sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 20



Nieśmiało otwieram oczy. Boje się, że Nick gdzieś tu jeszcze jest, ale niestety moje obawy potwierdzają się. Na tym samym krześle co dziś rano siedzi mój porywacz i dręczyciel. Obok niego siedzi ta dziewczyna o blond włosach. Nie pamiętam jak do niej się zwracał.
Gdy próbuje się podnieść uniemożliwia mi to ogromny ból na całym ciele, a najbardziej w podbrzuszu i na głowie. Odruchowo łapie się za te miejsca.
-Nieźle ją załatwiłeś- słyszę piskliwy głos dziewczyny
-Po prostu jest za słaba by się bronić, nie rozumiem po co Sykes ją ciągle trzyma..- wzdycha Nick
-Może jest dobra w łóżku- proponuje dziewczyna
-Może, nie miałem okazji się o tym przekonać- śmieje się głośno.
Nie wiem jak długo mnie bił i szydził ze mnie, ale wiem, że straciłam przytomność po to by obudzić się obolała na podłodze i słuchać jak dalej ze mnie kpią? Nigdy nikt mnie tak nie upokorzył i może pragnęłam śmierci, ale teraz chcę jej jeszcze bardziej.
Chce umrzeć by nie czuć już bólu. Jak i fizycznego tak i psychicznego. Chcę po prostu odejść w zapomnienie. Chcę zobaczyć moich rodziców, Max’a. Nie chcę istnieć na tym świecie, bo nie mam nikogo. Jestem sama jak palec…
-Nick, jest tu prawie cztery dni, a Sykes jeszcze się nie odezwał- zaczyna dziewczyna
-Wysłałem mu wiadomość, jutro o 10:00 w magazynach- odpowiada chłopak
-Myślisz że się zjawi?- pyta
-Tak, myślę, że tak
-A jak nie?
-To ją zabije, po co mi ona jak mu na niej nie zależy?- pyta retorycznie.
-Przecież zabijesz jutro Sykes’a więc dlaczego jej nie pozbawisz życia już teraz?- ten wścibski głos…
-Chcę się nim trochę pobawić, wiesz. Nich patrzy jak umiera na jego oczach, tak jak umarła Gem- mówi cicho- gdy już brązowowłosa piękność umrze będę patrzył z wyższością na Sykes’a- śmieje się Nick.
-Zabij mnie teraz- mówię cicho
-Co?- pyta dziewczyna
-Zabijcie mnie teraz- powtarzam- Nathan się nie zjawi, więc możecie zrobić to teraz.
-Skąd taka pewna, że twój chłoptaś się nie zjawi?- pyta blondynka
-Czarna, daj mi mówić- wtrąca się Nick- ale przyłączam się do pytania.
-On nie jest moim chłopakiem, trudno nazwać nasze relacje choćby znajomością. Nienawidzę go za to, że przez niego Max wplątał się w to wszystko, nienawidzę go za  to, że porwał mnie by dostać pieniądze od mojego brata, nienawidzę go za to, że wbrew mojej jakiejkolwiek woli wywiózł mnie na inny kontynent. Nienawiść, jedyne co nas łączy- warczę.
-To dobrze, czyli nic cie nie ruszy jak powiem, że tu jest?- pyta z szatańskim uśmiechem na twarzy- wprowadźcie go!- krzyczy
Że co kurde? Podnoszę się lekko na łokciu by lepiej widzieć. Drzwi się otwierają a przez nie wchodzi dwóch „goryli” prowadzących Nathan’a. To Nathan Sykes jak się patrzy. Słyszał to co powiedziałam? Co on tu robi?
Jego oczy rozszerzają się dwukrotnie gdy dostrzega mnie, ale po chwili odwraca wzrok.
-Oh Nathan- zaczyna Nick. Pierwszy raz słyszę jak mówi jego imię- co ty sobie myślałeś? Że nie mam tu kamer?- kpi chłopak- są wszędzie, w każdym pokoju, więc pewnie widziałeś i słyszałeś rozmowę, co?
-Tak- odpowiada Nathan- słyszałem. I tak, domyśliłem się, że macie tu kamery.
-To dlaczego dałeś się złapać?- wtrąca czarna, ale zamyka się gdy Nick piorunuje ją wzrokiem.
-Gwen? Ty też tutaj? Ciekawe- uśmiecha się Nathan.- dawno się nie widzieliśmy, co?- uśmiecha się.
-Rok- mówi dziewczyna.
-Nie wiedziałem, że pracujesz teraz dla Nick’a. Jak tego dokonałaś? Mu też wpakowałaś się do łóżka?- śmieje się Nath.
-Zaliczyłeś już tą swoją małą, bo teraz zbyt atrakcyjna już nie jest- zajmuje mi chwilę by dojść, że mówi o mnie.
-Proszę cię kochanie- wzdycha Nathan- nic dla mnie nie znaczy- mówi to tak beztrosko, że aż mnie to boli.
-To po co tu jesteś?- pyta tym razem chłopak
-Wyrównać rachunki, ewentualnie porozmawiać- szybko odpowiada Nathan
-Jesteś głupcem przychodząc tu sam- kpi Blondi
-Może jestem, a może nie- uśmiecha się.
-Czyli ci na niej nie zależy?- pyta Nick
-Proszę cię, jest kulą u nogi. Przez śmierć Max’a nie wiem co z nią mam zrobić- mówi szybko Nathan, a mnie coś kuje.
To nie z fizycznego bólu, tak ranią mnie jego słowa…
Nie mam już ochoty słuchać dalszej rozmowy, po prostu zwijam się w kłębek i myślę o swoim i tak beznadziejnym już życiu.
Chwilę po tym Nathan wychodzi, nie zostaje wyprowadzony, wychodzi sam. Beze mnie. Sam. Zostawił mnie tutaj. Z nim. Z nią. Ze strachem. Z bólem. Z upokorzeniem. Ze śmiercią…
Przyjmuje parę ciosów, po których już nic nie czuje.
Napastnicy wychodzą zostawiając mnie samą ze sobą.
Nie mam nawet siły by podnieść się z podłogi i położyć na łóżku tylko ponownie zwijam się w kłębuszek płacząc.
Dlaczego mnie tu zostawił? Rozumiem, że Mie nie lubi, ale obiecał, że dowiezie mnie bezpiecznie do Nowego Jorku, mówił, że robi to dla mojego dobra, a teraz? Zostawił mnie i szydził ze mnie razem z innymi…
Co teraz ze mną będzie? Czy w końcu mnie zabiją? Zlitują się nade mną i strzelą mi kulkę w łeb? Błagam by tak było, bo ja już tego dłużej nie wytrzymam.
Nawet nie wiem ile czasu tak leżę, ale wiem, że jest już dawno po północy. Można rzec nawet, że za chwile świta, bo niebo z czarnego zmieniło odcień na ciemnogranatowe.
Nawet nie reaguje na dźwięk otwieranych drzwi i kroków w moim kierunku. Kurczę się bardziej w razie kolejnych ciosów, ale tak się nie dzieje.
Osoba podchodzi do mnie i kuca nade mną by lekko szturchnąć moje ramie.
-Rosie?- mówi, a ja już po chwili rozpoznaje zielononiebieskie oczy.
-Nathan?- pytam niepewnie.
-Rose, przepraszam- mówi i delikatnie, jakbym była jakimś piórkiem podnosi mnie- przepraszam, ze tyle to trwało
-Nathan ja..- zaczynam
-Cii- ucisza mnie-  zaraz wychodzimy, ale Rose posłuchaj. Musisz być teraz cicho, chodź wiem, że trudno ci nie mówić- mimo wszystko zaśmiewam się cicho- ale musisz się powstrzymać- w ciemności widzę, że też lekko się uśmiecha.
Przytulam się delikatnie do jego torsu od razu czując moc jego drogich perfum. Nie wiem czemu, ale uwielbiam ten zapach.
Jestem niesiona przez parę najbliższych chwil. Nathan skrada się korytarzem i mija ochronę, strażników czy jak oni tam się nazywają.
Jak na razie była tylko jedna komplikacja, ale Nath nawet ze mną na rękach go pokonał.
Gdy czuje powiew zimnego powietrza orientuje się, że jesteśmy już na dworze.
Znów wtulam się w chłopaka.
-Nathan. Zimno mi- szepczę
-Już, wytrzymaj jeszcze dwie minutki- delikatnie przytula mnie do siebie i idzie dalej.
-Nathan..- zaczynam znów
-Co?
-Zjadłabym coś- mówię cicha, a chłopak zaczyna się śmiać.
-Oh Rosie, Rosie- mamrocze.
-Nathan co z nią?- słyszę po chwili głos… Will’a
Will tu jest. Jeny Will tu jest. Nie wiem czemu tak się cieszę, ale przez te dni brakowało mi jego i Moniki.
-Dobrze, że trzymam ją na rękach, bo inaczej wróciłbym tam i oderwałbym mu tą głowę, która pomyślała by zrobić jej coś takiego- warczy oschle Nathan.
-Nie teraz, musimy ją jak najszybciej zawieść do domu. Czeka tam Markus, opatrzy jej rany i powie czy nie ma większych urazów. Jestem ciekaw co zrobi Tom jak ją zobaczy- zastanawia się Will
-Pewnie pomoże mi dopaść tego skurwysyna- znów warczy Nathan, a ja drgam, bojąc się jego zamiarów.
-Dobra Nathan, musisz się opanować. Wsiadaj do samochodu- nakazuje Will i otwiera drzwi.
Nathan delikatnie kładzie mnie na tylnym siedzeniu, sam siadając obok tak, że praktycznie znów trzyma mnie w swoich ramionach.
-Nathan ja nie miałam na myśli, że cię nienawidzę- mówię cicho, gdy samochód rusza- ja po prostu..
-Nie przejmuj się, wiem to. Ja też nie miałem na myśli mówiąc, że jesteś ciężarem.- mówi i delikatnie całuje  mnie w czoło.
Czy Nathan właśnie pocałował mnie w czoło?
Nie zastanawiam się nad tym długo, bo po prostu usypiam wykończona przeżyciami tego dnia.
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Jedziemy z brawami dla mnie. chyba bardziej zepsuć się tego rozdziału nie dało. Inaczej wyobrażałam go sobie, ale cóż. Nie chce mi się pisać go jeszcze raz. Mam nadzieje, że wybaczycie.
Jak widać na załączonym wyżej obrazku Rose żyje, Nathan ją uratował jest git : )
Mam nadzieje, a raczej prośbę by każdy kto to przeczytał skomentował. Chcę zobaczyć ile was jest.
Chciałam tez powiedzieć, że czytam WSZYSTKIE komentarze tylko nie zawsze na każdy odpisuje, ale dla osób, które wysilają się na te dłuższe wypowiedzi jedno wielkie DZIĘKUJE! Można powiedzieć, że te rozdziały są dedykowane właśnie im.
Wybaczcie, ale nie chce mi się wymieniać, leń ze mnie. wiem..
Muzyka dobrana na szybko, więc niezbyt pasuje, ale okay.
Część jak zwykle nie sprawdzana, bo chciałam dodać.
Dzięki, że ktoś czyta.
Pozdrawiam KAte

52 komentarze:

  1. Rozdział świetny, na to liczyłam i wcale go nie zepsułaś ani waż się tak mówić. Wyszło fantastycznie zresztą jak zawsze,. Kocham to opowiadanie i mam nadzieję że nie kończysz pisać bo wychodzi ci to super, a hejtami i pytaniami się nie przejmuj .
    Pozdrawiam Karolina

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział cudny jak pozostałe ! I ani trochę go nie zepsułaś . Wyszedł Ci świetnie !Tak się cieszę , że w końcu Rose jest przy Nathanie . Od razu wiedziałam , że jej tak nie zostawi xD ...No cóż pozostaje mi tylko życzyć Ci jak największej weny do pisania rozdziałów , oby kolejny pojawił się jak najprędzej ! :) Pozdrawiam . :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zepsułaś ! było idealnie, czekam na dalsze nie mogę się doczekać ;p Świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ,super ,super !!! Czekamy na więcej . Wcale nic nie zepsułaś . Genialne !

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem mega szczęśliwa, że dodałaś dziś rozdział :)) jest genialny! Nathan jest taki czuły i opiekuńczy :) po prostu bosko. z niecierpliwością czekam na next i weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, wreszcie ją uratował :) Mam nadzieje, że Natan zemści się i razem z Tomem zabiją tego idiote :D Rozdział jak zawsze świetny, uwielbiam czytać Twoje opowiadania Kate, są najlepsze ! ♥ :* ~D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kate jedno Ci powiem - Jesteś WIELKA dziewczyno po prostu mega <3 Twoje rozdziały wszystkie są niesamowite. Pomimo wszystko dziewczyno pisz, nie koniecznie dla nas ale do Siebie:) Jeśli nie chce Ci się bądź nie masz czasu, nie możesz bo jesteś zmęczona nie pisz ,daruj sobie ,przespij się z Tym wszystkim. Na hejty czy pytania kiedy rozdział nie odpowiadaj ,ignoruj. Pozdrawiam Gorąco i Życzę weny ,chęci i cierpliwości:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Heuheue jakiego ja mam zaciesza xd Lubię kiedy tak niespodziewanie wklejasz opowiadanie a ja zrzucam wszystko z biurka pod wpływem radości xd Mmm.. ciekawie się robi trochę .. romantycznie =) Kocham twoje opowiadania, mówiłam już to? Tak ? NO to się powtórzę KOCHAM TWOJE OPOWIADANIA ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Huh! Jak ja dawno koma nie pisałam.. cóż, sq, lekcje i wgl. Ale chyba mi to wybaczysz, co? XD Czytałam każdy roz co publikowałaś na reli! Ale nie komentowałam bo ksiądz się dziwnie patrzył jak się śmiałam do telefonu, a później prawie płakałam.. Ale to pomińmy.. Jak już wcześniej wspomniałam rozdziały wywarły na mnie wiele emocji! [gdy czytałam chyba 18 roz to kol spytała się czy coś brałam bo się śmieje i ryczę do telefonu, więc wiesz] Oni muszą coś zrb temu Nick'owi! Musi tego pożałować! I ta końcówka *.* Jużnwmconapisaćpozdrawiamiżyczęweny! Niemamczasunaspacje! //Lucy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział cudowny ! <3 nie zepsułaś tego i nawet tak nie mów... ! Jak dobrze że Nathan jest juz przy Rose i sie nią zaopiekował :D Rozdział świetny jak wszystkie twoje rozdziały ! *.* / Nikola

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak sie cieszę, że dodałaś! Jesteś najgenialniejsza! Niech dobrze Nickowi dadzą w dupę. Wiesz, Kate czytam każde twoje opowiadanie: na fb, twoje poprzednie blogi tez czytałam. Muszę przyznać, że naprawde masz talent. A już sie bałam, jak złapałi Nathana! Ale jesteś genialna, niczego nie zepsułaś, masz naprawde talent. No i nwm co pisać jeszcze ale wiedz że talent naprawde masz i czekam na kazde twoje opowiadanie z utesknieniem :) Pozdrawiam
    PS:Weny też życzę :)/Emma

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebisty rozdział. Powinnaś pisać książki <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudny jak zwykle zresztą <3 Strasznie podobała ki się ta chwila jak Nathan przyszedł po Rose.. Nie przewidzialam tego, po wcześniejszym co napisałaś wydawało mi się ze faktycznie ja tam zostawi i skończy się cale opowiadanie ;< ale BOGU NIECH BĘDĄ DZIĘKI! dalej piszesz, i mak nadzieje będzie ciag dalszy ^^ KOCHAM CIE KATE <3 /Lola ; )

    OdpowiedzUsuń
  14. Piszesz zajebiste opowiadania..<3 Uwielbiam je.. Czekam na następną część..:***

    OdpowiedzUsuń
  15. Jej <3 Ta końcówka Nathan *_* Bosz z rozdziału na rozdział jeszcze bardziej jestem niecierpliwa i czytam to po kilka razy ^^ Czekam na następną część <3 Pozdrawiam i życzę weny Kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana to jest swietne. Wcale tego nie popsulas. Zawsze piszesz genialnie. Dziekuje ci bardzo za to ze nam piszesz tak szybko ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten rozdział jest po prostu zajebisty nwm czemu ale jestem happy że uratowali ją (taki zaciesz). No to życzę weny i czasu na pisanie i oczywiście czekam na następny rozdział. Pozdrawiam /Ewa :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzieewczyno masz talent <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Jaki swietny! Pisz dalej kochamy cie ! <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdział świetny. Masz talent i czekam na nastepną część. Natchan jest słodki i kochany. Weny życzę :* / Weronika

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdział wyszedł świetny!! I nie marudź!!!Boże jak ja się ciesze że on ją uratował <3333 czekam nn :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny rozdział <3 wreszcie ja uratował <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozdział BOSKI
    i serio Brawa ze tak szybko dodałaś
    Nathan jest taki słodki
    mam nadzieję że załatwi Nicka za Rosie
    a rozdziału wcale nie zniszczyłaś
    wręcz przeciwnie wyszedły ci BOSKI
    kocham <3 i czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  24. Rozdział boski tak jak i całe opowiadanie,więc wcale go nie zepsułaś,zawsze wychodzą ci genialne rozdziały :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Extra :* Dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie moge sie doczekać kolejnego rozdziału :* Dobrze że Nathan przyszedł i ją uratował :* Nie przejmuj sie pytaniami kiedy dalej !

    OdpowiedzUsuń
  27. To jest cudowne. <3 Podziwiam cię. ! ;* Mam cichą nadzieję że może jeszcze dziś pojawi się kolejny rozdział boooooo jestem ciekawa co z Rose i Nathanem. <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak możesz mmówić że popsułaś! Jest świetny <3 czytając cieszyłam się jak małe dziecko :) czekam na następny z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie popsułaś! Jest boski :D Nie sądziłam, że ten rozdział zostanie tak szybko dodany! :)) Czekam z niecierpliwością na następny :) Pozdrawiam i życzę weny Kate <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Pisałam to już nie raz, ale napiszę kolejny - kocham to opowiadanie i to jak piszesz. Sorry, że tak krótko , ale jakoś tak nw po tym rozdziale co mam napisać XD wspaniały :* Dziękuję, że piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  31. To jest boskie! Zaczęłam czytać to wczoraj o 23 a dzisiaj dokończyłam. Dziewczyno masz wielki talent! Pisz dalej bo to naprawdę jest dla Ciebie :* Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  32. next plis ♥
    M.

    OdpowiedzUsuń
  33. Rozdział jak najbardziej udany! *.* naprawdę cudny-nie wiem co powiedzieć <3 na to opowiadanie trafiłam przypadkiem i jestem zachwycona ! <3 czekam z niecierpliwością nn :x // Sandraraa

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie zepsułaś go ;) Wręcz przeciwnie, jest świetny. W ogóle ten blog jest wspaniały ! Naprawdę masz talent i to wielki ;D Też bym chciała taki ;P Ale wracając do rozdziału. Jest super, świetny, ekstra itd. I oczywiście czekam z niecierpliwością na następny rozdział ;D

    OdpowiedzUsuń
  35. Boskie.. Pisz dalej .. Kochamy Cię.. :*
    Kidey bedzie dalej ????

    OdpowiedzUsuń
  36. Rozdział świetny!!!
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Uwielbiam Cie ♡ /Patrycja
    Kiedy bd nn? :) jesli naciskam to przepraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Nawet nie wyobrażasz sobie jak ja się cieszę, że dodałaś kolejny rozdział i to tak szybko :). Dla mnie rozdział jest genialny <3. Już myślałam, że Nick zgwałci Rose, ale na szczęście Nathan ją uratował. Weny życzę ;). ~ Joanna O.

    OdpowiedzUsuń
  39. Jaki ten Nathan zrobił się czuły ^^ oby był taki częściej :) czekam na następny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  40. Cuudnieee, cudniee i jeszcze raz cudniee !!!Jak widać masz niedobór wiary w sb rozdział jest genialny!I oby zabili tego nic nie wartego krettna Nicka :3
    Smeerfetka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i prawie bym zapomiała Weny Życzę
      Smeerfetka

      Usuń
  41. Jejku! nic nie zepsułaś! :) w każdym rozdziale zaskakujesz :) masz wielki talent i mam nadzieję, że w przyszłości dobrze go wykorzystasz :) będę trzymać za to kciuki i mam nadzieję, że kiedyś będę mogła przeczytać książkę Twojego autorstwa :) to opowiadanie bardzo mi się podoba :) jest strasznie wciągające, dużo się w nim dzieje, co lubię najbardziej :) jestem bardzo ciekawa co wydarzy się w następnych rozdziałach i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Twojego bloga polecila mi przyjaciolka i jestem wniebowzieta tym opowiadaniem *o* dzisiaj zaczelam i skonczylam 20 rozdzialow :C czytam takze inne twoje opowiadanie.. :) jednym slowem TALENT, masz kobieto talent <3 / "warczaca nie krzyczaca" Alcia XD

    OdpowiedzUsuń
  43. to jest cudowne wiedziałam że natan uratuje rose tylko nie wiedziałam kiedy życzę ci weny i nie mogę doczekać się nastepnych części / paula

    OdpowiedzUsuń
  44. Wcale nie zepsułaś tego rozdziału. Jest super a Nathan po prostu taki czuły, że po prostu uśmiecham się do monitora jak głupi do sera :D Tak długo czekałam na ten momęt <3 ~Karolina O. ;3

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetny rozdział ! <3 I weny życzę na następne /patka

    OdpowiedzUsuń
  46. Heh.... Jest "Rosie" - Jest impreza :D Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  47. Zaczniemy od opieprzu. Jakim prawem mowisz ze spieprzylas rozdzial?! No ja sie pytam? Po drugie czemu nie dowiedzialam sie wczesniej ze juz jest? Dobra nie wazne. Nie chce mi sie teraz rozpisywac choc wiem ze powinnam ale juz usypiam i tylko dlatego nie mg. Rozdzialik super a ja lece czytac nastepny xD

    OdpowiedzUsuń
  48. nie mam zbytnio czasu więc napisze że jeste NAJLEPSZE !!! /ziza

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.