wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział 56



-Witaj Rose- mówi do mnie- Naprawdę jesteście głupi, myśląc o tym, że nie odkryłem tego przejścia. To całe przedstawienie było tylko po to by was zapędzić tutaj.  Ale widzę, że nie ma z wami Nathan’a.. hm.. ciekawe- wzdycha- co ta miłość robi z człowiekiem? Pewnie planował się poświęcić, by nasza piękna Rose mogła żyć normalnie, prawda? Jakie to szlachetne…- śmieje się gardłowo.
-Co z nim zrobiłeś?- pytam
-Spokojnie siostrzyczko, nic mu nie zrobiłem. On mnie nie interesuje, ale ty tak- mówi pewnie
-Dlaczego? Czemu ja?
-Wychowywaliśmy się razem, jesteś moją siostrą..- przerywam mu
-Nie jestem twoją siostrą! Nie masz prawa mnie tak nazywać!- wrzeszczę.
-Skoro ci tak na nim zależy..- zaczyna- Mark!- krzyczy a drzwi otwierają się wydając z siebie okropny pisk.
Wszystkie światła zapalają się a ja dostrzegam jakiś dwóch wysokich mężczyzn i trzeciego, popychanego i strasznie pobitego.
-Nathan- szepczę- Nie!- krzyczę
Max wskazuje ręką na dwóch mężczyzn, a oni momentalnie sztywnieją, jeden wygina mu ręce do tyło, przez co jęczy z bólu, a drugi uderza go w brzuch, przez co zaczynam płakać
-Puść go! Zostaw go!- płaczę utrzymywana przez Harry’ego.
-Pod jednym warunkiem..- mruczy
-Zrobię wszystko! Tylko go puść!- błagam
-Wszystko?- pyta
-Rosie, nie..- mówi cicho Nathan- Nie ró..
-Wszystko- przerywam mu, nie patrząc nawet w jego oczy.
-Świetnie. Będziesz zadowolona, lecimy na Karaiby- uśmiecha się- A ty z nami. Żadnych wykrętów, żadnych ucieczek, jasne?- pyta
-Tak, tylko go puść, proszę- płaczę, a on kiwa głową w stronę mężczyzn.
Puszczająco, a on upada na podłogę z głośnym sykiem.
Nim się obejrzę, zostaje wyrwana z uścisku Harry’ego i popchnięta w stronę Max’a
-Nie śledzicie nas, nie szukacie, zapominacie jasne?- warczy Max
-Pozwól mi się pożegnać- błagam- proszę…
-Pięć minut- burczy i razem ze swoją świtą wychodzi
-Rosalie Marie Gray!- krzyczy Nathan- Czy cie już totalnie na głowę siadło?- podnosi się powoli i szybko, ignorując ból, podchodzi do mnie i chwyta za ramiona- Nie rób tego- szepcze przyciskając mnie do swojej klatki piersiowej.
-Nathan..- szlocham w jego brudną, kiedyś białą koszulę- Muszę to zrobić- odpycham go lekko od siebie- Mam nadzieje, że mi wybaczycie- ocieram łzę i kieruję się do przyjaciół. Wszyscy patrzą a mnie beznamiętnym spojrzeniem.
-Rose.. nie rób tego – prosi Kelsy
-Muszę- szepczę i spuszczam głowę- Kocham was- mówię odważniej i idę do drzwi.
Niestety. Zostaje mocno złapana za nadgarstek, pociągnięta, prze co odbijam się o klatkę piersiową Nathan’a.
-Nie pozwolę ci odejść, rozumiesz?- szepcze mi na ucho- Znajdę cię, chodźmy i na marsie, ale znajdę- kontynuuje.
-Nie!- protestuje- To koniec, rozumiesz?- pytam
Brunet kręci głową szepcząc pod nosem, że to nie możliwe.
-To nie koniec Rose…- burczy, a po lego policzku spływa łza? Cholera, on płacze.
Ocieram ją szybko kciukiem i chwytam jego twarz w swoje drżące ze strachu i smutku dłonie.
Przyciągam go mocno do siebie i trzymam w ramionach póki jest mi to dane.
-Mogę cię pocałować?- pytam
-Nie, jeżeli to ma być pożegnalny pocałunek- mruczy i odsuwa się ode mnie.
-Nie będzie pożegnalny- zapewniam.
Chłopak nie czeka długo, jego usta atakują moje, a moje wargi oddają namiętność jak tylko potrafią.
Dobrze wiem, że to  nasze ostatnie chwile razem.
Ale przecież nie mogę mu tego powiedzieć.
Nie mogę zniszczyć ostatnich sekund, prawda?
Delikatnie odpycham go od siebie i wychodzę na dwór.
Jest ciemno i zimno, a ja mam na sobie tylko krótką, kremową sukienkę, oraz lekkie sandałki, a one nie bardzo pasująco parunastu centymetrów śniegu.
-To trwało trochę dłużej..- słyszę głos Max’a, ale go nie widzę
-P-p-prze-e-p-r-rasza-a-m-m- dukam trzęsąc się
-Chodź do samochodu, zanim jeszcze mi się rozchorujesz- warczy i szybko pojawia się przede mną i chwyta mój nadgarstek, mocno.
Ciągnie mnie, w zasadzie wiem, że jakikolwiek upór z mojej strony tylko pogorszy sprawę, więc po prostu idę za nim.
-Ob-bi-e-c-całeś, że ich wy-p-puśc-cisz- zęby mi stukają o siebie
-Tak zrobię, ale jak będziemy bezpieczni, na lotnisku- odpowiada i ciągnie mnie dalej- w sumie dziwi mnie to, że nasz drogi Sykes tak łatwo odpuścił. Myślałem, że będzie się bił, rzucał, gonił nas, bo przecież drzwi są otwarte, a on? Został tam. Widocznie nie darzy ciebie tym samym uczuciem co ty- mówi, a jego słowa mnie bolą.
Co jeśli on ma rację? Co jeżeli to nic nie znaczy i Nathan dalej nie potrafi kochać?
Nawet jeżeli to i tak robie to dla siebie, chcę mieć pewność, że moi najbliżsi, są bezpieczni.
-Co? Dałem ci do myślenia?- kpi
-Dlac-c-czeg-g-o mi t-to rob-bisz?- pytam
-Jesteś jedynym co mi zostało, moi biologiczni rodzice nie żyją, ci którzy mnie adoptowali również. Można powiedzieć, że przywiązałem się do ciebie..- mruczy, na co prycham- Nie, nie przywiązałem. Jesteś dla mnie siostrą i przepraszam za to wszyst…
-Zostaw ją!- słyszę krzyk i mrużąc mocno oczy dostrzegam w oddali zielononiebieskie oczy, pełne bólu i złości
-Och, jednak jesteś- kpi Max
-Twoi pachołkowie są marni w walce- wzdycha- łatwo było ich pokonać-śmieje się- A teraz puść Rose i pozwól jej odejść do Toma, my musimy załatwić to sami- mówi spokojnie, nie spuszczając ze mnie wzroku.
-Trudno znaleźć w tym wieku dobrych, tanich ludzi- lamentuje Max, a ja przewracam oczami
-Wiem coś o tym.- przytakuje Nathan
-N-nie ch-c-cę przer-rywać wam tak-kiej miłej Roz-zmowy, ale ja tu ma-r-rznę!- krzyczę na tyle ile pozwala mi głos.
-Nie przejmuj się, załatwimy o szybko- mruczy Max i wyciąga zza swojego płaszcza colta i celuje nim w Nathan’a, brunet nie pozostaje mu dłużny i robi to samo.
Mierzą do siebie brońmy, co się stanie gdy jeden pociągnie za spust? I który będzie tym strzelającym?
Co ja do cholery muszę zrobić?
Nic nie wiem po za tym, Że jest mi zimno i boje się o Nathan’a.
-Opuście broń, obaj!- krzyczę, co udaje mi się o dziwo bez zająknięcia- Już!- krzyczę i szarpię lekko Max’a
Robią to o co proszę, co dziwi mnie najbardziej.
-Idź do niego- szepcze Max
-Co?- pytam
-Idź do niego, ja.. ja.. nie będę  cię do niczego zmuszać- przyznaje- Ja.. naprawdę uważam, że jesteś mimo wszystko moją siostrą- posyła mi nikły, ledwo widoczny w ciemności uśmiech.
-Dziękuje- szepcze do niego i lekko go przytulam.
Ostrożnie wycofuje się w stronę ukochanego, gdy dostrzegam małą czerwoną kropeczkę na płaszczu, w miejscu serca Max’a.
Ktoś ma go na celowniku.
-Max uważaj!- krzyczę i rzucam się na chłopaka jednocześnie przylegając do niego.
Czuje mocny, przeraźliwie okropny ból w prawej łopatce, a następnie moje nogi odmawiają posłuszeństwa.
Opadam, a silne ramiona Max’a podtrzymują mnie.
-Rose!- słyszę głośny krzyk Nathan’a, a potem Max’a
Zamykam oczy, by następnie ponownie je otworzyć.
Widzę na sukience czerwoną plamę.
Och.. to krew.. czy ja umrę?
-Rose, nie- momentalnie zostaje przyciągnięta do Nathan’a- Jesteś silna Ros, nie zamykaj oczu- krzyczy- Dzwoń po karetkę!- wrzeszczy na kogoś, nie widzę.
Mijają godziny, a może sekundy, gdy powrotem słyszę, jak bym tonęła. Dźwięk jest taki rozmyty.
-Proszę nie zostawiaj mnie..- słyszę płaczliwy głos Nathan’a- Rose, otwórz oczy- lekko mną potrząsa, ale ja już tylko słyszę- Rose ,Kocham cię, nie odchodź! Nie możesz mi tego zrobić! Jesteś moim wszystkim- czuje, że zostaje mocno przyciśnięta
-Tak… bardzo… cię kocham- wyduszam, ciężkim ochrypłym głosem.
Nic już nie widzę, nie czuje. Słyszę tylko przyciszone niezrozumiałe krzyki.
-Córeczko, otwórz oczy- słyszę cichy i spokojny głos. Tak robie.
Widzę.. widzę mamę. Ubraną w wieczorną suknie, w idealnej fryzurze i makijażu. Promienną i uśmiechniętą.
-Mamo, muszę wrócić.- mówię
-Córeczko, poradzą sobie bez ciebie. Są bardzo silni, ty ich tego nauczyłaś…- Chodź- podaje mi dłoń- Tata za tobą tęskni- szepczę.
Też za nim tęskniłam.
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
No więc… Może ja się gdzieś schowam?
Tak.. zdecydowanie powinnam się ukryć..
No ale cóż, taki koniec był planowany już od bodajże 10 albo 11 rozdziału..
Zakończenie może być podobne do zakończenia takiej jednej książki, bo to właśnie ona podpowiedziała mi jak to rozegrać.
Jeżeli znasz tytuł tej książki nie pisz w komentarzu, bo niektórzy jej jeszcze mogli nie przeczytać, a chyba nie chcemy niepotrzebnych spoilerów, prawda?
No cóż… Nie wiem co wam tu jeszcze napisać.. Jakoś mi tak smutno, bo został jeszcze tylko epilog no i.. koniec…
Bardzo proszę o komentarze, naprawdę bardzo pomagają mi ..
-Kate

63 komentarze:

  1. Jejku powiedz ze ona nie umarła, nie :(
    No coz. Czekam na epilog (-;

    OdpowiedzUsuń
  2. Blagam cie niech ona prezyje!!!! :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Serio?! Ja tu się spodziewam happy endu a tu prosze umiera. Ale dobrze niech zdycha! Tak wiem mam poryte poczucie humoru i mam nierówno pod sufitem. Rozdział jak zawsze świetny ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie! To nie może być prawda! To jej się śni! Musi śnić. Ona nie mogła zginąć. Mimo wszystko rozdział wspaniały tak jak reszta. Nie mogę się doczekać Epilogu. Chcę wiedzieć co się stanie z resztą, jak to przyjmą. Pewnie podobnie do mnie kiedy skończyłam czytać. Jeśli to ma być już koniec to; Kate piszesz wspaniale i oczekuj mnie na swoich innych blogach, które już przy tych pierwszych rozdziałach zapowiadają się znakomicie. Liczę, że nigdy o nas nie zapomnisz i tak jak Rose zostaniemy w Twojej pamięci. Wspaniałych sukcesów w literaturze i nie tylko życzę Ci, ja- jedna z Twoich czytelniczek, która jest z Tobą od początku ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieeeee! Fuck, aż się popłakałam :( To nie może się tak skonczyc, nieeee!!! :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Cholera Rose! Nie waż się łapać za tą pieprzoną rękę! Nathan Cię potrzebuje! W końcu to ty nauczyłaś go kochać! Rose cholera otwórz te pieprzone oczy! Oni Cię potrzebują! Rose no! Max! Nathan! Tom! Kelsy! Monic! Will! A Harry?! Przecież miałaś mu kogoś znaleźć :'( Proszę otwórz oczy! :'(

    OdpowiedzUsuń
  7. Płaczę, proszę, niech ona przeżyje :( Błagam :'(
    P.S. Napisz jeszcze jakiegoś bloga o porwaniu, bo szczerze takie mi się najbardziej podobają :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Niech Rosie przeżyje :'( W epilogu spodziewam się jednak czegoś znacznie lepszego (nw czm) Dodaj jak najszybciej ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, że epilog jest napisany, ale jeśli Rose tam umiera to masz go natychmiast zmienić. Po tak burzliwej miłość tych dwojga, oboje muszą żyć! A jeśli Nathan znowu sie zamknie i nie bedzie okazywał uczuć? Nie bądź bez serca, uratuj Rose ... :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ona musi przeżyć! Nie rób im tego!
    Schowałaś się gdzieś? Wyłaź z tego kąta i bierz się za pisanie szczęśliwego zakończenia tej historii! :-).
    Dziewczyno, ale ty masz talent. Też chcialabym tak pisać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. SMUTNO MI, ONA NIE MOŻE UMRZEĆ ! Ale końcówka jest świetna czekałam na taką, dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ona musi przeżyć!!! Nathan tak o nią walczył! Jest postrzelona tylko w łopatkę! Ona nie może umrzeć! Proszę Cię!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie możesz nam tego zrobić, ona musi przeżyć! Ale rozdział i tak świetny

    OdpowiedzUsuń
  14. Echhbhh załamana jestem ..

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli to jest ta książka o której myślę :) to i tak będę zadowolona z zakończenia jak i opowiadania ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja tu płacze a ty ją zabijasz proszę kate niech ona żyjee bota historia wtedy będzie miała większy sens błagamm niech rosiee żyjee

    OdpowiedzUsuń
  17. Proszę, powiedz, że ona przeżyje ... Zakonzenie było dla mnie szokiem.
    Czekam na epilog (mam nadzieję, że szczęśliwy).

    pozdrawiam ODIUMORTIS

    OdpowiedzUsuń
  18. Kate wiedzialam ze nas zaskoczysz, ale czemu Rose? Chcialam zeby Max zginol ale po tym rozdziale wgl nie chcialam smierci w tym opowiadaniu... Wiesz ze jestes najlepsza i ze zycze Ci jak najlepiej... Bede cholernie tesknic za tym blogiem. Ku*wa no i znowu placze... Dziewczyno co Ty ze mna robisz? :x Mam nadzieje ze nie zapomnisz o Nas. O swoich czytelnikach... Bo wiesz ja nie zapomne o Tobie i o tym blogu! Nie chce zeby to byl juz koniec. :((((( Twoja czytelniczka od samego poczatku tylko ze nie zawsze komentowala ;x Ale teraz wiem ze to byl blad. Bo kazdy kom pokazuje jaka jestes CUDOWNA i JEDYNA w swoim rodzaju. ~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  19. O kurwa ! Ona ma żyć ! Nie ! Czytałam to opowiadanie bo czekałam na ten zasrany i cudowny happy end. Błagam.. Nie rób mi tego. ;(

    OdpowiedzUsuń
  20. Booooooskie ;***** ;(

    OdpowiedzUsuń
  21. Kate a nie myslalas nad tym zeby napisac ksiazke wlasnie DNS? No wiesz taka by dac do drukarni i swoim czytelnikom sprzedawac? ~Andzela jak mozesz to odp na kom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to opowiadanie nie nadaje się na książkę. Robię mnóstwo błędów, fabuła nie jest do końca zgodna, po za tym nie potrafię opisywać wszystkiego, na przykład pokoi, pogody, nastrojów, a to jest bardzo ważne w książkach. By była to książka, musiałabym zmienić nazwiska i wygląd postaci, a tego nie potrafię.. Wiec nie.
      - Kate

      Usuń
    2. Szkoda :((( ale sa blogi :)

      Usuń
  22. No nie! Rosie ma przeżyć, niech nie bierze ręki swojej matki. Nathan się załamie!! ; (

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne... <3 proszę żeby to był tylko zły sen... Niech się obudzi na łóżku szpitalnym w objęciach Nathana xD ;** ~G

    OdpowiedzUsuń
  24. Kate jak mogłas ona ma życ a jak nie to Cie udusze ja nie zartuje. Rozdział boski tak wgl :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Serce mi drży, ;( Ona umarła! Kate jak ty tak możesz nas krzywdzić... jestem pewna że moja ulubiona postać bardzo podobna do mnie umarła w twoim opowiadaniu w taki sposób? Powiedz że to jej sen albo coś. :/ Chcę Epiloga teraz ! A może jakaś komtynuacja tego opowiadania? Normalnie sama napisze dalsze części :( Mimo że nie umiem pisać taj jak ty... I tak wiem że to Nath w nią strzelił. :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Nieeeeeeeeeee! Nie nie nie nie nie nie nie. To nie jest prawda oba przeżyje. A ty sobie tylko zartujesz. Dlaczego nam to robisz? Chce mi się płakać! :'( to było swietne opowiadanie a ty kończysz je w tak nikczemny sposób :'(

    OdpowiedzUsuń
  27. nie !. nie nie nie nie ! nie ! nie zgadzam sie !~niech pogada z rodzicami chwilke i wraca spowrotem ! ona i nathan mają być razem na zawsze. zrobisz następne opowiadanie z nathanem ? piiiiiiissskkkaa.. ja to uwielbiam nie raz płakałam przy tym.. no weźźźźźź !!!!!!!!!!!!!!! musisz !

    OdpowiedzUsuń
  28. Czemu ty mi to zrobilas??? ;( ;( ;( ej no weź ;(

    OdpowiedzUsuń
  29. Ej Rose nie może umrzeć! Zrozum to! :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Matko ;o dziewczyno!Ja pierdole nie rób tego!!Ona ma przeżyć!!
    ja płacze >.< weź ona ma przeżyć!Mają być szczęśliwi <3 i niech nie łapie tej ręki!Plissss.... <333 jezu jaka ty jestś boska <3 masz zajebiste opowiadania i potwierdzają to te wszystki komy które dają ci wierni czytelnicy <3
    byłam z tobą od początku tego bloga i nie wyobrażam sobie zakończenia go :'(
    czekam z niecierpliwością na epilog i niech ona przeżyje i będzie happy end <3333 kocham cie <3 twoja wierna czytelniczja ktora bedzie tesknic za tym blogiem <3333 :((((

    OdpowiedzUsuń
  31. Matko boska ona nie może umrzeć!!! Nie! :-(
    Lila

    OdpowiedzUsuń
  32. Nieeeeeee to nie prawda jaki koniec ty żartujesz prawda jaki epilogo
    ja mowie serio czego to juz koniec ? :'(

    OdpowiedzUsuń
  33. Rose nie może umrzeć :C
    Rozdział cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Zabije i poszatkuje!
    Jak mogłaś?
    Maks to zrobił specjalnie, prawda?
    Chciał, żeby Nathan ją zabił? Dlaczego? Pytam dlaczego? To nie ma być koniec! Chociaż domyślałam się, że tak zrobisz, takie zakończenia nadają wyjątkowości historii. Mimo wszystko Cię kochamy <3
    Jeżeli Rose nie przeżyje to Nathan do niej dołączy? *.*
    Dobra, koniec moich wymysłów xD
    Kocham, kocham i jeszcze raz kocham, powinnaś to wysłać do jakiejś redakcji <3

    OdpowiedzUsuń
  35. NIE KOMENTUJĘ WIĘCEJ POTWORZE ! JAK MOGŁAŚ !
    - tylko tyle , bo to .. to.. :(( :"(( .... Jak mogłaś JĄ zabić ?!
    " Dziękuję " ...

    OdpowiedzUsuń
  36. Oj schowaj się, schowaj ;c
    Ja to mam przeczucia ! Ale i tak chce mi się płakać :'( Naprawdę Kate ? Musiałaś ? Nie chce mi się myśleć, że to zakończy się w taki sposób ;(
    No ale trzeba się pogodzić z tym, co nie ? Zresztą to tylko opowiadanie ale przywiązałam się do niego :) Dobrze, że jest BatB.
    No to czekam na epilog ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. KATE! ja chyba nie wytrzymam zabiłaś ROSE!!! ;((
    Jejku a przez chwile myślałam że będzie super ale cóż się pomyliłam :(
    no chyba że nas jeszcze zaskoczysz ;)
    Czekam na epilog pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  38. O nie ona nie moze umrzec !! Rozdzial swietny uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Boze to chyba najlepsze zakonczenie jakie moze byc! ( nie lubie takich typu: i zyli dlugo i szczesliwie...)

    OdpowiedzUsuń
  40. Spędziłam dziś cały dzień w łóżku tylko po to , żeby przeczytać całe opowiadanie.. Jest świetne! <3

    OdpowiedzUsuń
  41. Jezu nieee nie niech ona nie umiera proszę :'(

    OdpowiedzUsuń
  42. No chyba sobie kurwa żartujesz!
    Ja....
    Boże!!!!
    Mam ochotę coś rozjebać....
    Jak...?
    Yhhh......
    Ogólnie piszesz zajebiście, ale zawiodłam się, bo lubię happy endy.... Nie wiem, czemu...
    Po prostu.... A coś czuję, że tutaj tego happy endu nie będzie :/
    No cóż... Liczę, że może jednak mile mnie zaskoczysz...
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie nie nie :( powiedzcie że to nie prawda :'( ona musi żyć :/ pzdr ruda :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Masz tego nie rb prosze ona musi zyc ja nie chce2 bloga w ktorym konczy sie smiercia prosze
    rozdzial cudowny ija nw co to bedzie jak go nie bedzie masakra kocham tego bloga ♥ czekam na epilog ;*

    OdpowiedzUsuń
  45. Ona nie może umrzeć :(

    OdpowiedzUsuń
  46. Albo nie! Teraz to wszystko okaże się jej snem? *.*

    OdpowiedzUsuń
  47. I kolejny zwrot akcji :) Jesteś świetną pisarką, masz wyobraźnie ;)
    Czekam na kolejne opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Że niby Rose nie żyje?? To nie może byc prawda!! :(

    OdpowiedzUsuń
  49. Fajnie by było gdybyś zaczęła pisac o Nathanie i o Rose jak się pobrali i maja dzieci ^^ Niech Rosie przeżyje nooo ;c

    OdpowiedzUsuń
  50. Szczerze to nie podoba mi się ten koniec bo moim zdaniem nie tak miało być ... ale to tylko moje zdanie / Natalia

    OdpowiedzUsuń
  51. Szkoda że to koniec...:( Ale zgadzam się z Tobą za dużo szczęśliwych zakończeń i choć bardzo mi przykro że Rose nie przeżyła to zwrot akcji bardzo Mi się spodobał i normalnie ryczałam......Podoba Mi się w tym blogu głównie to że nigdy nie można było się spodziewać co się stanie taka nutka adrenaliny......oraz najbardziej to,że nie był to typowy blog spojrzeli na siebie -zakochali się- i żyli długo i szczęśliwie tylko coś zaskakującego ;) Dziękuje że to mogłam czytać oraz mam cichutką nadzieje że nie zakończyłaś pisać i już nie długo z wielką radością będę mogła czytać inny równie zajebisty blog ;) Weny życzę ;* /Karola W.

    OdpowiedzUsuń
  52. gdy wszystko wydaj się szcześliwe, okazuje siuę że to końec. Nie czujesz rozpaczy tylko ogromną pustke i ból. Nie zdajesz sobie z tego sprawy.... Ale masz minimalny pierwiastek szcześcia poniważ m,asz nadzieje że znowu się spoy=tkacier. Musiałaś to zakoniczyć? Musi łaś ją pozbawić choregio życia? To najpiękniejszy blog jaki czytałam o nim i chyba jedyny. Dziękuje że stworzyłaś coś tak nieziemnskiego olcia♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  53. Płakałam szkodę ze jest to taki koniec, nauczyła nathan a kochać i odeszła zostawiła te miłość.
    Miłość zawsze boli, nieważne czy znalazła do ciebie drogę czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  54. Dzięki temu blogowi odnalazłam siebie nie chce tego stracić więc proszę nie kończ ja dzięki twojemu blogowi pokonałam nałóg,rzuciłam palenie przestałam się ciąć teraz na nowo to powróciło zaczełam płakać myśle czy nie zakończyć życia tak jak rose tylko w łagodniejszy sposób zasnąć i się nie obudzić

    Vika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz strasznie mnie przestraszył i zasmucił.
      powiem tylko tyle:
      Nie rób tego, bo kiedyś będziesz żałować każdej kreski na skórze.
      Może ja tego nie robiłam, ale mój przyjaciel wylądował przez to w szpitalu, ledwo go odratowali i teraz żałuje tego niemal codziennie.
      Możliwe, że masz powody, ale nic nie jest tego warte, uwierz mi.
      Ja również prosto w życiu nie mam, dręczy mnie dużo rzeczy a problemów mam od groma, ale staram się uśmiechać i walczyć : )
      jak Cię coś dręczy zawsze możesz do mnie napisać, z chęcią porozmawiam, a może i pomogę : *
      -Kate

      Usuń
    2. dzięki napewno napisze mam je codzienie

      Usuń
  55. Szczerze mówiąc, powstrzymywałam łzy :(
    Twój blog jest najlepszy :D
    Szkoda że Rose nie żyje ;/
    Ale na prawdę bardzo dobrze się to czyta, jesteś wielka <3/Ola

    OdpowiedzUsuń
  56. I always used to study paragraph in news papers but now as I am a user of
    web so from now I am using net for posts, thanks to
    web.

    Feel free to visit my blog; Arthur Falcone

    OdpowiedzUsuń
  57. Droga Kate!
    Jestem twoją wielka fanka. Kocham DNS i Nathan'a ♥. Błagam cie. Napisz Happy End chociaż prywatnie na mój email :) Czytam DNS kolejny raz. Nie chce czytać nic innego. Nie śpię kolejna noc z rzędu bi zastanawiam się co by było z Rosie i Nathan'em gdyby nie śmierć dziewczyny. :( uwielbiam ciebie i przedstawionego u ciebie Nathan'a. Dlatego pewnie jak większość z czytelników proszę o zmianę zakończenia. Przepraszam jeżeli cie urazilam, nie było to moim zamiarem. Po prostu nie chce tego czytać i płakać "patrzac" jak ten przystojny brunet ( :) ) cierpi. Jeszcze raz baaaardzo cie proszę ;)

    Twoja wielka fanka Alice

    OdpowiedzUsuń
  58. bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.