wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 15

 Rozdział dedykuje Lucy.
___________________
Otwieram oczy i od razu widzę, że coś jest nie tak, a mianowicie… no tak jakby. Czemu ja leże przytulona do Nathan’a?! Coś mnie ominęło, czy jak?
Podnoszę głowę i widzę spokojną twarz Nathan’a. Jest taka beztroska, bez problemów. Śpi jak aniołek. Ciekawe jak to by było budzić się obok niego wtulona i zasypiać każdego dnia.
Boże o czym ty dziewczyno myślisz?- Karcę sama siebie.
Lecz po chwili znów przyłapuje się na myśleniu o Nathan’ie. Ci się ze mną dzieje do cholery?! Dlaczego aż tak podoba mi się, że jest tak blisko?
Jeszcze wczoraj chciałam od niego uciec, a teraz? Czy wystarczyła mi chwila szczerości by zmienić o nim zdanie? Myślę, że tak.
Zrozumiałam, że chłopak też nie ma w życiu lekko, że też się wycierpiał i że jego własna rodzina nie chce go znać.
Gdy próbuje się podnieść by nie obudzić śpiącego dalej chłopaka, niestety zaczyna mruczeć i kilkukrotnie mruga oczami, by przyzwyczaić się do światła.
Speszona spuszczam głowę by tylko nie patrzeć w jego oczy, które właśnie świdrują mą osobę.
Spodziewam się, że zaraz mnie puści i odepchnie, ale jego dłonie zaciskają się bardziej wokół mojej tali, przez co przyciska mnie z  powrotem do siebie, a moja głowa ląduje na jego klatce piersiowej.
Gdy słyszę spokojne bicie jego serca mam chwile słabości i chcę pozostać w takiej pozycji do końca życia, ale od razu karcę sama siebie i odpycham taką myśl.
-Nathan?- zaczynam
-Hm..- mruczy jakby jeszcze  spał
-Co ty robisz??- pytam
-Ym, przytulam cię- nie widzę jego twarzy ale jestem pewna, że się uśmiecha.
-Dlaczego?- pytam
-Wiesz tak jakoś mi się to podoba- wypala.
-Haha bardzo śmieszne- odpowiadam- nie kłam, że chcesz coś takiego jak ja dotykać.
-Rosie?- zaczyna, a ja ignoruje to zdrobnienie i spoglądam na niego- nie mów tak, jesteś bardzo piękna
Jestem w szoku na jego słowa.
-Nie żartuj sobie ze mnie- mówię lekko zsuwając się z niego
-Nie żartuję, naprawdę- mówi pewnie- może ty tego nie widzisz, ale większość facetów ogląda się za tobą- uśmiecha się.
-Nie przyzwyczajaj mnie do tego- śmieje się
-Do czego?- pyta
-Do twojego uśmiechu, bo jeszcze się przyzwyczaję.
-Mam się nie śmiać?- pyta poważnie
-Nie! Wręcz przeciwnie, ale to taka rzadkość.- prostuje
-Wcale nie- burczy chłopak
-Wcale tak, znam cię ponad dwa tygodnie a pierwszy raz widzę cię takiego wesołego. Co się stało?- pytam
Chłopak nic nie mówi przez chwilę.
-Po prostu cieszę się, że jesteśmy w  połowie drogi do Nowego Jorku, bo wtedy szybciej pozbędę się tych wkurzających pytań- syczy i podnosi się.
No i cały czar prysł. Czemu tak jest zawsze? Czemu to tak się dziele. Czemu nie może chociaż raz być miły dłużej niż pięć minut?
-Wiesz co? Jesteś dupkiem- mówię i również się podnoszę by następnie wyjść z auta, ale silna dłoń chłopaka mnie przed tym powstrzymuje.
-Gdzie się wybierasz?- przyciska moje plecy do swojego torsu i szepcze mi do ucha.
-Tam gdzie nie ma ciebie- mówię i próbuje wyrwać się z uścisku lecz na marne.
-Ale ja jestem wszędzie- znów szepcze mi do ucha wywołując dreszcze na moim ciele.
-Nathan, mógłbyś mnie puścić pytam
-Mógłbym, ale mi się nie chce- czy on się ze mną  droczy?
Naprawdę? Jesteśmy w samochodzie, który nie nadaje się do jazdy, z tego co wiem do najbliższego hotelu lub motelu jest ponad pięćdziesiąt pięć kilometrów.
I co teraz? Co teraz z nami będzie? Przecież nie wytrzymamy beż jedzenia i picia. Umrzemy. Umrzemy przy drodze na opuszczonej autostradzie. Nie no po prostu zawsze o tym marzyłam. Do księcia na białym koniu na siłę podciągnie się Nathan’a. Jest chłopakiem i ma samochód, a raczej miał. Tylko pozostaje jeden problem. Nie jestem  w nim szaleńczo zakochana, ani on we mnie i to nigdy się nie stanie. „Never say Never” W mojej głowie rozbrzmiewają słowa Justin’a Bieber’a.
Siadam na ziemi i chowam twarz w dłonie by chwile pomyśleć. Nie mogę wymazać z przed oczu  nękającego mnie wspomnienia…
[…]
„ Łzy ciekną mi strumieniami, a słowa które wypowiedział do mnie mężczyzna nie chcą dojść do mojej świadomości. Oni nie mogą nie żyć. Nie mogą. Kolejna dawka łez wydostaje się  na zewnątrz, a po chwili tylko czuje silne ramie obejmujące mnie. podnoszę wzrok i widzę szare tęczówki mojego brata.
Czasem zastanawiam się jak to możliwe, ze jesteśmy rodzeństwem. Ja mam zielonkawe oczy i włosy brązowe z odcieniami rudego, jestem niska i mam gdzieniegdzie piegi, jestem nieśmiała i wstydliwa, a mój brat? Wysoki, przystojny, bez żadnych skaz na twarzy, dziewczyny za nim szaleją. Ma piękne szare oczy, których zawsze mu zazdroszczę i zupełnie przeciwny charakter do mnie, wybuchowy, nie boi się ludzi, a wręcz nie potrafi usiąść siedzieć sam.
Często się kłócimy przez to jak różni jesteśmy ale kocham go i teraz to już tylko on mi pozostał. Tylko on….
Tylko mój starszy brat, tylko mój starszy brat. Tylko brat…”
[…]
Gdy jeszcze raz sobie przypominam dzień w którym straciłam rodziców ponownie zalewam się gorzkimi łzami.
[…]
Siedzimy wszyscy w salonie, który jest dwa razy większy od poprzedniego.
-Will? Wiesz co robić?- pyta nagle Nathan
-Tak, mamy tu bić dwa tygodnie, a potem dokańczamy do was- odpowiada niedbale chłopak.
-Dokładnie, jakby coś się działo dzwoń- mówi.
-Okej. A kiedy jedziecie?- pyta Monica
-Po jutrze, chce im trochę głowie namieszać- odpowiada chłopak.
-Okej, mam czas by kupić coś z ubrań Rose- odzywa się dziewczyna.
-Co? Wytłumaczy mi ktoś co chodzi? Zawlekliście mnie tu z Londynu bez słowa wyjaśnienia. Przecież uzbierałabym te pieniądze razem z Max’em- odzywam się w końcu, ale przerywam widząc ich miny.- co jest?- pytam. Cisza- co jest do jasnej cholery?!- krzyczę
-Rose…- zaczyna Will
-Max nie żyje- dopowiada Nathan
Nie, to nie może być prawda. Nie! Osuwam się na podłogę i zwijam się w kłębek. Łzy wypływają z moich oczu strumieniami.
Już po chwili czuje czyjąś rękę na ramieniu, potem na boku i latam. Znaczy Nathan mnie podnosi i siada na kanapę ze Mną na kolana.
Ja wtulam się w jego klatkę piersiową i wybucham płaczem.
Dlaczego to właśnie mnie spotyka najgorsze?
-Nie płacz-mówi w moje włosy delikatnie mną bujając, dosłownie jak matka z niemowlęciem- znajdziemy ich- dopowiada.
-Co?- wysilam się by na niego spojrzeć, lecz widzę tylko zamazany obraz.
-Mówię, że znajdziemy ich zabijemy- odpowiada mi przytulając mnie mocniej do siebie.
[…]
Przypominam sobie też i dzień w którym dowiedziałam się, że jestem sama. Przecież to było cztery dni temu. Czemu mam wrażenie, że cała wieczność? Dlaczego? Dlaczego nie potrafię po prostu zapomnieć?
Może myślisz teraz, że prawie nie myślałam przez ten czas o bracie. Jesteś w błędzie, ponieważ ciągle przed oczami mam jego oczy, jego twarz, to jak budził mnie do szkoły, to jak się  kłóciliśmy, to jak robiłam mu śniadania do pracy, albo to jak pomagał mi z chemią. To jak przyprowadził do domu dziewczynę, a ja ją „wystraszyłam” mówiąc, że mój brat się nie myje i jedyne co robi to psika się dezodorantem. To jak jego pierwsza dziewczyna myślała, że zdradza ją ze mną, albo jak zepchnęłam go z łóżka i skończyło się złapanym palcem wskazującym, oczywiście u brata.
Tak bardzo za nimi tęsknie.
-Dlaczego?- pytam- dlaczego mi ich zabrałeś?- pytam spoglądając w niebo- dlaczego właśnie ja? Dlaczego zostawiłeś mnie samą. Co ja takiego zrobiłam, że muszę tak cierpieć?- kolejna łza spływa swobodnie w dół mojego policzka- nie mam już nikogo, nikogo- chowam twarz w dłonie ale nie przestaje mówić- oddałabym wszystko by chodź raz ich jeszcze zobaczyć. Wiem, że między nami było różnie, ale przecież Wiesz, że ich kocham, że są dla mnie wszystkim. Kocham ich…- mruczę. Chcę kontynuować, ale słyszę trzask gałęzi i od razu podskakuje, ale nawet się nie ruszam. Nie ważne kto to, nie mam się czym przejmować, bo nie mam dla kogo żyć. Jestem też pewna, że to Nathan, bo kto niby inny by tu był?- Nathan wytłumacz mi dlaczego ja?- mówię cicho- czemu ja tak cierpię?
-Nie  sądziłem, że to powiem- zaczyna siadając obok mnie- ale będzie dobrze Rose, pomogę ci się z tym uporać- wzdycha i przytula mnie lekko jakby bał się, że mnie zgniecie.
-Nie żartuj sobie ze mnie…- szlocham
-Ja nie żartuje. Ci sami co zabili ci brata są odpowiedzialni za śmierć mojej siostry- syczy z zaciśniętą szczęką  pomszczę ich. Nie ważne co się stanie w nowym Jorku, wiedz, że zginą. Zginą w bolesnej i długiej śmierci.
-Nathan, ale czy warto?- pytam
-Warto. Nie zrozumiesz tego Rose, ale ja nie mogę żyć ze świadomością, że ktoś jeszcze przez nich zginie.
-Ale ty też zabijasz ludzi- wypalam, po czym zatykam usta
-Tak, ale ja tych którzy się o to proszą, a nie niewinnych. A teraz chodź- wstaje i podaje mi dłoń
-Gdzie?- pytam
-Musimy dojść do hotelu kochanie- uśmiecha się lekko, a gdy wstaje wyciera łzę z mojego prawego policzka.
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Nie wierzę, że udało mi się napisać kolejną część dzisiaj. Jestem boska!( sarkazm!) Ale nie o tym. Co sądzicie o rozdziale i maratonie, ponieważ właśnie dobiega on końca. Został zaczęty i skończony DNS. To takie poetyckie… oh ale ja ckliwa się zrobiłam…
Nie cośmy się dzieje, chyba wy tak na mnie wpływacie. Ponieważ dostałam od was bardzo dużo życzeń a nie spodziewałam się nawet jednego, bo jakby nie patrzeć nie znamy się. I właśnie dlatego strasznie, strasznie Wam dziękuje, że spędziliście ten dzień ze mną.
Mam najlepszych czytelników na świecie, jeżeli w ogóle mogę Was nazwać moimi czytelnikami.
Chciałam też tu odpowiedzialna pewne pytanie z aska, dotyczące ilości rozdziałów. Napisałam tam 30 ale na pewno będzie więcej, ponieważ planuje podzielić na części, a jestem osobą której nie podobają się dwie części opowiadania, bo dla mnie to takie nie dokończone, trzy owszem ale dwie? Tak, wiem, jestem dziwna.. Nie przejmujcie się wiem o tym : )
Mam do Was jeszcze parę spraw, ale to kiedy indziej, bo moja wypowiedź i tak jest długa i bez sensu, ale no cóż.
O następnym rozdziale dam wam znać na mojej stronie na Facebooku ( link jest w zakładce kontakt) nie chce mi sie teraz wklejać, wybaczcie ale padam po prostu.
Kochani więc żegnam się z wami.
Pozdrawiam Kate ♥
PS. A i jeszcze jedno. Jak ktoś by chciał ze mną porozmawiać to zapraszam na priv na facebook’u ( strona) lub twitter. Jestem otwarta na nowe znajomości więc śmiało : )
No dobra miśki, papa i miłej nocki.
Przypominam
#DangerousNathanSykesBlog
Chodź i tak nikt z tego nie korzysta….
ROZDZIAŁ NIESPRAWDZANY, BO CHCIAŁAM OD RAZU DODAĆ. ZA BŁĘDY PRZEPRASZAM!

29 komentarzy:

  1. Jesteś GENIALNA ^^ Dziękuję ;) ~ Jessie W.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudenko <3 Uwielbiam tego bloga.Rozdział jest idealny <3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne opowiadanie <3 A tak...Wszystkiego najlepszego <3 Wiem, że to dla ciebie wyjątkowy dzień, a mimo wszystko poświęciłaś go na pisanie tego CUDOWNEGO opowiadania. <3 Jeszcze raz wszystkiego naj... :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyzbym pierwsza dodala koma? W kazdym razie tradycyjnie rozdzial zaje xx Boze Nathan co za zmiana? Takiego wlasnie cie kocham. Milego troskliwego i wiecznie usmiechnietego. Po raz kolejny powtarzam, ze masz nie zostawiac Rose w NY i dalej sie nia opiekowac. Zbieraj kochany sily bo musicie dojsc do hotelu. Rose badz mu siostrą ale i tak jakby deska ratunkowa. Chlopak jest widocznie zalamany po smierci siostry i choc wiem ze mu jej nie zastapisz to chodz w najmniejszym stopniu wspieraj go. To dziala w dwie strony. Jesli bedziesz denerwujaca to on bedzie wredny. Jesli bedziesz mila i grzeczna wtedy on tez taki bedzie. Pytanie tylko jak dlugo xx Przejdzmy dalej. Mam nadzieje ze Willowi i Monic nic nie jest no dawno o nich nie pisalas xx Powracamy do Nathana. Sluchaj. Wiem ze tamci skrzywdzili twoja siostre ale fundowanie im takiej smierci wcale ci nie pomoze. Nie wiem jak ale musisz jakos sie wyplatac z tej mafii. Dobra przeciez wiem ze sie nie da. Jak raz sie w to gowno wdepnie to potem ciezko wyczyscic. Kiedys tak w wywiadzie powiedziales. Wlasnie ogarnelam o co w tym chodzi ;) Dobra przejdzmy dalej. Kochana Kate! Rozdzial u mnie juz niedlugo. Jest tam duzo ciebie i pojawiaja sie fakty z przeszlosci. Tyle moge powiedziec. Mam nadzieje ze rozdzial ci sie spodoba xx Twoj blog jest ewidentnie i definitywnie lepszy od mojego ale pochwale sie ze mam xx Pytam z mostu. Czemu juz konczysz maraton??? Dobra przeciez wiem ze mowilas ze tylko dwa rozdzialy, ale moglabys dodac np jutro taki SUPRISE ??? Tak wogole to piszemy teraz na fb!! No i tradycyjny dopisek Twoja Ann
    PS. Kazdy kto ma tt i dzisiaj jeszcze cos na nim napisze podpisuje pod swoim postem #HappyBirthdayKate.

    OdpowiedzUsuń
  5. jak zwykle rozdział supeer , / zizi

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne :* Podziwiam cie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudo, cudo, Cudeńko! <3 jak zawsze rozdział Zajebisty ! <3 / Nikola

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział cudowny :) Ta dwójka jest wspaniała ale wydaje mi się że nie będa razem i to będzie wielka szkoda

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział świetny. Mam pytanie bo czegoś nie rozumiem .Bodajże 2 rozdziały wcześniej pisałaś że Nathan pozabijał wszystkich z gangu co zabili jego siostrę i w tym rozdziale piszesz że pozabija ludzi co zabili brata Rose bo to ci sami co są odpowiedzialni za śmierć jego siostry. Wiec jak w końcu zabił wszystkich czy nie. Sorry że tak się dopytuje ale jestem dociekliwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy tu bardziej chodzi o zemstę, Nathan zabił wszystkich obecnych wtedy, ale nie cały gang, widocznie źle się wyraziłam pisząc, przepraszam.

      Usuń
    2. Nic się nie stało teraz już rozumiem. Dzięki za wyjaśnienia

      Usuń
  10. Wszystkiego najlepszego :D
    Maraton wyszedł ci super, ale spodziewałam się trochę więcej rozdziałów, ale to nic ważne, że wgl coś dodałaś i jestem ci za to wdzięczna.Super rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  11. cudowne. Jesteś świetna :* życzę weny na następny roździał i nie mogę sie doczekac kolejnego <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniały rozdział <3. To był genialny pomysł z tym maratonem ;). Jesteś boska i genialna ;). Weny życzę i wszystkiego najlepszego :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Supeeer. !! Zresztą jak zawsze :) I jeszcze raz wszystkiego naj :***

    OdpowiedzUsuń
  14. wszyskiego naj :) to opowiadanie jest fantastyczne ;)^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Klikam w linka na stronie, co nie? Pojawia mi sie rozdzial, co nie? patrze dedyk dla mnie? o.O Musze Cie czesciej krytykowac, co nie? XD Szczerze to mnie zaskoczyłaś.. ;o A teraz napisze cos o rozdziale co moze zaskoczy osoby ktore czytaly moje poprzednie komentarze i autorke. Oby tak dalej! A teraz tlumacze.. wiec.. nie ma sensu zdebym ciagle sie czepiala tego ze sie do siebie zblizaja. Szczerze? Watek milosny nie zaszkodzi.. Nie oszukujmy sie polowa osob to czytajacych chce, by oni byli razem. Kazda singielka chcila by miec takiego Natanka, co nie? XD No dobra moze nie kazda.. ale ja tak. Bad boy'e sa fajni, powaznie. Chyba troszeczke nie na temat pisze. ;p Ciesze sie, ze urodziny Ci sie udaly i ze jestes z nich zadowolona! <3 Rozdział był tak troszeczke słodki. *-* I tu cie zaskocze.. podobal mi sie! (Chyba czesciej musze sie uczyc fizyki przed czytaniem rozdzialu twojego zacnego bloga. :3) No to pozdrawiam i czekam na następny! xoxo /Lucy.
    P.S pro po tego pisania do cb i wgl. to sie troche waham. : p
    Jak na razie wole zostac tajemnicza Lucy... ( jezuu, jak to brzmi. o.O) no chyba ze sie domyslilas kim jestem to nie. ;p
    P.S2 Niech Natanek zabije tych skurwieli co zabili rodziców Rose, plose *-*

    OdpowiedzUsuń
  16. rany jaki Nathan jest teraz czuły *o* po prostu nie mogę oderwać oczu od tego rozdziału :D czekam na dalsze ;3 ~ Karolina O. ;3

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ma pytanko odnośnie tego,czy to co jest pisane tutaj,to,to samo,co pisane jest na stronce Opowiadania na FB? Bo,gdy kiedyś tam czytałam któreś z opowiadań,to właśnie wystąpił tytuł tego opowiadania(tyle,że tam dziewczyna ma na imie...bodajże Carolyn a rozdziały są dopiero od 20-któregoś...) Wiem,że to może głupie pytanie,ale tak mnie to jakoś dręczy od jakiegoś czasu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę cztery opowiadania:
      Dangerous"
      "Dangerois Nathan Sykes"
      "Nowy rozdział w życiu"
      "Zbyt wiele straciłam przez miłość"
      Tylko te i wyłącznie te.

      Usuń
  18. Rozdział musze przyznać iż jest zaacny :3 Ale niech Nathan pozabija tych ludkow Xd Ale patrząc objektywnie to nie są aż tacy źli....Przecież Nathan i Rose gdyby nie oni nie jechali by do NY.Echh zaczynają podobać mi się ten wątek miłosny...źle się ze mną dzieje Xd.A co do dalszych rozdziałów to oni nieech się nie rozstaja na NY i niech będzie dużo krwi Xd Komentarz pisany pod wpływem czekolady, dlatego oto jest taki dziwny Xd

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo fajny rozdział< jak zawsze zresztą> :) czekam na kolejna część :)

    OdpowiedzUsuń
  20. bosko .. *.* Czekam z niecierpliwością.. !!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Super. Kiedy następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  22. Faajnee :D

    Czeekam na następne części ! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Piszesz świetnie i wgl to wszystko co pisesz jest mega *___* ale w sumie nie po to tu jestem. Chodzi o to, że wydaje mi się że ktoś kopiuje Twój pomysł na to opowiadanie. Nie wiem czy to prawda dlatego nie podaje szczegółów. ale wejdz na Opowiadania to moje życie tan jest do cb post ode mnie. pisze w 2 miejscach bo chce żebyś jak najszybciej to sprawdziła ;) /Alone

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetne ;D

    Super piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jej, na prawdę świetnie piszesz! Przed chwilą przeczytałam całe dotychczasowe opowiadanie i jestem pod wrażeniem! Widać, że z każdym rozdziałem się rozkręcasz :P troszkę orientuję się w pisaniu i na prawdę to, co stworzyłaś zasługuje na medal :) czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  26. to jest świetne przeczytałam twoje opowiadanie "Zbyt wiele straciłam przez miłość" na fb i też jest cudne - mika <3

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.