niedziela, 15 czerwca 2014

Rozdział 44



Jedziemy w ciszy już od dłuższego czasu. Nie wiem co powiedzieć, jak się zachować. Ten chłopak jest koszmarnie trudny do rozszyfrowania.
-Czemu nic nie mówisz?- pyta chłopak, jakby czytał mi w myślach
-Nie wiem co mam mówić-przyznaję- jestem w szoku
-Dlaczego?
-Jestem zszokowana wszystkim, zaczynając od tego, że jakiś pachołek Max’a widział cię dzisiaj rano, jak wymykałeś się z mojego pokoju, poprzez mój udawany atak paniki, pocałunek przy wszystkich, wyjaśnianiu im co jest grane i kończąc na tym, że właśnie wywiozłeś mnie z Londynu i nawet nie wiem dokąd i w jakim celu. Pragnę jeszcze przypomnieć, że nic nie rozumiem z zaistniałej sytuacji.
-Rose..- zaczyna
-Nie!- przerywam- proszę, a wręcz żądam byśmy to wszystko wyjaśnił- podnoszę głos- nie jestem małą dziewczynką i chcę wiedzieć- warczę
-Dobrze- mówi i zjeżdża na pobocze.
Przekręca kluczyki w stacyjce tym samym gasząc silnik.
Obraca się w moją stronę patrząc na mnie swoimi niebieskawo zielonymi oczami.
Bierze głęboki oddech.
-Powiem ci wszystko, ale musisz wysłuchać mnie do końca, rozumiesz?- pyta
-Tak, rozumiem- szepczę
-No dobrze… zacznijmy od dnia, w który zabrałem cię spod restauracji
-Zabrałem, jak ładnie powiedziane- wzdycham, ale napotykam karcące spojrzenie. No tak, miałam nic nie mówię- kontynuuj.
-No więc… na początku naprawdę chodziło mi o kasę, którą naprawdę Max był mi winien. Dostałem już ją trzeciego dnia, i właśnie wtedy Max powiedział mi o tym, że wplątał się w jeszcze większe gówno, i poprosił bym cię ochronił. Zaoferował mi sto tysięcy w zamian za dowiezienie cię bezpiecznie do Nowego Jorku i ulokowania cię tam. Nie wiedziałem, że to wszystko było tylko zasadzką. Gdy Nick cię porwał zrozumiałem, że jest coś nie tak, bo po co Max miałby wysyłać swoich ludzi na siostrę, którą rzekomo chce chronić?- pyta retorycznie- no właśnie- przyznaje, widząc mój wyraz twarzy- potem, gdy ty byłaś zajęta randkowaniem ze Styles’em, ja i Will…
-Nie randkowałam z Harry’m- bronie się
-Ja z Willem i Tom’em trochę powęszyliśmy. Wiedzieliśmy też, że Nick ciągle się kręci nam pod nogami, i trzeba się mu przyjrzeć. Spotkaliśmy się więc, pewnego pięknego dnia- uśmiecha się lekko, a ja przewracam tylko oczami- tam poznaliśmy całkowicie inną wersję wydarzeń. Jak pewnie wiesz Max wkręcił Nick’owi, że to ty uciekłaś, a nie zostałaś porwana. Nie wiesz wszystkiego. Max miał w planach nas wszystkich zabić, gdy tylko dałbym mu znać gdzie dokładnie jesteśmy. Wymyśliłem więc plan, razem z resztą. Nick wrócił do Londynu, a  ja miałem tylko jedno proste zadanie. Sprowokować twój powrót do Londynu..
Zamieram..
-Dobrze słyszysz. Twój powrót tutaj był elementem, głównym elementem naszego planu. Nie wiedziałem jak mam to zrobić.. w dniu wesela, chciałem się poddać.. przeprosiłem cię, i już miałem dzwonić do Nick’a, że musimy wymyślić coś innego, ale znów się pojawiłaś. Pocałowałaś mnie i… sam nie wiem, czułem się wtedy tak beztrosko.. zapomniałem o wszystkich problemach i liczyłaś się tylko ty. Rano lecz dotarło do mnie co zrobiłem. Gdy powiedziałaś, że mnie kochasz nie wiedziałem co zrobić. Jedyną osobę, którą kochałem była Gemma i od jej śmierci byłem bezuczuciowym potworem. Nie chciałem cię zranić, ale właśnie wtedy przyszło mi do głowy, że to właśnie sprowokuje twój wyjazd.
-Ale przecież, już dawno wszyscy wiedzieli o moim wyjeździe- szepczę
-Nie ja, myślałem, że wracasz z Harry’m do Hiszpanii, w dzień wesela Styles powiedział, że kupiliście jednak bilety do Hiszpanii.
-Co?- pytam
-Jego zapytaj- szepcze- wtedy stwierdziłem, że złamanie ciebie to najlepsze wyjście by cię chronić. Miałem rację, wyjechałaś, wróciłaś do brata, plan się powiódł, ale dlaczego ja się czułem jak ostatni śmieć? Decyzję o powrocie do Londynu podjąłem gdy tylko obudziłem się następnego dnia. Wróciłem, i razem z Nick’iem chroniliśmy ciebie. Widziałem jak popijasz kawę przy blacie, czekając na jakieś zamówienia, jak śmiałaś się za ladą z tą blondynką i jej chłopakiem, jak codziennie gawędziłaś z Luck’iem. Widziałem też jak stopniowo podnosisz się po wszystkim, jak rośniesz w siłę, jak odnawiasz restaurację. Wtedy gdy przyszedłem do restauracji cały pobity, wdałem się bójkę, bo chciałem być tam z tobą, a nie mogłem, bo mnie nienawidziłaś. Gdy już przełamałem się i wszedłem do lokalu, zupełnie nie myśląc, że wszystko może legnąć w gruzach zobaczyłem ciebie i Nick’a, całujących się. To mnie rozbiło, bo przecież jesteś moja.  Nie wiem nawet dlaczego, po prostu czułem się jak jeszcze większe gówno… zrozum Rose, niczego bardziej nie pragnę jak twojego bezpieczeństwa- szepcze- pod wpływem alkoholu i impulsu wyznałem ci namiastkę moich myśli… razem z Nick’iem zdecydowaliśmy  się na wyjazd. Mieliśmy cię stąd zabrać, ale nie chciałabyś tego zrobić ze względu na restaurację. Wczoraj Nick postanowił wrócić do rodziny i naprawić relacje. Chciał bym zrobił to samo, ale ja już nie mam rodziny, jesteś tylko ty i moi przyjaciele- wyznaje.
-Nathan- szepczę, nawet nie wiem kiedy łzy zaczynają spływać po moich policzkach- ja.. ja nie wiem co mam powiedzieć- przyznaje
-Nic nie mów, nic nie mów. Ja wiem jak to wszystko wygląda, ale ja jeszcze nie powiedziałem najgorszego.
-Słucham?
-Max nie jest twoim bratem- mówi
-Co?! Jak to nie jest moim bratem?!
-Został adoptowany przez twoich rodziców, gdy ty miałaś dwa latka, a on pięć. Zawsze ci zazdrościł, że masz rodziców, dlatego.. dlatego to on ich zabił, a teraz chce zabić ciebie- mówi bardzo cicho.
-J-jak t-to?- łkam
-Przykro mi, Rosie- nim zdążam w jakikolwiek sposób zareagować, chłopak odpina mój pas i przysuwa mnie na swoje kolana, przyciskając mnie mocno do siebie i oplatając moje ciało ramionami.
-Dlaczego.. dlaczego właśnie ja?- pytam- dlaczego ja musze tak cierpieć?
-Rosie, proszę cię, nie płacz. Nienawidzę jak płaczesz- szepcze cicho Nathan, całując mnie we włosy
-Czy możemy gdzieś jechać?- pytam
-Gdzie chcesz jechać? Zawieść cię do domu?- pyta
-Nie, nie chcę tam już nigdy wracać- szepczę przytulam się bardziej do chłopaka
-Dobrze, pojedziemy do mnie- mówi
Chcę się podnieś by wrócić na swoje miejsce, ale Nathan jednym ruchem mnie powstrzymuje, przyciskając bardziej.
Zapina pas, ze mną na kolanach i odjeżdża.
Jedną ręką ciągle masuje mnie po plecach, tylko momentami odrywając ją by zmienić biegi.
-Jesteśmy- szepcze mi na ucho
-Mhm- mamroczę
-Chcesz zostać u mnie?- pyta
-Mhm
-Dobrze, Rosie
-Mhm
Słyszę jego cichy śmiech.
-Jak na osobę, która niecałą godzine temu dowiedziała się prawdy o całym swoim życiu masz ciekawy humor- uśmiecha się i unosi powoli mój podbródek
-Widzisz jak na mnie działasz..- słowa wydostają się  z moich ust zanim cokolwiek zdążam zrozumieć.
-Cieszę się, że tak na ciebie działam, Rosie- cmoka mnie w nos i otwiera drzwi.
Nie wiem jak, ale jakimś cudem udaje mu się wysiąść ze mną w ramionach, zamknąć samochód, wejść do domu, a następnie zamknąć i go.
Ostrożnie i powoli stawia mnie w holu, a ja rozglądam się dookoła.
-Dawno tu nie byłam- przyznaję- a jak byłam ostatnio, sytuacja również nie była za ciekawa- śmieje się na tyle na ile mnie stać
-Pamiętam.  Do tej ściany przycisnąłem cię, grożąc ci byś nie wchodziła mi w drogę- mówi cicho
-Pamiętam, wystraszyłeś mnie wtedy na śmierć i nie wychodziłam z pokoju, póki Monic tam nie przyszła- dodaje i kieruję się w stronę schodów
-Dokąd zmierzasz Rosie?- mruczy Nathan
-Spać?- pytam
-Myślałem, że coś zjemy- uśmiecha się
-Och, to dlatego się tak odpicowałeś?- pytam
-Chciałem zabrać cię do mojej ulubionej restauracji, ale…- nie kończy.
-Przepraszam..- spuszczam głowę
-Och, nie- podchodzi do mnie i ujmuje moją twarz w dłonie, i każe na siebie spojrzeć- nic nie zrobiłaś, mimo wszystko cieszę, się że już wiesz i nie muszę skrywać tego przed tobą. Zjeść możemy pójść kiedy indziej- pociesza mnie.
-Mogę iść spać?- pytam
-Oczywiście, chodź- chwyta mnie delikatnie za dłoń i prowadzi po schodach.
Mijamy drzwi do pokoju w którym „mieszkałam” ostatnio i idziemy w głąb korytarza.
Chłopak otwiera drzwi, a moim oczom ukazuje się średniej wielkości pomieszczenie o czarno-białych ścianach i meblach, prawie tak jak wszystko w tym domu, i jednym wielkim małżeńskim łóżku.
-To mój pokój- mówi Nathan
-Nigdy tu nie byłam- przyznaję, wciąż się rozglądając
-Nie miałaś okazji zwiedzić ponad połowy tego domu- mówi- pokaże ci go, całego, ale nie dzisiaj. Teraz idziemy spać- mruczy mi do ucha
-Będziesz spać ze mną?- pytam
-Oczywiście, to mój pokój- uśmiecha się lekko.
-No tak- powtarzam
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.

57 komentarzy:

  1. Boski boski boski :*
    kocham cię wiesz ? Hahahahaa :*
    cudowny rozdział ;)
    Weny życzę :* :*
    buziaki Agata :* :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejciu to jest takie kochane <3 Ale to Z Maxem Yhhhh koleś mnie wkurzył i to totalnie -.- Mam ochotę go zabić!! A Harry z tym biletem? O.o hmmm coś mi tu śmierdzi... Uwielbiam to <3 I czekam na kolejny ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale suuuper :D chce dalej niech ona wyjedzie z Nathanem i będzie z nim już na zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cuudowne, uwieliam je czytać. Nigdy bym się nie spodziewała że to Max wyrządził tyle krzywdy Rose. Wciągające to jest. I bardzo interesuje mnie co będzie z Max`em i Rose, i Nathanem oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebiste <3 Oliwia

    OdpowiedzUsuń
  6. Kate jesteś genialna a rozdział jest świetny. Ale jak to Max nie jest jej bratem? Ja już tego zrozumieć nie mogę ale pewnie niedługo zrozumiem xD
    Jednak się coś dzieje i robi się na prawdę ciekawie.
    Życzę DUŻO BARDZO DUŻO weny i żebyś nawet nie myślała żeby skończyć z pisaniem bo ja tego nie wytrzymam psychicznie twoje opowiadania są najlepsze coś w nich jest takiego ze czytało by się ciagle i najlepiej nie przestawało.
    Pozdrawiam ღOluśღ

    OdpowiedzUsuń
  7. Aww..♥ Kate'uś słodziutko się robi. :3 No ta historia w samochodzie nie była za słodko, ale reszta była gwushwhs9ihxounxos. Mimo, że od początku byłam przeciwna, a nawet hejtowałam, aby nie byli razem to teraz powiem jedno: NO KURWA NARESZCIE! To jest takie wciągające, że jak zobaczyłam posta o nowym rozdziale od razu kliknęłam.. i czytam, czytam.. ktoś coś do mnie gada, ale ja czytam.. powinnam iść spać. Ale muszę napisać koma, no! Taka moja wola. Tak sobie czytam.. jestem w środku i takie 'Kuwa ja chce taką lekturę'. Serio, weź to posprawdzaj i gdzieś wyślij. Bo wyszła by zajebista książka. :)) W każdym razie ja była bym pierwszą osobą, która by kupiła na sto procent. I oczywiście z twoim podpisem! Także czekam na następneeee rozdzialiki! Weny i zdrówka. :** //Zapomniana i leniwa Lucy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialny,genialny i jeszcze raz genialny rozdzial! Weny Kate ~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział genialny <3
    Zaskoczyłaś mnie,że własny brat chcę się jej pozbyć...
    Nie ważne,że adoptowany,ale brat.
    Jestem zachwycona,że są u Nathana razem,a jeszcze lepiej by było jak by tam zamieszkała z nim..:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne, jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaki świetny rozdział! :) Nigdy więcej nie mów, że druga część Ci się nie udała bo wszystko jest wspaniałe:) Mam nadzieję że szybko pojawi się kolejny rodział<3 Pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeden z lepszych rozdziałów <3
    genialny, nieźle wymyśliłaś to z maksem :o
    Nathan i Rose <3 ... wreszcie tak dobrze się dogadują <3

    Zapraszam do mnie : www.bring-me-back-to-reality.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. O Boże :))))))))))))))) Siedzę sobie przy rodzinie ,a oni tylko spoglądają na moją twarz ,oddającą emocje czytanego tekstu . Ten rozdział jest super !!!!!!!!!!!!!!!!! To co zrobiłaś z tym opowiadaniem ...mam wrażenie , że Twoja głowa , a raczej to co jest w niej , to największy skarbiec świetnych pomysłów na opowiadania ... Jesteś genialna . Przez ten rozdział dzisiaj nie zasnę , serio. Wartałoby zebrać 1. część i kolejne ,które będą powstawać w jedną ,wielką , świetną książkę , pobiłabyś J.K. Rowling , jestem pewna . No to co ? Jestem podekscytowana i czekam na nexta . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Max to dekiel! I chce ją zabic! Rosie uważaj! Uwielbiam opowidanie, wennny <3/emma

    OdpowiedzUsuń
  15. Daddadadadaaadam. Cuuuuuuuudo! Tag. Mowie o Tobie. Cudownie piszesz! Weny i czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ekstra boski rozdział !! ale jak Max moze być takim dupkiem !! obu Rose nic się nie stało Nathan musi ją chronić
    Musisz napisać ksiazke mówię serio twoje opowiadania są genialne 4 razy przeczytałam to opowiadania od 1 cz :D
    czekam na nexta WENY !!

    OdpowiedzUsuń
  17. Super !!!!!! nie mogę się doczekać NN rozdziału są boskie
    Do NN WENY! ":D

    OdpowiedzUsuń
  18. Zajebiste ;3 Muszę iść spać ale napisze ten kom ;)) Jebany Max. Skurwysyn chce zabić Rose. Dupek. Dobrze, że Nathan jest przy niej ;d Chętnie zabiłabym Max'a.
    To opowiadanie naprawdę wciąga ;> Ten Twój mózg jest genialny xd Czekam na kolejny rozdział :P Dużoooo weny życzę ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. ooo jak słodko gdy Nathan się tak opiekuje Rose <3 kto mi da takiego chłopaka?? XD nie mogę uwierzyć, że Max zabił swoich "rodzicòw" i teraz chce zabić Rose :( czekam na nexy i weny życzę ;33

    OdpowiedzUsuń
  20. Co za skurwysyn, menda z probowki, kanalia niedorobiona patafian dupek szmaciaz ciota kretyn dziwka z tego Maxa !!!!!! Jak ta chiena cmentarna moze probowac zabic Rose.. na szczescie Rose ma przy sobie Nathana i reszte ... oni ja beda chronic... genialnie piszesz wydaj ksiazke ! Zrobisz nastepna czesc o Nathanie. ?? Np. Jak poznal Willa i Monic... weny zycze..

    OdpowiedzUsuń
  21. WOW
    No poprostu zabrakło mi słów *.* to jeden z mooch ulubionych rozdziałów.<3 talent ogromny,jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem i wgl ciężkim szoku.xd uwielbiam.\3//sandraraa

    OdpowiedzUsuń
  22. Niesamowity rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  23. Po prostu kocham :** <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Boże *.*
    I jak tu można nie mówić, że jesteś boska? *-*
    Kocham, kicham i jeszcze raz kocham <3
    Ja nie wiem skąd ty bierzesz te pomysły, ale wiedz, że masz zajebiste źródło <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale mimo wszystko nie rozumiem zachowania Maxa, bo na przykład pamiętał o inchalatorze i wgl :/

    OdpowiedzUsuń
  26. O JA CIĘ !!
    Dopiero teraz przeczytałam 43 i 44 rozdział i jestem w ogromnym szoku.
    Parokrotnie bałam się, że kogoś obudzę, bo śmiała się dość głośno i długo ;).
    Aż niemogę uwierzyć, że ten niebezpieczny Nathan oświadczył się tej delikatnej a zarazem pyskatej Rose.
    A potem bum !! ''Porwanie'' Rose i opowieść z perspektywy Nathana.
    Aż trudno w to wszystko uwierzyć.
    A jednak ją kochał :3 :D :3.
    Dla mnie Max jest nikim. A nie sorry, jest kimś gorszym od nikogo. Według mnie w hierarchii jest niżej od wszelkiego robactwa, pająków itp. On już dla mnie nie istnieje. Wiedziałam, że po tym jak rzekomo kazał ją wywieść (co się nieco zmieniło, bo wpierw została uprowadzona, a potem przetrzymywana) do Nowego Jorku nie można mu ufać, i miałam rację.
    Weny życzę ;)
    ~ Joanna O.

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudowne chce więcej!;** Lili

    OdpowiedzUsuń
  28. Rose nareszcie zna prawde!!!i ta noc u nathana juz nie moge doczekac sie nexta<3

    OdpowiedzUsuń
  29. Aaaaa!! Meegaa!! *.* Wiesz...powiem Ci, że Max to dupek i tyle....albo raczej gorzej niż dupek ;) Do nn :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Cudo! Boskie! zajebiste! Nie ma słowa które pasuuuję do tej części! naj Naj Najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  31. Genialny, uwielbiam te zaskakujące momenty <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Genialne, uwielbiam te zaskakujące momenty i te zwroty akcji <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudo *-* Z niecierpliwością czekam na na nexta! WENY KOCHANA! ;**
    ~Anastazja

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wiem jak to nazwać, bo ciężko znaleźć jakieś słowo na taki wspaniały rozdział <3!<3! nie mogę się doczekać następnego. Kiedy Będzie Następna Notka ???
    WENY AŻ PO SAMY CZUBEK GŁOWY ŻYCZĘ <3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  35. oooo słodko. Rozdział boski tak jak jego autorka. Pozdrawiam buziaki i weny zycze :* <3 / Wera

    OdpowiedzUsuń
  36. Kiedy nastepny?

    OdpowiedzUsuń
  37. Rozdzial genialny ! Niecmoge sie doczekac nastepnego <3
    /Marcysia ;*

    OdpowiedzUsuń
  38. zajebisty rozdział :) już nie mogę się doczekać następnego :D czekam na nexta z niecierpliwością :D kocham to opowiadanie i w końcu coś słodkiego między Rosie i Nathanem :D pzdr ruda ;*

    OdpowiedzUsuń
  39. Ej Kate Kate... widzę że twoje chwilowe załamanie chyba przeszło a teraz wzięłaś się zmobilizowałaś. Rozdział świetny a to że Max stoi za tym wszystkim...genialne ;)) Pozdrawiam i życzę weny ;**

    OdpowiedzUsuń
  40. Genialny rozdzial po prostu wspanialy<3

    OdpowiedzUsuń
  41. swietny !! mam po prostu WIELKI talent :) dawaj jeszcze dalszą częśc <3

    OdpowiedzUsuń
  42. swietne!! masz WIELKI TALNET <3 chce jeszcze dalszą częśc

    OdpowiedzUsuń
  43. Ooooojjjjjj dzieje sie!!! Ale to dobrze ciesze sie ze masz taka wene :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Rozdział jak zawsze super ;* Kocham <33

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.