wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 16



Nic nie mówię tylko chwytam wyciągniętą do mnie dłoń Nathan’a, który pomaga mi  wyjść z tego lasku tak bym się nie „zepsuła”. Tak zawsze mówił mój tata widząc jak się potykam.
[…]
-Oh Kochanie, tylko się nie „zepsuj, bo jutro masz sprawdzian z geografii”- mówi i uśmiecha się.
-Oj tato, ja umiem chodzić- burzę się i przyśpieszam kroku, ale jak na złość potykam się o jakiś konar i lecę na drzewo, dzięki któremu jednak nie upadam.
-Nie, to nic nie znaczyło- chichocze mój brat na co zabijam go spojrzeniem, a  przynajmniej marzę by to było możliwe.
-Córeczko, uważaj na siebie- odpowiada spokojnie mama, ale widzę, że śmieje się z mojej niezdarności.
-Tak! Śmiejcie się ze mnie- warczę sama śmiejąc się.
[…]
Chłopak wyciąga resztę bagaży z samochodu, czyli tylko torbę i przerzuca sobie przez ramie. Obdarza mnie lekkim, ale o dziwo szczerym uśmiechem i ciągnie w stronę w którą jechaliśmy samochodem.
Dopiero po chwili marszu uświadamiam sobie, że moja dłoń ciągle tkwi w uścisku z jego. Od razu się wyrywam i chowam ją do kieszeni w spodniach. Brunet spogląda ukradkiem na mnie ale nic nie mówi. Jestem pewna, że nie wie co tak samo jak ja.
Trwamy w tej niezręcznej ciszy już od paru minut i ja nie wiem jak ją przerwać.
-Co u Willa i Monic?- pytam nagle
-Hm?- mruczy chłopak
-Co u nich?- ponawiam pytanie
-Ach tak… wszystko dobrze. Dzisiaj wylatują do Nowego Jorku0 odpowiada nieobecny Nathan.
-To dobrze- dopowiadam cicho.
O nie! Znów ta cisza.
Chłopak wzdycha ciężko i ja robię to samo przez co znów dyskretnie na mnie spogląda.
Nie wiem ile tak idziemy, minuty, godziny czy dni, ale wiem, że nie wytrzymam już tej ciszy.
-Nathan do cholery! Mów coś do mnie!- krzyczę i się zatrzymuje.
-Co ty ode mnie chcesz?- pyta
-Rozmowy- mówię cicho- cokolwiek byle nie ta cisza.
-Mi ta cisza nie przeszkadza- odpowiada- a  teraz rusz się, bo musimy dojść przed zmierzchem- warczy.
Czy on naprawdę jest jakiś chory psychicznie? Jakieś rozdwojenie jaźni lub podobnego typu schorzenie?
Po prostu ten człowiek działa mi na nerwy swoim zachowaniem. Ma większe wahania nastroju niż kobieta w ciąży.
Gdy przez kolejne parę minut znów panuje ta cisza zaczynam mieć dosyć. Krzyczę więc z całych sił i najgłośniej jak potrafię.
-Rose co się stało?- pyta spanikowany Nathan
-Nie wytrzymam dłużej tej ciszy!- krzyczę
-Nie przesadzaj- mruczy- chodźmy.
-Nie, dlaczego nic nie mówisz? Oszaleć można- mówię już spokojniej.
-Rose, nie mamy czasu- chłopak chwyta mnie za nadgarstek i lekko ciągnie przed siebie, ale tak szybko jak chwycił moją dłoń tak szybko ja ją wyrywam- Rose, nie mam czasu a tym bardziej ochoty na jakieś durne humorki- warczy
-Durne humorki? Ja mam durne humorki?!- pytam
-No a kto?- odpowiada pytaniem na pytanie.
-No nie wiem. Ty!- krzyczę- to ty do jasnej cholery raz jesteś miły i opiekuńczy a za chwile wredny i chamski.  Zdecyduj się, bo naprawdę nic w ten sposób nie osiągniesz!
-Zamknij się już i chodź- warczy i znów mnie ciągnie za sobą.
-Zostaw mnie- piszczę i wyrywam się.
Udaje mi się uwolnić z uścisku chłopaka, ale niestety  tracę równowagę i upadam na twardy asfalt.
Od razu czuje mocny ból w kolenie, siniak będzie na pewno.
-Rose nic ci nie jest?- podbiega do mnie chłopak i chce pomóc mi wstać, ale odpycham go od siebie i wstaje sama.
Od razu prawie upadam z powodu bolącego kolana.
-Nic mi nie jest- warczę krzywiąc się, gdy próbuje wyprostować nogę. Dopiero teraz dostrzegam, że spodnie są trochę przetarte a z kolana sączy się krew- czemu tobie nic nigdy nie jest?- pytam, a chłopak lekko się uśmiecha.
-Ponieważ ty masz zerową koordynacje, jeżeli można tak powiedzieć- uśmiecha się- chodź, pomogę Ci- podchodzi
-Nie zbliżaj się! Nic mi nie jest- unoszę głowę do góry i kuśtykam przed siebie.
-Rosie, zaczekaj- oh, powracamy do „Rosie”? chłopak podbiega do mnie i dotrzymuje mi kroku- na co jesteś obrażona?- nic nie mówię tylko idę dalej- no mała- chwyta mnie za ramie, ale strzepuje dłoń- przecież ty ledwo idziesz.
-Poradzę sobie- warczę.
-Tak, ale i tak muszę ci pomóc- wzdycha ciężko- sam nie wieże że to robie- odchyla lekko głowę do tyłu i przeczesuje swoje włosy dłonią.
-Co tu chce…- zaczynam- aaa! Puszczaj!- wrzeszczę, gdy chłopak przerzuca sobie mnie przez ramie jak szmacianą lalkę- puszczaj!- walę pięściami w plecy chłopaka, ale to nic nie skutkuje
-Spokojnie maluchu, zaniosę cię do hotelu, nie zostało nam aż tyle- wzdycha
-A ile zostało?
-Nie panikuj…- zaczyna- ale chyba musimy przenocować w lesie- mówi cicho
-Co?!- krzyczę
-Jest po trzeciej po południu, a do hotelu zostało nam jakieś sto kilometrów, tak przynajmniej mówi nawigacja…
-Chyba sobie żartujesz, nie dojdziemy w dwa dni- mruczę
-Właśnie- wzdycha ciężko, więc proszę cię leż sobie spokojnie, bo z kuśtykającą Rose będzie to jeszcze dłużej zajmowało.
Już nic nie mówię.
Podróżowanie Nathan’em jest całkiem ciekawe, ale czasem trochę trzęsie, chodź wiem, że robi to celowo. Jak tylko dojdziemy do hotelu oddam go do naprawy… A tak na poważnie. Ten chłopak musi być nieźle wysportowany skoro potrafi mnie tak nieść godzinę i na dodatek jeszcze iść. Nie zapominajmy o torbie, która cały czas się o mnie obija.
-Nathan, możesz mnie już postawić- mówię- już mnie nie boli.
-Jesteś pewna?- pyta
-Po prostu mnie postaw, odpoczniemy chwilkę- mówię cicho
-Nie mamy czasu na przerwy- warczy, ale posłusznie stawia mnie na ziemi.
Ból w kolanie minął, a krew zatchnęła. Wiem, że będzie bardzo boleć przy ściąganiu tych spodni, ale staram się o tym nie myśleć.
-Jesteś zmęczony, niosłeś mnie przez spory kawałek, na dodatek od wczoraj nic nie jadłeś.
-Nie jestem ani głodny, ani zmęczony. Musimy iść- zapiera się, ale gołym okiem widać, że daleko bez przerwy nie zajdzie.
-Nathan, nie udawaj, że nie mam racji. Jest ponad trzydzieści stopni jeszcze dostaniesz udaru lub się odwodnisz. Idziemy usiąść tam w cień- pokazuje w stronę wielkiego drzewa- i bez gadania!- mówię stanowczo. Usta chłopaka wyginają się w lekkim uśmiechu, ale wykonuje moją prośbę.
Niemożliwe! Nathan Sykes się mnie posłuchał. Trzeba to gdzieś zapisać na pamiątkę.
Będę opowiadała dzieciom w przyszłości jak to wielki gangster, jeden z najniebezpieczniejszych w Anglii posłuchał się mnie.
Gdy orientuje się, że chłopak już siedzi pod drzewem postanawiam do niego dołączyć.
-Chcesz może wody?- podaje mi butelkę wyciągniętą z torby.
-Tak, chętnie, ale ty napij się pierwszy- mówię szybko
-Nie zatrułem jej- odpowiada lekko urażony. Wybucham śmiechem
-Nie pomyślałam nawet o tym, potrzebujesz bardziej niż ja. Tym się kierowałam- mówię z wielkim uśmiechem na ustach.
-No to w takim razie dzięki- mówi i upija łyk wody
-Za co?
-Troszczysz się o mnie, nikt po za Monic i Willem się mną nie interesuje- wzdycha ciężko.
-Nie mów tak- mówię automatycznie.
Między nami zapada głucha cisza.
-Rose?- zaczyna nieśmiało chłopak
-Tak?
-Jak myślisz, mogłabyś mnie nie nienawidzić?- pyta chłopak.
Zamieram. Skąd przyszło mu do głowy takie pytanie?
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Hejcia,
Taki krótki rozdział, bo nawet nie planowałam go napisać, po prostu przeczytałam książkę, odrobiłam lekcje i stwierdziłam, że zacznę DNS. Nie sądziłam, że skończę tak szybko dlatego wstawiam rozdział już dziś.
Co myślicie?
Moim znaniem rozdział trochę nudawy, ale pomińmy to, bo po prostu nie może się wszędzie i zawsze coś dziać.
Okay, notka jak na mnie bardzo krótka więc to co zawsze. Czekam na wasze opinie w komentarzach.
Pamiętajcie o podpisach!
Za błędy przepraszam, ale lenistwo bierze górę i nie chce mi się sprawdzać, muzyki też nie ma bo nie chce mi się szukać…
Pozdrawiam Was serdecznie i do Weekend’u. Kate

32 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Chcemy następny :d zaprasza rowniez na swoj blog ; my-life-with-1d.blogspot.com mam nadzieje ze wpadniesz :d

      Usuń
    2. Ps. jak dla mnie Nathan nie może być miłym chłopczykem z dziewczyną z którą chodzi na randki, wiec nie zmieniaj go :D (a przynajmniej na razie)
      w sumie to twoje opowiadanie wiec nie mam tu nic do gadania, bo na razie jest przecudnie *o* a zwlaszcza Nathan z jego chumorkami mnie dobija :d sorki za blledy, bo pisze z telefonu xd

      Usuń
    3. ej, mam pytanie. the wanted na serio sie rozpadlo? wszedzie pisza ze to jest potwierdzone i wgl.,ale nie chce w to wierzyc. powiedzcie ze dalej istnieje.

      Usuń
  2. Uwielbiam to opowiadanie i na kazda czesc czekam z niecierpliwoscia ale nie naciskam na ciebie bo wiem jakie to stresujace nie przejmuj sie dzikusami ktorzy mysla ze nie masz nic do roboty tylko pisac ja wiem ze jest inaczej i naciskac nie mam zamiaru ale czekac bede bo uwielbiam to opowiadanie i ciesze sie ze je piszesz :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zawsze super. Jesteś genialna! Hm... może owszem mało akcji typu strzelanin i wgl. ale tak to ciekawe. Cieszę się, że dodałaś nowy rozdział. Z niecierpliwością czekam na następny! Weny życzę :3 // Klakier :33

    OdpowiedzUsuń
  4. Oo, kochany Nathan <3 ~ D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochanie to jest zajebiste a nie nudne :* Kocham twojego bloga i takie tam xx Kurde po raz pierwszy nwm co napisac wiec chyba tylko do nexta i to wszystko... A nie! Jeszcze jedno! Weny słońce :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej *_* tyle mogę powiedzieć ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na dalszą część, to opowiadanie jest boskie <3

    OdpowiedzUsuń
  8. opowiadanie jest świetne. Mylisz się jest ciekawa ta część. To jest bardzo interesujące, i nawet nie wiesz jak bardzo to uzależnia. Uwielbiam czytać to opowiadanie. Podobnie jak każde inne Twoje

    OdpowiedzUsuń
  9. Boskie <3. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że dzisiaj dodałaś rozdział :). Weny życzę ;). ~ Joanna O.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne jak zawsze <3.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Po prostu jest SUPER, mówiąc każde opowiadanie wykonane przez CB jest SUPEROWE.Pozdrawiam i Weny Życzę.➡Viki ;**

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, każde twoje opowiadanie wychodzi SUPER.Pozdrawiam i życzę weny <3. ➡Vikii <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tęskniłam sie za tym opowiadaniem ! <3 ale jak zawsze Zajebiste ! ;3 życzę weny ;* / Nikola

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne. Masz wielki talent, pamiętaj! ;)) :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Suuper nie mogę się docxkać dalej *-* <33

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział. Czekam z niecierpliwością na następny. <3 I weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  17. jak ja się nie mogłam doczekać kolejnego rozdziału ^^ jak zwykle jest super :) i widzę, że oni w końcu się jakoś dogadują ;) nie mogę się doczekać co będzie dalej :D ~Karolina O. ;3

    OdpowiedzUsuń
  18. ciesze się, że wstawiłaś wcześniej ;)) kocham to opowiadanie i z niecierpliwością czekam na next ;3

    OdpowiedzUsuń
  19. Super *.* Ja też piszę bloga ale dopiero zaczynam. Gdybyś miała czas tu jest link: http://tylkociebie.blogspot.com/ Gdy zajrzysz zostaw ślad po sobie ;) Z góry dziękuje

    OdpowiedzUsuń
  20. kocham :* boskie czekam na następną częsc <3/ Wera

    OdpowiedzUsuń
  21. Boska część zresztą jak całe opowiadanie<3 I nie jest wcale nudne!!! Jest po prostu genialne;D Czekam na kolejną:*/ Daria

    OdpowiedzUsuń
  22. Koooocham. <3 ~Pyśka.

    OdpowiedzUsuń
  23. Noo nie... Rose i Nathan zaczynają się dogadywać.... dziiiwneee:D.Rozdział wg mnie ciekawy, nawet bardzo.No to życzę dużo weeny i do zobaczenia w weekend ♡
    Paati ♥

    OdpowiedzUsuń
  24. wow !!!!!! powodzenia, poczekamy do nexta i weny życze ! <3 / julia

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetne opowiadanie ! Czekam na kolejną część <3 /Patkaa

    OdpowiedzUsuń
  26. Super ;) nie mogę się doczekać dalszej części :)

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.