sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 54



 PRZYPOMINAM, POCHYŁA CZCIONKA TO WSPOMNIENIA

Uśmiecham się do uczesanej i umalowanej Monic. Od rana tryska pozytywną energią, ale co się dziwić. Wychodzi za mąż!
Tak, to już dzisiaj. 20 grudnia, południe. Właśnie razem z Kelsy pomagamy ubrać suknię Monic.

-Wyglądam w niej grubo!- żali się brunetka, na co mierzę ją spojrzeniem
-Nie wyglądasz grubo- odzywa się Kelsy
-Właśnie, idealnie ci pasuje- dopowiadam
-Spodoba się willowi?- pyta z nadzieją w głosie
-Oczywiście- odpowiadamy z Kelsy zgodnie
Dziewczyna znika  w przymierzalni, a ja oraz Kelsy siadamy na kanapie z uśmiechami na twarzy. I tak oto po dwóch godzinach wybierania sukni wreszcie skończyły się nasze męczarnie.
-Kelsy..- zaczynam
-Hmm.?
-Ona nie wybrała jeszcze butów- mówię spanikowana.
Obie zamieramy, bo czekają nas kolejne godziny w tym przeklętym centrum handlowym.

-Wyglądasz pięknie- szepczę ze łzami w oczach widząc dziewczynę już w pełni ubraną
-Dalej nie wierzę w to, że wychodzę za mąż- piszczy Monic- Nigdy nie sadziłam, że do tego dojdzie. Will tyle razy mówił, że nie zamierza się żenić- wzdycha
-Nie przejmuj się, Nathan też w końcu zmieni zdanie- pociesza mnie Kelsy, niestety bezskutecznie.

Wychodzi z pokoju z trzaskiem drzwi. Nie zastanawiam się długo i biegnę za nim.
-Zaczekaj!- krzyczę i wpadam za nim do salonu
-Po co? Nie zamierzam toczyć tej rozmowy dalej. To bezsensu!- wrzeszczy i ciągnie mocno za swoje włosy
-Co jest dla ciebie bezsensu?- pytam podirytowana.
-Wszystko! Co to za głupi zwyczaj brania ślubu?1 czy zmienia się coś wtedy? No po za nazwiskiem i dodatkowego papierka w dokumentacji? Do cholery to jest niepotrzebne nikomu! Potem tylko traci się pieniądze na rozwód i prawników..- warczy
-Ach tak? Czyli nie wiążesz ze mną żadnej stałej przyszłości?!- pytam cicho
-Nie w ten sposób!
-Tak? A w jaki?

Takie kłótnie były na porządku dziennym. Sprzeczaliśmy się o to non stop i nigdy nie dochodziliśmy do porozumienia. Zawsze kończyło się milczeniem, albo pójściem do łóżka.

-Uwielbiam się z tobą kłócić- mruczy mi do ucha
-Tak? A dlaczego?- pytam i patrzę mu prosto w oczy
-Bo jeszcze bardziej uwielbiam się z tobą godzić- przyciąga mnie bliżej, przytulając do swojego nagiego torsu
-Też lubię się z tobą godzić- chichotam lekko, a Nathan całuje mnie we włosy.

Po długich naleganiach z mojej strony Nathan w końcu zgodził się pomóc przy organizacji wesela. Oczywiście przez ten miesiąc w bardzo widoczny sposób okazywał mi swoje niezadowolenie, co zamiast mnie martwić śmieszyło do łez.
Może jestem złą dziewczyną, ale on do dobrych chłopaków też nie należy.

-Że co zrobiłeś?- pytam z krzykiem
-Koleś sam się prosił..- odpowiada Sykes
-Nawet nie myśl o tym, że cię opatrzę- burczę
-Szkoda, całą drogę fantazjowałem o tobie jak o pielęgniarce- chwyta moją talie i jednym ruchem przyciąga mnie do siebie.
Chłopak opiera się o blat kuchenny, a z jego brwi i dolnej wargi sączy się krew. Nad okiem będzie miał sińca.
-No to na fantazjach się skończy- wydostaje się z uścisku i opuszczam kuchnie.

Tamtej nocy Nathan, Will, Harry i Tom postanowili zrobić sobie męski wieczór.
Skończyło się na tym, że upili się w trzy dupy, pobili z jakimś mężczyznami i przez dwa dni żadna z nas, ich dziewczyn, nie miała pojęcia co się z nimi dzieje.
Gdy Nathan wszedł wtedy do domu miałam ochotę rzucić się na niego i wydrapać mu oczy ze wściekłości. Ja się o niego martwiłam, umierałam ze strachu, a on jeszcze ośmielał sobie stroić żarty.
Przez następny tydzień spał na kanapie. Nie pościelił sobie  w innym pokoju, bo stwierdził, że kanapa to raczej takie bardziej tradycyjne miejsce dla mężczyzny wyrzuconego z sypiali.
-Pięknie wyglądasz- mruczy mi do ucha
-Ty również niczego sobie- odpowiadam- Jednak garnitur nie gryzie, jak widzisz- uśmiecham się złośliwie
-Ale dusi. Kto wymyślił to cholerstwo?- pyta i chwyta za krawat. Śmieje się cicho i pociągam za niego, by twarz chłopaka była na równi z moją.
-Może i dusi, ale jest wielkim ułatwianiem dla mnie- mruczę mu do ust i cmokam go w policzek.
Zaskoczona mina chłopaka jest bezcenna, więc po prostu wybucham śmiechem.
Chcę odejść, by zając swoje miejsce, ale dłonie Bruneta skutecznie mnie do niego przyciągają.
-Nie tak szybko- mruczy.
Już po chwili jego usta opadają na moje wargi łącząc się w słodkim i krótkim pocałunku.
-Chodźmy usiąść- uśmiecha się i ciągnie mnie w stronę krzeseł.
Na ślubie Monic i Willa jesteśmy tylko my- ich przyjaciele.
Ani ona ani on nie ma kontaktu z rodzicami, ani z inną rodziną, dlatego chcieli tylko nas.

Stoimy przed wielkimi mahoniowymi drzwiami już od paru minut.
Rozumiem jego strach, ale chyba pora już zadzwonić.
Gdy nie robi tego przez kolejne minuty, robię to ja na co mierzy mnie spojrzeniem.
-Co ty robisz? Właśnie miałem iść do samochodu..- mówi i chce powiedzieć coś jeszcze, ale drzwi się otwierają.
Stoi w nich bardzo ładna kobieta po pięćdziesiątce z wielkimi niebieskimi oczami ze zdziwienia.
-Nathan?- pyta
-Mama?- odpowiada chłopak
-Co ty tu robisz?- pyta a w jej oczach widać pierwsze łzy. Szczęścia? Gniewu? Rozczarowania? Nie wiem- och nie ważne- piszczy i jednym zwinnym ruchem przyciska syna do siebie- Tak bardzo za tobą tęskniłam- płacze w jego ramionach.
Nathan puszcza moją dłoń, by objąć matkę mocniej.
Ten widok również wzrusza i mnie więc także zaczynam płakać.
-Och..- pociąga nosem kobieta- kim jest ta urocza dziewczyna?- pyta spoglądając na mnie
-To Rose..- odpowiada- Moja dziewczyna- przyciąga mnie do siebie- To ona kazała mi tutaj przyjechać..- wyjaśnia
-Och dziękuje ci, drogie dziecko- wyciera oczy od łez i przytula  również mnie.

Spędziliśmy we Francji cały weekend.
 Nathan odbudował relacje z rodziną.
Okazało się, że oni tęsknili za synem już od lat, ale nie wiedzieli gdzie się podziewa, bali się skontaktować, ponieważ żałowali swojego postępowania przed latami.
-… i że cię nie opuszczę do śmierci- mówi drżącym głosem Monic
Kapłan ogłasza ich małżeństwem, a szczęśliwa para tonie w pocałunku radości.
Są małżeństwem. Będą razem na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, w biedzie i dostatku.
Nathan obejmuje mnie ramieniem gdy wstajemy z krzeseł i przyciska do swojego boku.
-Kocham cię- mruczy i ociera mi łzy
-Pamiętasz jak skończył się ostatni ślub?- pytam
-Gorącą nocą w łóżku?- pyta na co się śmieję
-Wyznałam ci miłość- odpowiadam
-Ach to.. Wolę tego nie pamiętać, bo po tym okazałem się cholernym kretynem i dałem ci odejść- muska moje czoło
-Kocham cię- odpowiadam.
Składamy życzenia młodej parze i oboje zostajemy mocno wyściskani przez Monic.
Oczywiście Nathan musi dorzucić swoje trzy grosze:
-No to teraz się wkopałeś stary, nie ma ucieczki- kieruje swoje słowa do Willa
-Spróbowałby tylko uciec- mówi Monic
-Ona wie jak posługiwać się bronią- śmieje się Will- Wolę nie ryzykować- żartuje.
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Jednak udało mi się napisać ten rozdział szybko, naprawdę dziwne : )
No nic, mam nadzieje, że podoba się wam.
Nie chciałam opisywać całego listopada i niepotrzebnie przedłużać tego bloga, dlatego postawiłam na wspomnienia. Mam nadzieje, że mimo wszystko rozdział się wam spodobał.
Co do następnego rozdziału. Zaraz się za niego biorę, mam wenę, więc powinnam dzisiaj skończyć, a czy go jutro dodam zależy od was. Wiecie co robić.
Czekam na komentarze- Kate
PS. jestem dla was na Askach:
Rose
Nathan
Kate

52 komentarze:

  1. Świetnie, czekam na kolejny :) jedyna wada to to, że brak mi tu gangów, akcji tak jak było w pierwszej części. I troche za słodki Nath.

    pozdrawiam, życzę weny
    ODIUMORTIS

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne , idealne , och :)))))))))))))))))) Najlepsze

    OdpowiedzUsuń
  3. Masakra po prostu kocham to <3 nie ma lepszych opowiadan niz twoje :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawaj next.*-* kocham tw bloga. <3 jest wspanialy :*wszystko jest idealne. Może trochę za bardzo. Fajnie by bbyło gdyby Nathan się pokłóci z Rose i po klotni by się jej oświadczył *-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest świetny ;3
    Szkoda, że Nath nie chce się żenić ;c
    Ogólnie wszystko jest super ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie piszesz Kate ! Masz talent kobieto :D DNS to opowiadanie od którego zaczęło sie moje czytanie :) Nie lubiłam siedzieć przy książkach ani nawet przy opowiadaniach. Dzięki tobie teraz kocham czytać :D Pozdrawiam, twoja fanka Paula ^^
    No i oczywiście życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie!;* czekam na kolejny rozdział ;))
    Lila

    OdpowiedzUsuń
  8. BOSKI! ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Monic się ożeniła!!! Zajebiście piszesz i nie kończ tej historii bo się w niej po prostu zakochałam :** do nn ;) =)

    OdpowiedzUsuń
  10. Swietny. Nie moge w to uwierzyc, ze ten blog sie juz powoli zbliza do konca :cccc Jeszcze raz SWIETNY :*~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  11. Brak słów.. znowu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham ! <3 Błagam dodaj dziś następny rozdział. <333

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekam na kolejny rozdzial, ten jest boski, ogolnie wszystko co napiszesz jest ekstra. Kocham Nathana i jego spółke, mógłby sie przekonać co do rodziny, ale o tym decydujesz ty. Życzę weny :* Ps.: Mam nadzieje, że kolejny rozdział przeczytam jeszcze dzisiaj 😊

    OdpowiedzUsuń
  14. Płakać mi się chcę. Geniusz zbrodni :"" Kofam cię miśka dawaj nexta cuuudo <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ooo jaki fajny rozdział :)
    Bardzo fajnie, ze nie opisywałaś całego miesiąca tylko postawiłaś na wspomnienia:> Aaaa i ten ślub :D Pięknie *-*
    Może Nathna zmieni zdanie i oświadczy się Rose :> O i pogodził sie z rodziną. I to wszystko dzięki Rose :)

    Czekam z niecierpliwością na następny :D
    Całuski :***

    OdpowiedzUsuń
  16. super!!! dodaj szybko następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  17. świetne, czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham to <3 Naprawde szkoda ze to już końcówka ale liczę że zaangażujesz się w pozostałe blogi całym sercem tak jak w ten ;) Naprawde podziwiam twoj talent. Pozdrawiam i życz weny <3 ola

    OdpowiedzUsuń
  19. Jejku jakie to zajebiste no poprostu masakra <3 uwielbima Cie ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. Dalej❤💋
    Świetny💝

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham<3
    Rozdział cuuuudny *_*
    Czekam na nexta! :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Dlaczego już się kończy?! Co ja potem zrobię ze swoim życiem? Świetny blog, opowiadanie i w ogóle jesteś świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Booski ;) pzdr ruda :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Cudowny <3 Dodaj pls nowy rozdział jak najszybciej ;*

    OdpowiedzUsuń
  25. Zajebisty rozdział <3
    Aż mam łzy w oczach (w sumie to nwm dlaczego).
    No i Will i Monic są razem razem :D.
    Mam nadzieję, że Nathan pójdzie po rozum do głowy i oświadczy się Rose.
    Weny życzę ;)
    ~ Joanna O.

    OdpowiedzUsuń
  26. o Boże Cudowne ! <3 nie mogę uwierzyć, że już się kończy ;c :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękne! :) Aż żal, że chcesz je skończyć :c czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  28. cudny *.* czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny rozdzial, jak zwykle. Nie ma jakiejs akcji ale dialogi robia swoje. Dzieki ze wstawilas :* weeny/emma

    OdpowiedzUsuń
  30. Swietnyy :) nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Cudowne♥ Jeju to nie może być końec... Tak trudo się ztym pogodzić ola k

    OdpowiedzUsuń
  32. wspaniały ! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału <333

    OdpowiedzUsuń
  33. Dalej mistrzu tortur! :3 <3
    Zajebioza *.* <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Cudowne.! Miałaś świetny pomysł z tymi wspomnieniami:) jedyne co mnie podłamuje to to że za chwilę koniec...opowiadanie jest genialne <3//sandraraa

    OdpowiedzUsuń
  35. Cudownyy <3 jak każdy z resztą :3 to opowiadanie jest genialne <3 //gosia :3

    OdpowiedzUsuń
  36. Mam nadzieję że wszystko dobrze się skończy :C

    OdpowiedzUsuń
  37. Znając ciebie i twoje pomysły nie możemy się niczego spodziewać :) Ale ja mam jedno przeczucie ktoś z nich umrze, od początku mówiłaś że pokażesz ze nie wszystko ma happy end, wiec albo Rose, Nathan, Harry, albo Tom umrą bo czuję że Kalsy nie :)
    A rozdział świetny :P

    OdpowiedzUsuń
  38. nie mogę się doczekać następnego
    dodaj jak najszybciej!!!!
    rozdział świetny <3333 //Marta

    OdpowiedzUsuń
  39. nie moge sie doczekac kolejnego :)
    bede tesknic za tym opowiadaniem :'(

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.