wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 35



Spanikowana siedzę i wpatruje się tempo w ścianę. Jak wiele z tej rozmowy słyszał?
-Ym… Harry. Zadzwonię później- mówię nieśmiało do telefonu
-Widzimy się nie długo kochanie- odzywa się Harry.
Nie mam ochoty ciągnąć rozmowy i pytać co przez to rozumie i po prostu się rozłączam.
Rzucam telefon na łóżko i opadam obok niego z głośnym westchnięciem.
Po co ja tam dzwoniłam? To było zupełnie niepotrzebne…
-Och Rose, ale z ciebie idiotka- mówię do siebie i podnoszę się z łóżka.
Podchodzę do okna i siadam na parapecie.
Wpatruje się w wiecznie piękny Londyn.
Ludzie ubrani na szaro przemieszczają się szybko po zatłoczonej ulicy, chroniąc się czym tylko mogą, by uniknąć lekkiego deszczu.
No tak… koniec sierpnia, zaczyna się jesień przez to i pogoda się pogorsza.
Jesień. To jest chyba najgorsza pora roku, ale mimo wszystko piękna. Zielone liście zamienią się w złociste i pokryją drogi. Mimo, że nie lubię tego okresu to uwielbiam przechodzić przez park, gdy liście jeszcze nie opadły.
Jak byłam mała wraz z Max’em urządzaliśmy sobie bitwy w ogrodzie, zamiast zamiatać liście, tak jak prosili nas o to rodzice.
To było zaledwie pięć lat temu, a tyle się zmieniło.
Tyle bym oddała, by rodzice nie pojechali wtedy na ten bal… gdyby nie to byli by tu. Ze mną… Z Max’em..
Ja nigdy bym nie poznała „ciemnej” strony życia. Prawdopodobnie teraz kończyłabym studia, a nie je zaczynała.. Ale niestety czasu nie cofnę choćbym nie wiadomo jak bardzo bym chciała.
***
Mijają dwa dni. Dostałam papiery od Max’a i właśnie idę w miejsce, gdzie kiedyś była tętniąca życiem restauracja rodziców.
Była ona obok mojej szkoły, dlatego codziennie chodząc do szkoły wpatrywałam się w to miejsce. Wszystko stopniowo się psuło, połowa pracowników odeszła, klienci odeszli. Teraz lokal zamienił się w schronisko dla bezdomnych. Ceny są takie tanie, że nie opłaca się tego ciągnąć.
Teraz wiem dlaczego. Max po prostu zaniedbał to miejsce.
Przepisanie restauracji całkowicie mi nie zajęło długo. Wczoraj Max zawiózł nas do adwokata, podpisaliśmy odpowiednie dokumenty i jestem jedynym właścicielem lokalu, jak i restauracji.
Staje przed drzwiami restauracji i wchodzę do środka.
Po raz pierwszy od lat.
Po śmierci rodziców nie miałam odwagi ani siły by tu wejść. Dzisiaj czuje się gotowa by zacząć wszystko od nowa.
-Dzień dobry- mówię do staruszki siedzącej przy barze – dzień dobry! – powtarzam głośniej. Starsza kobieta najzwyczajniej w świecie drzemie. Delikatnie szturcham ją w ramie. Od razu otwiera oczy- Dzień dobry- powtarzam
-Witaj, w czym pomóc?- bełkocze.
-Witam, mogłabym porozmawiać z szefem kuchni?
-We własnej osobie- mamrocze niewyraźnie kobieta.
-Ktoś tu jeszcze pracuje?- pytam
-Nie, wszyscy poodchodzili. Pamiętam, jak ta restauracja była jedną lepszych w Londynie, a po tym wypadku, dzieci właścicieli sprzedali lokal i wszystko się rozpadło.
-Pracowała pani tu przed wypadkiem? Nie pamiętam pani- przyznaje
-O nie… przychodziłam tu często. Później dostałam pracę. W czym ci pomóc kwiatuszku?
-Jestem córką poprzednich właścicieli. Mój brat okłamał mnie mówiąc, ze sprzedał lokal. Teraz jestem właścicielem tylko ja i chcę odbudować restauracje- przyznaje zgodnie z prawdą.
-Jesteś Rose?- pyta
-Tak, zna mnie pani?
-Ptaszynko. Znałam twoją mamę. Pokładała w tobie ogromne nadzieje, dlatego wielkim zdziwieniem dla mnie było, jak rozeszła się wieść, że sprzedaliście restaurację. Według mamy masz ogromny talent, a w kuchni czujesz się jak ryba w wodzie. Często mówiła również, że jak razem gotujecie to ona boi się coś dodać, bez twojego pozwolenie- uśmiecha się lekko- bardzo cię kochała.
-Też ją bardzo kochałam, kocham dalej- na wspomnienie wspólnych gotowań  do oczu płyną łzy.
-Ptaszynko, nie płacz- pociesza mnie kobieta.
-Nie przedstawiłam się nawet. Rose Gray- podaje jej dłoń
-Dorothea Montez- ściska moją dłoń.
-Mogę się rozejrzeć?- pytam
-Oczywiście, przecież to twój lokal- posyła uśmiech.
Odwzajemniam mały gest i kładę torbę na blacie.
Przejeżdżam palcami po ladzie i kieruje się do wejścia na kuchnię.
Prawie nic się nie zmieniło. Ciągle limonowe ściany, te samo ułożenie mebli i sprzętów kuchennych. Teraz jest tu bardziej zdradzone pudłami i bardziej zakurzone, ale to nie problem.
Mały remont pomoże.
***
Następny dzień.
Wstaje wypoczęta, co ostatnio nie zdarza mi się zbyt często. Ubieram się i wychodzę do pracy.
To tylko cztery godziny, tylko cztery godziny”- powtarzam sobie, gdy tylko otwieram drzwi kawiarni.
Muszę popracować tylko cztery godziny i od razu popędzę do restauracji. Max wczoraj obiecał mi ekipę remontującą.
Obiecał! Zgodził się niechętnie, po moim godzinnym marudzeniu, że trzeba odświeżyć to miejsce.
-Dzień dobry. W czym mogę służyć?- nie patrząc na klientkę wyklepuje regułkę.
-Jedną czarną kawę, dwie zielone herbaty i dwa pączki- mówi wysokim głosem kobieta.
Wpisuje odpowiednie kody do kasy i wyskakuje mi suma.
-11,42 $- mówię i przyjmuje odpowiedni banknot, by wydać resztę.
Realizuje  zamówienie i zanoszę na odpowiedni stolik.
Podobnie wyglądają moje następne trzy i pół godziny.
Gdy tylko wybija godzina kończąca moją udrękę w pracy wybiegam szybko i lecę na autobus, który zawiezie mnie pod moją restauracje.
***
Gdy dojeżdżam pod lokal, zastaje w środku już ekipę. Witam się z nimi krótkim uściskiem dłoni i od razu przedstawiam swoje pomysły.
-Chcę również zostawić nazwę. „U Gray’ów”  może i oklepane, ale wymyśliła to moja mama i nie chcę tego zmieniać- mówię gdy Markus, który jest szefem budowy pyta się co zrobić z szyldem- myślę, że wystarczy tylko go odświeżyć.
-Oczywiście. Zaraz któryś sie tym zajmie- posyła mi serdeczny uśmiech.
-Dziękuje bardzo- szepczę
Podchodzę do Dorothey i opieram się o blat.
-Ta restauracja odzyska swój poziom. Z tobą na czele to jest pewne- mówi cicho
-Dziękuje. Mam nadzieje, że mi się uda.
-Uda ci się. nie widziałam cię jeszcze w kuchni, ale talent pewnie odziedziczyłaś po matce. Tak wynikało z jej opowiadań.
-Nie chcę pani obrazić, ale nie pamiętam by pani była na pogrzebie- wypalam
-Nie było mnie. byłam wtedy w Nowym Jorku u wnuka. O śmierci twoich rodziców dowiedziałam się po powrocie.
Już więcej nic nie mówimy.
Po chwili dzwoni mój telefon. To Max.
-Rose? Gdzie jesteś?- pyta
-W restauracji- burczę
-Aha, no dobrze. Przyjadę po ciebie za piętnaście minut- mówi
-Dlaczego? Przecież mogę wrócić autobusem.
-Przyjadę i koniec.
-Stało się coś?
-Nie…
-Max… wiem że mnie kłamiesz- warczę
-No Dorze, tak stało się coś..
-Co konkretnie?
-Zabili jednego z naszych ludzi. Nie chcę byś teraz wracała sama..- szepcze
-Nic mi nie będzie, Max… jak by co to użyje karate. Pamiętasz? Kiedyś mnie uczyłeś- śmieje się cicho
-Byłaś w tym beznadziejna. Masz okropną koordynacje- wzdycha
-Nie przesadzaj..- bronie się
-Nie drążmy tego tematu. Nie uspokoiłaś mnie.
-Okay, przyjedź, ale za godzinę- mówię
-Yyy.. no dobrze. Zadzwonię jak będę w pobliżu- mówi i się rozłącza.
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
No Helcia. Mamy wtorek? Napisałam na stronie, że DNS będzie teraz we wtorki i soboty. Ścisła data, proszę się o nią nie pytać. Oczywiście będą wyjątki typu dodam wcześniej, albo później ( jestem tylko człowiekiem) ale o wszystkim informuje na stronie.
Z nudów założyłam Aski bohaterom:
Postanowiłam też powrócić do hastagu : #DangerousNathanSykesBlog
Piszcie tam swoje wrażenia, odczucia, uwagi, ewentualne pochwały, propozycje na temat opowiadania. Teraz jest nas więcej wiec może się uda. Zobaczymy.
Jak zawsze czekam na opinie miśki : )
Bardzo bym prosiła by udzielali się wszyscy czytający… To naprawdę motywuje, a zwłaszcza, że momentami dochodziliśmy do 100 komentarzy a tu nagle ledwie 40
Okay. Bay Bay Miśki!
Kocham, Kate

55 komentarzy:

  1. Rose odzyskała restaurację! :D Super! :D Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału ;3 ~Karolina O. ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsza skomentuje :D
    Świetny jak zawsze ;))
    Mam nadzieję że Rose będzie kiedyś z Natanem ;))
    A no i że uda jej się z tą restauracją . :))) \~Patrycja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super :) pisz dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak mówiłam już że jestes genialna? No to Sie powtórzę- Kate jestes genialna, q ja kocham Twojr opowiadania <3 /Alone

    OdpowiedzUsuń
  5. Siuper!<3 a i zgadzam się z komentarzem na górze
    Weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kate!!! <3 Kocham to :3 Jej to jest takie fajne ^^ Ciesze się, że odzyskała restaurację rodziców ;) I mam nadzieję, że jej się nic nie stanie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie *.* życze weny

    OdpowiedzUsuń
  8. Swietny! Nie za bardzo mam jak sie rozpisac bo malo bohaterow w tym rozdziale ale sprobuje cos wydusic.
    Rose!
    Mam nadzieje ze uda ci sie z ta restauracja :) Co do tej rozmowy z Maxem to mysle ze za tym zabujstwem stoi Nathan... W kazdym razie nie boj sie! Ja cie obronie! :D
    Max!
    Przestan klamac! Kiedy to robisz tracisz ją! Czasem lepsza jest najgorsza prawda od klamstwa. Zapamietaj to i ani mi sie waz zrobic cos Nathanowi! Jakby nie bylo to jednak on opiekowal sie Rose kiedy ty podobno umarles! Tknij lub zrob mu cokolwiek a ja cie wypatrosze i wykastruje. Bede sie nad toba znecac az zdechniesz! Chyba tego nie chcesz no nie? No to lepiej nie tykaj Sykesa.
    Kate!
    Rozdzial jak zawsze swietny. Przez chwile poczulam sie jakbym byla w tej restauracji... Mam nadzieje ze komentarz jest wystarczajaco dlugi bo juz mnie palec boli :D W takim razie do nexta :D
    PS. Dziekuje za info :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne weny życzę i pozdrawiam - Weronika

    OdpowiedzUsuń
  10. Super jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Boskie! Dziewczyno masz wielki talent! Wykorzystaj go :D Napisz jakąś książkę czy coś. Chodź nie powiem opowiadania i blogi wychodzą ci zarąbiście :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zawsze niesamowity. Ciekawe tylko czy Nathan i Rose będą razem. Zyczę wyeny i Pozdrawiam serdecznie--- Sarka :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział świetny! Nie moge sie doczekac soboty ~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zwykle idealny ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zajebisty rozdział <3
    Cieszę się, że Rose chce odremontować restaurację. Na jej miejsce też zostawiałabym szyld.
    Ciekawa jestem kto zabił jednego z ludzi Max'a.
    Weny życzę ;)
    ~ Joanna O.

    OdpowiedzUsuń
  16. szkoda ze tak rzadko bo opowiadanie jest megaa. Zazdroszczę talentu <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Supercrozdzial :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej hej :3 rozdział super fajnie ze teraz bd dodawać 2x w tyg :) nie mogę się doczekać Sb :D weny ----- ewka

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne jak zawsze:) dodaj next jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciesze się że bedziesz dodawać 2razy w tygodniu

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  22. Ros odzyskała restacje ... Weee
    Nareszcie

    OdpowiedzUsuń
  23. Jest świetny po prostu bomba ;D Ciekawe co stanie się dalej ? Czekam z niecierpliwością na sobotę ;3 Weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wspaniałe! <3 / marcysia ;*

    OdpowiedzUsuń
  25. Swietny. Przegapilam dzien premiery ale ok nastepnym razem bede .!!:) chyba??? Nie no zawsze bede to czytac a jak sie niestety kidys skonczy (czego bardzo bym nie chciala) to bede czytala od poczatku :) weny i duzo duzo pomyslow:) do soboty albo i krocej baju baj :) - Natalia :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Twoje opowiadania wciągają jak nie wiem co:) aż chcę się i wiecej i wiecej:) dodaj next jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  27. To jest boskie i zawsze będzie wspaniałe, nie ma tu dużo do komentowania bo to jest cudowne i zawsze będę to czytać :D
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  28. Super rozdział mam nadzieję że Rose uda się wyprowadzić restauracje na prosta drogę. Co tu się rozpisywać ogólnie wszystko cudowne. ♡ pozdrawiam i weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
  29. JEZUUU! Kocham Cię! Straaasznie dziękuję, że będą 2 rozdziały na tydzień... Ja umierałam czekając na soboty! :D KOCHAM! Rozdział świetny! Czekam też na kolejny rozdział w "Beauty and the Beast" ♥.♥

    OdpowiedzUsuń
  30. Czekam na następne :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Super !!!! Nie moge doczekac sie nastepnego <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Prosze prosze to jest super pisaj dalej.! ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Fantastycznie, zrobiłam sobie długąąą przerwę od czytania twoich opowiadań i miałam dziś tyle do nadrabiania. Jedyne czego jestem pewna, że to na pewno nie był czas stracony/ Jula.

    OdpowiedzUsuń
  34. Rozdział boski jednak mam pewną uwage. Nie wiem czy dobrze zinterpretowalam tekst ale chyba znalazłam błąd. W poprzednim rozdziale piszesz ze Harry też chce się pozbyć Nathan'a. Pisało tam ze Harry siedział u niej w salonie i dopytywał się również o Sykes'a. W tym rozdziale już pisze ze Harry jest razem z Monic, Willem i Nathanem w ich domu. Rozmawiał z Rose przez telefon i takie tam. Chyba ze był to jakiś inny Harry XD Mogłam też coś przekręcić, nie jestem pewna. Liczę jednak na odpowiedź ;**

    Pozdrawiam i do nn :D

    /Zuz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Styles i Harry z salonu to dwie inne osoby.

      Usuń
  35. super :) czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  36. skończyłam czytać wszystkie rozdziały. Wiem trochę mi to zajęło ale miałam długie przerwy......A teraz do rzeczy TEN BLOG JEST ZAJEBISTY, ZARĄBISTY I PRZE CUDNY. To są moje słowa po przeczytaniu tego bloga.......Płakałam śmiałam się i byłam zła na Nathana.....
    i tak się zastanawiam czemu nie dała mu w pysk.....
    gdybym była na miejscu Rose to Nathana buźka nie była by taka ładna....
    a że do ludzi odważnych należę to nie obchodziło by mnie to że jest niebezpieczny......
    Jestem zszokowana....że jest osoba która może pisać tak pięknie bloga.....na każdym z rozdziałów płakałam i że jeszcze należę do tych płaczących ludzi to całe 2 pudełka chusteczek były opróżnione too dobrze czy źle bo nie wiem....☺.
    Z wielką niecierpliwością czekam na next'a
    Weny, weny i jeszcze raz weny życzę....

    OdpowiedzUsuń
  37. Jak zawsze zarąbiste!

    OdpowiedzUsuń
  38. Ach, wspaniałe !!!
    Kocham tego bloga !!!
    Kurczę końcówka mnie zaskoczyła....
    Ciekawa jestem co będzie dalej...
    Czekam na więcej i życzę duuużo weny !!!
    Asikeo^^

    OdpowiedzUsuń
  39. Czytam
    Wspaniałe! ;*
    / Lollei

    OdpowiedzUsuń
  40. cudwne.<3 każdy rozdział coraz lepszy.*.* gratuluję ogromneego talentu i z niecierpliwością czekam na nn.!) //sandraraa

    OdpowiedzUsuń
  41. Czytam, czytam, ale tęsknię za Nathanem ;c

    OdpowiedzUsuń
  42. Hej, czytam Twoje opowiadanie od ferii, ale jeszcze ani razu nie skomentowałam tego co napisałaś, opowiadanie wciągające, jest inne od wszystkich, widzimy tutaj odmienny obraz Nathana Sykes'a który znamy na co dzień co jest bardzo ryzykowne, ale wybrnęłaś z tego. Jedyne co mnie irytuje, to próba powstrzymania akcji wszystko staje się monotonne, co może zrazić odbiorców (mam nadzieje, że mnie rozumiesz) nudzi im się to, że ich "głównego bohatera" nie ma już w paru rozdziałach. Nastawałaś nas na dalsze losy Rose i Nathana a tu pfu! czary prysły, bańka pękła. Opowiadanie pisane żywiołowo, i poprawnie co jest rzadkie i tu wielkie brawa dla Ciebie. Pisz dalej, dobrze Ci idzie.
    Pozdrawiam, K.

    OdpowiedzUsuń
  43. Zapraszam na swojego moze sie spodoba http://running-out-ofreasons.blogspot.com/ A twój genialny Kate czytam obydwa blogi :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Love love love uwielbiam Cię twoja fanka miki

    OdpowiedzUsuń
  45. Excellent, what a weblog іt іs! Ҭhis website gives valuable facts
    to us, keep it up.

    My blog post ... capsiplex

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.