wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 14

Stoję otępiała, a słowa bruneta powoli do mnie docierają.
Teraz wszystko składa się w całość. Te sytuacje, gdy Monica mówiła, że jestem podobna do „Niej” Miała na myśli Gemmę, młodszą i zmarłą siostrę Nathan’a. Dlatego patrzy na mnie z bólem w oczach, to dlatego wyładowywał złość na mnie, bo przypominam mu kogoś kogo kochał, a zostało mu odebrane.
Nie mogę sowie wyobrazić jak to jest, gdy pewna osoba ciągle przypomina ci o śmierci siostry, a gdy patrzył na mnie widział Ją.
-Powiedz coś- mówi
-A co mam mówić?- pytam
-Cokolwiek, byle nie ta cholerna cisza- z trudem zdobywa się na normalny ton głosu
-Ale ja nie wiem co, jestem w szoku- przyznaje zgodnie z prawdą
-Nie powinienem ci tego mówić- mamrocze pod nosem
-Czego?
-O Gemmie- mruczy- nie powinienem, nie wiem czemu ci powiedziałem, przecież i tak masz to gdzieś
-Nie, nie mam. Teraz dopiero cię rozumiem. Wcale nie jesteś urodzonym w bogatej rodzinie i zajmujący się … tym czym się zajmujesz, bo rodzice nie chcą ci czegoś kupić. Teraz rozumiem jaki jesteś naprawdę- odważam się położyć dłoń na ramieniu chłopaka.
-A jaki jestem naprawdę?- uśmiecha się lekko
-Miły, czuły i opiekuńczy- także się uśmiecham
-A jesteś pewna, że nie wredny, chamski , szalenie przystojny i seksowny?- unosi brew.
-Tak, jestem pewna- odpowiadam się śmiejąc
-Słodki dźwięk- wypala chłopak, ale po chwili orientuje się co powiedział i poważnieje.
Nie! Nie uciekaj mi. Bardzo lubię takiego Nathan’a. Wyluzowanego i wesołego.
Ale jest już za późno.  Brunet zrzuca moją dłoń i odchodzi kawałek.
-Gdzie idziesz?- pytam ale nie odpowiada, więc podążam za nim.
Zatrzymuje się przy bagażniku samochodu i otwiera go, następnie wyjmuje czerwoną skrzynkę i podchodzi do mnie.
Dopiero z bliska zauważam, że to jest apteczka.
-Siadaj- mówi otwierając mi drzwi od samochodu. Posłusznie wykonuje polecenie.
Dopiero teraz, gdy sobie przypomniałam odczuwam ból w lewym ramieniu.
Chłopak delikatnie rozdziera rękaw mojej bluzki by mieć lepszy widok. Ja, gdy dociera do mnie zapach krwi zamykam oczy i odwracam głowę na co chłopak się cicho śmieje.
-Boisz się krwi?- pyta, a ja potrząsam głową. Znów się śmieje- nic poważnego się nie stało, to tylko draśnięcie- mówi, co mnie uspokaja- może szczypać- ostrzega, a ja zaczynam czuć jeszcze większy ból, który po chwili na szczęście mija.
Gdy odważam się na otwarcie oczu dostrzegam, że po krwi nie ma śladu, a moja ręka jest właśnie owijana bandażem.
-Dziękuje ci bardzo- mówię, gdy mój opatrunek jest skończony
-Nie ma za co maluchu- uśmiecha się Nathan- ale mam złe wieści.
-Jakie?
-Chyba będziemy musieli tutaj nocować.
-Tutaj, ze gdzie? Na środku niczego?- pytam, a chłopak potwierdza ruchem głowy- dlaczego?
-Przód auta jest zmasakrowany, jestem niemal pewny, że nie odpali.
-Spróbuj- nalegam
-Ale nie…
-Spróbuj!- podnoszę głos.
-Dobrze, dobrze kochanie. Nie denerwuj się- mówi z uśmieszkiem na twarzy i obchodzi samochód, by usiąść  na miejscu kierowcy.
Przekręca kluczyki w stacyjce, ale samochód w ogóle nie reaguje.
-Super i co robimy?- pytam
-Zaraz się ściemni, więc musimy tu zanocować, a rano wyjdziemy w stronę Nowego Jorku
-Żartujesz? Powiedz, że żartujesz- chowam twarz w dłonie i jęczę przeciągle
-Ja nie żartuje, naprawdę musimy tu zostać
-Telefon! Przecież możesz zadzwonić po p….- zaczynam
-Nie ma tu zasięgu, sprawdzałem- wcina mi się w zdanie.
-Jak to możliwe, że nikt tu nie jeździ?
-To zapomniana trasa, była używana, zanim zbudowano autostradę- wyjaśnia
-To dlaczego my nią jechaliśmy?
-Chciałem jakoś zgubić gang.
-No to owacje na stojąco- burczę
-Przecież to nie moja wina! To ty puściłaś kierownicę!- krzyczy.
-Zostałam postrzelona!- również się unoszę
-Wielkie mi rzeczy- burczy pod nosem.
Prycham i odwracam się do niego plecami patrząc na drzewa.
Nie wierzę, że musimy spędzić noc w samochodzie. Nie po prostu nie wierzę! I jeszcze ten bipolarny dupek obwinia za wszystko mnie?  Niedoczekanie jego!
-Co tak zamilkłaś?- słyszę za plecami- nie mam nic do powiedzenia- burczę
-Boże trzymaj mnie, bo nie ręczę za siebie- mruczy pod nosem chłopak, myśląc, że nie słyszę.
-Mogłabym powiedzieć to samo.
Mam dość tych jego zmiennych nastrojów, gorzej niż kobieta w ciąży…
-Zaczynam mieć powoli dość- mówię spokojnie
-O czym ty mówisz?- pyta
-Mam dosyć tych twoich zmiennych nastrojów, zdecyduj się na coś- mówię spokojnie.
-Nie rozumiem…
-Dobra nie ważne- poddaje się.
Już po chwili tak jak powiedział brunet zaczęło się ściemniać, a my siedzieliśmy w tym samochodzie przy włączonym świetle w zupełnej ciszy, która po prostu nie może się skończyć.
Po paru minutach na dworze panują już egipskie ciemności i zaczyna robić się zimno, a moja cienka i podarta bluzka nie daje wystarczająco dużo ciepła przez co drżę.
Po chwili Nathan ściąga swoją kurtkę i zarzuca mi na ramiona jeszcze delikatnie rozcierając moją gęsią skórkę.
-Będzie ci zimno- mówię wtulając się w nagrzany materiał
-Mną się nie przejmuj- posyłam mi słaby uśmiech.
-Ale..
-Po prostu przyjmij kurtkę i mi ładnie podziękuj- jego uśmiech się powiększa
-No to w takim razie, bardzo ładnie dziękuje- mimo mojemu sprzeciwowi, na usta wkrada mi się uśmiech.
-Do twarzy ci z uśmiechem- odzywa się chłopak
-Uderzyłeś się w głowę?- pytam
-Nie, a czemu py…
-Bo mnie komplementowałeś- przerywam mu
-To źle? Powiedziałem po prostu prawdę- mówi
-No to w takim radzi bardzo mi miło, że się tobie podobam- mówię celowo, by zobaczyć jego reakcję
-Co? Nie!- mówi od razu- nic takiego nie powiedziałem, a nawet jeśli to i tak by nie wyszło?
-Czemu?- pytam
-Nie chodzę na randki, nie umawiam się- mówi spokojnie.
-Nigdy?
-Nigdy- odpowiada obojętnie
-Dlaczego?- nie mogę powstrzymać mojej ciekawości
-Nie wierze w te głupoty.  Kobiety w związku dostają głupawki. Ciągle kontrolują chłopaka i w ogóle. A po za tym wole swój dotychczasowy tryb życia. Jedna dziewczyna to jedna noc, ewentualnie dwie.
-Jesteś dupkiem, traktujesz dziewczyny jak zabawki- mówię
-Może, ale to jest zabawne- wzdycha a ja parskam
-Zabawne? Bawienie się dziewczynami jest zabawne?- parskam
-Tak,  jest, bo zawszę mówię, że nie chodzę na randki, a one i tak swoje- mówi pewnie- możemy zmienić temat?
-Idę spać- mówię i odsuwam sobie fotel do tyłu, a następnie go rozkładam by było mi wygodniej usnąć.
Parę minut się kręcę by najwygodniej się ułożyć do spania, ale ciągle nie mogę usnąć.
Gdy słyszę otwierające się drzwi  drżę z zimna otulającego moje plecy.
Nathan otwiera tylnie drzwi i składa siedzenie, by następnie wyjąć coś z bagażnika.
Już po chwili otwierają się drzwi z mojej strony i czuje zimno na całym ciele. Nathan pochyla się na de mną i łapie pod kolanami by mnie podnieść. Instynktownie łapie się kurczowo jego szyi.
Nie wiem co robi, ale uspokajam się gdy kładzie mnie na tylnim siedzeniu. Zrobił miejsce, ponieważ wyjął wszystko z bagażnika i jak wspomniałam złożył siedzenie, dzięki czemu można było się położyć i wyprostować nogi.
-Dziękuje- mówię już prawie przez sen
-Za co?- pyta Nathan i kładę się obok mnie
-Za wszystko, za to, że jesteś- mówię i zamykam oczy.
Zaśnięcie nie zajmuje mi dużo czasu.
­­­­­­­________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Jejku, i co myślicie o rozdziale? Mi osobiście się nawet trochę podoba, ukazuje opiekuńczą stronę Sykes’a. Co wy teraz o nim myślicie? Zmienił się w waszych oczach?
Czekam na wasze komentarze. I i pod ostatnim postem jest ich prawie 50! Jestem w szoku, oczywiście pozytywnym, naprawdę Wam  za wszystko dziękuje.
Przypominam o Hashtagu ( nie wiem czy dobrze napisałam ) #DangerousNathanSykesBlog
Jestem dla Was także na Asku i Twitterze, więc zapraszam.

34 komentarze:

  1. Awwwwww kocham i chce obiecana druga część :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy kolejny rozdział.? ~ myszka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochanie to jest świetne! Mam nadzieję że wyrobisz się dzisiaj z tymi drugimi rozdziałami:)) Weny życzę, powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne, a Natan jest Kochany <3 :* ~D

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie zakończenie! <3 :) Pisz dalej :* To jest genialne ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. no i taki Nathan mi odpowiada :D rozdział jak zwykle jest świetny no i co tu więcej powiedzieć... uwielbiam to opowiadanie <3 ~Karolina O. ;3 P.S. chcę ci jeszcze życzyć wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i dużo dużo weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. opowiadani genialne, czekam na więcej i zapraszam do mnie :) :
    http://uprowadzona-milosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Boskie a kiedy kolejna czesc? :** ~ Andzela

    OdpowiedzUsuń
  10. boski rozdział! :) podoba mi się taki Nathan <3 czekam na next :>

    OdpowiedzUsuń
  11. Jej! Super! :* No i wreszcię zaczął zachowywać się jak człowiek! Podoba mi się taka opcja Nathana. <3
    Czekam na kolejne! <3
    Pozdrawiam i kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i oczywiście wszystkiego najlepszego! <3

      Usuń
  12. Świetne jak zawsze nic dodać nic ująć <3

    OdpowiedzUsuń
  13. G E N I A L N Y ! ! ! Super część. <3

    OdpowiedzUsuń
  14. No to zacznijmy. Po raz enty Najlepszwgo kochanie :*** Rozdział zajebiście zajebisty, coraz więcej wiemy. Nathan ogarnij dupe, bo z tymi humorkami to ty zginiesz! Nie traktuj dziewczyn jak zabawki, bo w końcu może się któraś odwdzięczyć bahorem i co wtedy? Spójż w bok. Co widzisz? Tak chodzi o Rose. Opiekuj się nią i troszcz tak jak o Gemme. Co bylo nie wróci i idz przez zycie z uśmiechem na twarzy! Mimo twojej obietnicy o NY nie zostawiaj jej! Ona jest teraz sama, zresztą tak jak ty! Potrzebujesz jej, a ona ciebie. Dobra z toba skonczylam. Teraz Rose. Rose... Wlasciwie to do ciebie nie mam zastrzezeń... Dobra koniec. Kate kochanie jeszcze raz najlepszego! Wszystkiego czego chcesz, ale przedewszystkim prawdziwych przyjaciol. Takich ktorym mozesz zaufac. Z ktorymi mozesz sie posmiac, poplakac, a nawet zginac z nimi. Tych ktorzy nie obeobia ci dupy za plecami. Tych z ktorymi bedziesz sciagac na matmie i innych przedmiotach. Jeszcze zycze ci chlopaka. Ale nie takiego zwyklego. Twojego wywarzonego. No i oczywiscie weny. Zeby pojawialo sie wiecej takich mega rozdzialoe. Twoja na zawsze. Annalyne :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Super rozdział i najlepszego

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystkiego Najlepszego , dużo weny i wspaniałych pomysłów na opowiadania abyś zawsze była uśmiechnięta i wesoła , dużo miłości i czego sobie wymarzysz <3
    A rozdział świetny ! <33

    OdpowiedzUsuń
  17. supcio jak zwykle i kiedy ta następna zdjęc bo z jednej maratonu nie będzie /
    zizi

    OdpowiedzUsuń
  18. boskie kocham Twoje opowiadania :* <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Oo pieersze to opowiadanie jest świetne, ale mam prośbę...nie zrób z niego jakiegoś ckliwego opowiadania, w którym będzie ciągnię te przez cały rozdział kocham Cię. Wg mnie takie opowiadania są nudne po kilku rozdzialasz.Oczywiście bez obrazy tylko tak na wszelki wypadek wspominam...A po drugiee No to wzzystkiego naaj Dużo Weny, Szczęścia, Dużo kaasy :D
    #Paat#

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham <3 ~Jessie W.

    OdpowiedzUsuń
  21. I oczywiście wszystkiego najnaj <3 / zizi

    OdpowiedzUsuń
  22. Noo.. To takiego późnego. Wszystkiego Najlepszegoo!! Sto lat!! Spełnienia marzeń !! <3 Rozdział jest suuuuper!! Uwielbiam to opowiadanie xD Życzę weny :**

    OdpowiedzUsuń
  23. Aaaaaa.... Kocham ! <3 Zajebiste jak zawsze ! ;* /Nikola

    OdpowiedzUsuń
  24. fajne:P dodaj next :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ostatnio strasznie sie rozpisalam i widze ze teraz tez musze, co? Nie wiem do czego zmierzasz z tym opowiadaniem, ale jak na razie nie podoba mi sie ten kierunek. On jest opiekunczy i mily, ona go komplementuje, on tez ja komplementuje, daje jej kurtke i robi sie slodko... Nadal widze podobienstwa do b.r.o.n.x. ale licze na to ze to sie zmieni.. Pomysl naprawde jest fajny.. i tak troche oryginalny. Coz, mam nadzieje ze moj komentarz Cie nie zniecheci i bedziesz pisac dalej. A no i wszystkiego najlepszego! xoxo /Lucy.

    OdpowiedzUsuń
  26. Taken. Natan jest spoko :* Super

    OdpowiedzUsuń
  27. Bosko.. *,* <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Verу nice write-up. I certainly appreciate this site. Thanks!


    my blog post :: capsiplex

    OdpowiedzUsuń
  29. Hi, ӏ do think this is an excellent bloց. I stumbledupon it ;) I will return yet again since I book-marked it.
    Money and freedom is the best way to change, may you be rich and continuе to
    guide other people.

    Here is my website; capsiplex

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.