środa, 5 marca 2014

Rozdział 12



Budzą mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. Odwracam się by pospać dłużej ale natrafiam na coś. Gwałtownie otwieram oczy i widzę śpiącego Nathan’a
To są chyba jakieś jaja…
-Ej! Ty! Wstawaj- kopię chłopaka w łydkę
-Co jest?- budzi się
-Co ty tu do cholery robisz?
-Y… śpię, a raczej spałem, bo mi przerwano- marudzi
-Dlaczego tu, a nie na podłodze?
-Nie stawiałaś się.
-Spałam!- krzyczę
-Życie
-Dupek- warczę.
-Powtarzasz się skarbie.
-Ty też, skarbie- syczę mu prosto w twarz- a teraz złaź- popycham go ale chłopak ani drgnie.
-Próbuj dalej, ja sobie jeszcze pośpię- mamroczę czym denerwuje mnie bardziej.
Kładę nogę na jego plecy i próbuje zepchnąć, ale chłopak w jednej chwili przekręca się, łapie moją talie i przyciąga do siebie.
-Masz jakiś problem?- pyta
-Ty nim jesteś- warczę
-Napiłaś się wczoraj koteczku, możliwe, że pierwszy raz w życiu ale to nie daje ci prawa do takiego zachowania, ponieważ to tylko pogarsza twoją sytuację, więc łaskawie się zamknij- syczy mi do ucha- grzeczna dziewczynka- uśmiecha się gdy nic nie odpowiadam.
-Wiesz co ci powiem koteczku- akcentuje ostatni wyraz. Przybliżam swoją twarz do twarzy chłopaka, a moje rozpuszczone włosy opadają na łóżko- jeszcze nigdy nie poznałam tak aroganckiego dupka jak ty- szepczę mu w usta z chamskim uśmieszkiem.
-Hm..- mruczy- potrafisz być seksowna- uśmiecha się i niespodziewanie przewraca nas na łóżku, tak, że teraz to ja leżę na plecach- ale kochanie, radziłbym zamknąć tą buźkę zanim coś się z nią stanie, a co do twoich rozgadanych ust, to chyba znam dla nich lepsze zajęcie- mówi z szatańskim uśmiechem na twarzy.
Totalnie mnie zatyka. Co on do cholery przed chwilą do mnie powiedział?
Momentalnie zaczyna się głośno śmiać.
-Nie wierzę. Miałaś sprośne myśli?- kpi, a ja się rumienię
-Zamknij się- warczę i próbuje wydostać się spod chłopaka.
-A ty gdzie się wybierasz- łapie mnie za nadgarstki i przyciska do łóżka.
-Zejdź. Ze. Mnie- syczę
-Podoba mi się tu- uśmiecha się
-Cieszę się, a teraz złaź- warczę
-Nie,  podoba mi się tutaj. Na tobie- unosi brew i się uśmiecha.
-Złaź ze mnie!- piszczę na co chłopak wybucha śmiechem
-Już ci powiedziałem, podoba mi się tu- szepcze mi do ucha na co drżę, a on to zauważa- aż tak na ciebie działam Rosie-i  znów te durne przezwisko.
-Dupek!- warczę
-Ale za to zajebiście przystojny dupek- odzywa się
-A jaki skromny- mówię sarkastycznie…
-Ludzie przystojni nie Muszą być skromni- mamrocze.
-Zejdziesz w końcu?- pytam
-Hm… pod jednym warunkiem- uśmiecha się łobuzersko.
-Zaczynam się ciebie bać, tak na poważnie
-Powinnaś się mnie bać, było by o wiele łatwiej- mruczy- ale odbiegamy od tematu
-Czego chcesz?- pytam, a brunet wskazuje swoje usta- śnisz- piszczę- nigdy!
-Wczoraj i parę dni temu nie narzekałaś- znów szepcze mi na ucho
-To ty mnie pocałowałeś, przyssałeś się do mnie jak ośmiornica, zrobiłeś mi tą durną malinkę i jeszcze karzesz się pocałować, obudź się chłopczyku to jest prawdziwe życie, w którym nigdy cię sama nie pocałuje- syczę.
-Tak? Jestem pewny że marzysz o tym gdy mnie tylko zobaczyłaś- podnosi się lekko, ale nie schodzi ze mnie
-Marz dalej- wzdycham
-Dobrze, nie pocałuje cię już- mówi- chyba, że będziesz tego chciała- schyla się i szepcze mi do ucha
-Nigdy nie będę tego chciała- warczę wykorzystuje to, że chłopak nie opiera się na mnie całym ciałem i zrzucam go z siebie od razu wstając z łóżka.
Wyciągam ubrania z torby i kieruje się do łazienki.
Przekręcam kluczyk w drzwiach dwukrotnie by mieć pewność, że nikt nie wejdzie a następnie ściągam ubrania i wchodzę pod prysznic.
Gorąca woda od razu mnie rozluźnia.
Nie potrafię zrozumieć tego człowieka, w jednej chwili jest wredny, oziębły i wyraźnie pokazuje mi, że jestem tylko problemem, a po chwili chce mnie całować? O co mu chodzi? Jeżeli myśli, że będę jego dziwką lub coś podobnego to biedaczek ma coś z głową.
Obiecał, że nie pocałuje mnie chyba, że będę tego chciała. Śmieszne! Przecież nigdy przenigdy nie będę tego chciała.
Całowaliśmy się, były to niezapomniane pocałunki, ale to dlatego, że aż tak się go boję i to dlatego. Nie ukrywajmy tego, że przystojny też jest.
Przypomina mi się Monica mówiąca, że się w nim zakocha, na samo wspomnienie śmieje się pod nosem.
Nigdy nie poczuje niczego do Nathan’a Sykes’a.
Nigdy przenigdy!
Wychodzę z kabiny i owijam się milusim białym ręcznikiem, po czym ubieram się.
Moje wilgotne włosy opadają na moją białą koszulkę mocząc ją lekko przy ramionach, ale co mam zrobić? Przecież nie mam suszarki.
No cóż, przekręcam kluczyk w zamku i wychodzę z łazienki.
-Jak długo można siedzieć w łazience?- krzyczy brunet
-Jak długo można być takim dupkiem jakim jesteś ty?- chce wojny, będzie ją miał.
-Oj kochanie, bądź milsza- szepcze mi do ucha- Bo nie będzie za przyjemnie.
-A teraz niby jest przyjemnie?- kpię
-Oj nie wiesz jaki potrawie być nie delikatny dla takich osóbek jak ty- kładzie swoją dłoń na mojej tali, ale szybko ją zrzucam na co tylko się uśmiecha.
-Oh daleko do Nowego Jorku?- pytam
-Trzy dni kochanie- mówi.
-Co? Aż tyle. Nie wytrzymam psychicznie z tobą- wrzeszczę
-Będziesz musiała, bo za trzy dni uwolnię się od ciebie raz na zawsze- również podnosi głos
-I vice versa- również krzyczę
-Jesteś taka irytująca!- mówi spokojniej
-A ty nie jesteś- mówię sarkastycznie
-Dobra, zbieraj się, jedziemy- zmienia temat- chodź- żąda.
Dopiero teraz spostrzegam, że torba zniknęła, pewnie wyniósł ją jak brałam prysznic
-Ty nie idziesz do łazienki?- pytam
-Byłem zanim się obudziłaś. Pośpiesz się- pogania mnie.
Chłopak stoi już na korytarzu, więc wychodzę i rzucam mu przy okazji wściekłe spojrzenie.
Nathan zamyka drzwi i razem idziemy korytarzem, który wydaje mi się dłuższy niż przedtem, by zatrzymać się obok rejestracji.
Za ladą siedzi ten sam chłopak co wczoraj.. jak on miał na imię? Tristian, chyba. Od razu posyła mi ciepły uśmiech, który odwzajemniam.
-Cześć- mówię i podchodzę do lady
-Hej, jak tam? Trafiłaś wczoraj- pyta
-Tak, dzięki. Miałam spokój, bo jak wróciłam do pokoju od razu usnęłam i nie musiałam rozmawiać z tym czymś co stoi za mną- i właśnie boleśnie wbija palce w mól prawy bok na co się krzywię.
-Mówiłaś coś kochanie- mruczy mi do ucha na co drżę.
-Tak, ale nie było to do ciebie, więc się nie wtrącaj- syczę i znów spoglądam na uroczego chłopaka, który chichocze pod nosem.
Ignoruję ból wywołany przez jego silne palce i kontynuuje rozmowę.
-Tak więc można powiedzieć, że się muszę pożegnać- smucę się.
-No właśnie, rachunek- mówi szorstko Nathan
-Ależ kochanie, czemu jesteś taki nie miły co?- pytam z wielkim uśmiechem na twarzy- pogadajmy jeszcze, przecież nigdzie się nam nie śpieszy, prawda?- przygryzam wargę by stłumić śmiech, co udaje mi się.
-Rachunek- powtarza chłopak
-Dobrze, dziewięćdziesiąt osiem plus – chłopak drapie się po karku- sto dolarów, czyli razem sto dziewięćdziesiąt osiem dolarów
-Słucham?- podnosi głos Nathan
-Nocleg plus koszty dodatkowe- wyjaśnia i pokazuje na rachunku Tristian.
-Co ty do cholery tam zamawiałaś?- pyta się mnie, a ja wzruszam ramionami.
-Możesz zapłacić, tak się śpieszyłeś- mruczę od niechcenia i widzę, że chłopak znów się denerwuje.
Zaczynamy wojnę Sykes.
_____________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
No i jak? Rozdział nudny i nic się nie dzieje, ale przecież nie może być akcji w każdej części, prawda?
No cóż nie wiem jak Wam ale mi cholernie podoba się teraz Rose. Zaczyna ukazywać swój charakterek i już w cale nie jest potulną dziewczynką. Uhu ale się cieszę, że mu się sprzeciwia, a Wy?
Co do akcji: #DangerousNathanSykesBlog  to nie wypaliła, ale mam nadzieje, że tym razem się uda więc piszcie opinie o blogu ( na twisterze i fb) a na końcu piszecie #DangerousNathanSykesBlog.
Chciałam też podziękować za ponad 10 000 wejść.  Już prawie 11 000.
Zakładając bloga nie sądziłam, że będzie komentowało ponad dwadzieścia osób i do dziesiątki dobijemy tak szybko, więc naprawdę miłe zaskoczenie. Kocham was po prostu.
Czy zauważyliście, że zawsze pisze długie notatki, których i tak nikt nie czyta? Ja zauważyłam.
Zostaw po sobie ślad jak przeczytałeś/ łaś, a anonimów proszę o podpisy : )
No to ten.
A zapomniałam o najważniejszym. Nowa część powinna się pojawić w okolicach piątku lub soboty.
Pozdrawiam was Kate


28 komentarzy:

  1. Jest świetny,a szczególnie końcówka mi się spodobała <3

    OdpowiedzUsuń
  2. mi się rozdział jak zwykle podobał :D i ja zawsze czytam to co piszesz pod rozdziałem ~Karolina O. ;3 P.S. mi też się teraz podoba to, że Rose nie jest już taka potulna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ją <3 i Ciebie przy okazji ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem co napisać... <3 To jest genialne, boskie, cudne :) Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi też się podoba, że Rose się sprzeciwia! A rozdział jest dobbry:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna część <3. Mi też podoba się nowa Rose. Ja zawsze czytam twoje notatki do końca ;). Weny życzę :). ~ Joanna O.

    OdpowiedzUsuń
  7. hahahah chce dalej kocham too i czytam notki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim zdaniem oni powinni być razem :3

    OdpowiedzUsuń
  9. rozdział cudny ! *-* kocham twoje opowiadania :) już nie mogę doczekać się kolejnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham ,kocham , kocham <333

    OdpowiedzUsuń
  11. super !!! juz nie moge sie doczekac nexta / julia

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna część ale szczerze coś mi się wydeje że jak dojadą do Nowego Yorku to już nie będzie im tak łatwo się rozstać. przynajmniej mam nadzieje że jednak coś między nimi będzie się działo i to w dobrym sensie. Twoje opowiadanie jest boskie<3 / Daria

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział :* <3 ~ D

    OdpowiedzUsuń
  14. Super. Kocham to opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Boże to jest świetne ! <3 mam nadzieje że w tym Nowym Yorku tak szybko sie nie rozstana ;3 a Rose juz nie pozwala sądzić sb Natanowi i to jest najlepsze <3 czekam na następna część ^^ /Nikola

    OdpowiedzUsuń
  16. Proszę,szybciej! Co do krytyki: jest sporo błędów, no i przecinki! Co nie zmienia faktu, że pomysł jest genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. zajebiste :) JUla

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne :) nie mogę się doczekać kolejnej części :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zaczynamy wojne Sykes! Rozwaliłaś mnie tym. Nathan strzerz się. Rose nie obcięła pazurków przez co mozesz miec lekko oszpecona twarz ;) Ok do sedna. Rozdzial to wiesz ze zajebisty bo za kazdym razem jak gadamy to ci to mowie xx Mam nadzieje ze jak bedo w NY to sie nie rozstana xx Mam pytanie... Czy tylko mi wydaje sie ze Nath cos czuje do Rose? Mniejsza z tym czekam na nexta i kolejna rozmowe z tb ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdecydownie rozdział nie był nudny.Bynajmniej mi się tak zdaje xd.Zgodze się tu z innymi iż Rose jest teraz o wiele fajniejsza.A co to czytania notatek to ja ssię zapisuje do listy czytających jee.
    #Paat#

    OdpowiedzUsuń
  21. dla mnie to twoje opowiadanie jest jak kolejny odcinek ulubionego serialu. <3 Gdy jest już blisko godziny w której ma się pojawić to o niczym innym nie myślę! Hahahah -- KOCHAM CIE KATE! :3
    #Lola#

    OdpowiedzUsuń
  22. boże. Kocham cię. Kocham ją. I mam nadzieję że w nowym jorku coś się wydarzy. :P Nie mam na myśli nic więcej co do tej pory się wydarzyło. :D CZEKAM NA KOLEJNE.
    Pozdrawiam i Kocham :*
    A i jeszcze zapraszam do siebie: bogini-mocy.blogspot.com
    /Clove <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Ooo będzie wojna :D
    Świetny rozdział, czekam na szybkiego nexta !
    Zapraszam do mnie na:
    http://bright-side-of-the-dark.blogspot.com/
    Weny kochana :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Genialne ! Czekam na kolejne rozdziały :) Paulina

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowny blog ! :) Życzę weny i zapraszam do mnie ;) - zycie-studentow.blogspot.com i na sily-pierwotne-the-wanted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. AAA...!!! Kooocham. <3333333 ~ Patka.

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.