niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 11



Siadam obok chłopaka na łóżku.
-To wszystko zaczęło się jeszcze jak przewodziłem gangu. Twój brat był jednym z nas, nie przejmuj się, nie zabijał ani nie kradł i podobnie, on tylko rozprowadzał towar. Wszystko ładnie i pięknie dopóki nie wydało się, że podbierał sobie, czyli ćpał za darmo i jeszcze mu płacono. Sprawa wyszła na jaw chwile przed moim odejściem, więc to była ostatnia sprawa którą chciałem załatwić.  Max miał oddać kasę za dragi i tak jak teraz obiecywał, że odda. I oddał. Ale później gang zmienił lidera i stał się nim Nick. On od zawsze był mściwy i uznał, że nie puści Max’owi tego płazem. Przecież bezczelnie nas okradał- tak tłumaczył wszystkim. Do dziś nie wiem skąd wiedział, że wasi rodzice będą wracać tamtędy o danej godzinie, ale to on podstawił kolesia, który wjechał im na drogę, jeszcze wcześniej luzując hamulce. Mieli się tylko rozbić a reszta chciała obrabować ich po prostu, ale nie poszło zgodnie z planem, uderzyli w drzewo zanim parokrotnie dachowali. Gang stchórzył i odjechał. Był spokój, ale tylko pozornie. Max okłamywał cię przez cały czas, nie przestał ani brać ani rozprowadzać. Pracował dla mnie i Willa, ale wiedzieliśmy, że nas okrada. Daliśmy mu mnóstwo czasu na przyznanie się, ale tego nie zrobił, a gdy dowiedział się, że wisi nam ponad dziesięć tysięcy przestał się pokazywać. Zdobyłem informacje o tobie, bo wiedziałem, że to go złamie, ale jak się okazało ćpun myśli tylko o prochach. Oh Rosie nie płacz- mówi kładąc rękę na moich plecach.
-Serio? Nie płacz? Mój brat miał w dupie mnie i rodziców, którzy zginęli przez niego ,a teraz mnie ścigają, no właśnie dlaczego skoro Max nie żyje?- pociągam nosem ocierając łzy.
-Mam kończyć?- pyta retorycznie- no to wracając do historii. Obmyśliliśmy plan, a raczej ja wymyśliłem. Porwałem cię myśląc, że go to ruszy. Ruszyło, ale tak szybko zapomniał jak byś była jakąś rzeczą- tak się też czuje – już następnego dnia do niego pojechałem i zastałem go upitego na podłodze. Byłem tam codziennie, zawsze był nie przytomny. Zaczynałem żałować porwania ciebie, bo robiłaś się bardziej nieznośna, a trzymanie ciebie robiło się denerwujące. Tego dnia co go zobaczyłeś, chciałem cię zostawić, napisałem mu nawet, że cię przywiozę, by się ogarnął, bo przecież ukrywa takiego siebie przed  tobą. Myślałem, że to do niego przemówi, ale nie. Płakałaś i uciekłaś z domu dlatego nie mogłem cię zostawić. Nie pytaj czemu, po prostu nie mogłem- dopowiada-  i właśnie dlatego jeździłaś ze mną po całym Londynie, bo miałem cię zostawić i wszystko sam załatwić, a wyszło jak wyszło. Na szczęście przemyślałem to i na wszelki wypadek tobie papiery też załatwiłem. Po wydarzeniach w klubie byłem pewny, że to nie koniec. Max nie żył, nie oddał nam pieniędzy do tego zadarł jeszcze ze starym gangiem, bo gdy my odmówiliśmy dostarczania mu towaru poszedł do nich, dlatego go zabili.
-Ale dlaczego chcą zabić mnie?  Dlaczego zabili moich rodziców- łkam
-Już tłumaczyłem, zemsta.
-Mógłbyś zostawić mnie samą?- pytam
-Nie- odpowiada
-No to ja wyjdę- kieruje się do drzwi, ale chłopak chwyta mnie za nadgarstek i przyciąga do siebie przez co upadamy na łóżko- co ty robisz?- pytam
-Chciałaś wyjść- mówi praktycznie w moje usta. Próbuje się podnieść, ponieważ odczuwam dyskomfort- a ty dokąd, leż- przyciska mnie do siebie.
Przepraszam bardzo, ale czegoś tu nie rozumiem. Co się do cholery dzieje?!
-Nathan? Co ty robisz?- pytam
-Leżę, a  co ślepa jesteś?- śmieje się
-Pytałam raczej dlaczego mnie do siebie przyciskasz- mówię
-Nie przyciskam, to ty się kleisz
-Słucham?
Podnoszę się nerwowo
- ja się kleję? Człowieku ty jesteś taki głupi, czy tylko udajesz?- pytam
-Chyba udaje- odpowiada z uśmiechem na ustach.
-Bipolarny dupek- warczę i schodzę z łóżka.
-Co ty powiedziałaś?- pyta
-Czekaj nie pamiętam, chyba bipolarny dupek- krzyczę i wychodzę z pokoju.
Nie wiem dokąd idę, ale by najdalej od niego.
-Ugh…- warczę pod nosem przechodząc obok recepcji
-Coś się stało?- pyta ten sam miły chłopak
-Tak, mieszkam z dupkiem- warczę na co się śmieje.
-Nie może być tak źle- uśmiecha się przez co podchodzę do lady i opieram się o nią
-Proszę cię, mam go dość- mówię cicho.
-Trzeba przyznać, że jest troczę… przerażający- chłopak również ścisza głos.
-Mi to mówisz?- kpię. Znów się śmieje- jak masz na imię?- pytam
-Tristian- mówi
-Fajne imię. Masz swoją Izoldę?
-Jeszcze szukam- odpowiada uśmiechem
-A na serio podoba mi się twoje imię. Jest takie znane, ale rzadko spotykane. Jestem Rose- wyciągam dłoń, a chłopak ją ujmuje.
-Miło poznać- mówi
-Mi również. Wiesz może, gdzie tutaj można się napić?- pytam
-Tak, w końcu korytarza jest bar, ale to będą dodatkowe koszty- przypomina
-Mam to gdzieś, nie ja płacę- wzdycham na co chłopak znów  się śmieje- miło się gadało.
Obdarzam go jeszcze uśmiechem i kieruje się wzdłuż korytarza i po chwili zamawiam sobie drinka przy barze.
Dwa drinki później  zaczyna szumieć mi w głowie. Nigdy nie byłam pijana, i może dlatego aż tak zadziałała na mnie ta dawka alkoholu. No cóż.
-Masz może coś mocniejszego niż drinki?- pytam barmana, który z uśmiechem stawia przede mną kiliszek i nalewa jakiś alkohol. Od razu przechylam do ust stawiając szkoło na blacie- jeszcze raz- mówię pewnie, a barman wykonuje moją prośbę. Łyk- wiesz co? Daj mi to- wyrywam butelkę z jego  dłonie na co się śmieje.
Chłopak odchodzi obsługiwać innych klientów.
Moja matka nie żyje. Łyk
Mój ojciec nie żyje. Kolejny łyk
Mój brat także nie żyje. Kolejny łyk
Zostałam porwana. Kolejny łyk.
Jestem żałosna. Kolejny łyk.
Zasługuje na śmierć. Kolejny łyk.
Nathan mną pomiata. Kolejny łyk.
Właśnie, Nathan. Kolejny łyk.
Chcę umrzeć. Kolejny łyk.
Moje życie to jedno wielkie gówno. Kolejny łyk.
Gdy znów chcę się napić ktoś wyrywa mi butelkę dłoni.
-Ej- warczę smutna- oddaj to- wyciągam dłoń po butelkę, ale ona mi ocieka.
-Jesteś pijana- chłopak mówi spokojnie
-No co ty- wstaję by odebrać butelkę, ale się chwieje- i nie jestem pijana- mówię i znów się zataczam
-Ani trochę- uśmiecha się Nathan- chodź idziemy- łapie mnie za łokieć odstawiając butelkę na blat.
-Ja tu zostaje, podoba mi się tu- mówię pewnie.
-Rose, nie drocz się ze mną. Chodź- ciągnie mnie
-Ale ja nie chcę- zapieram się.
-Sama się o to prosiłaś- mówi
-Co ty ch…- zaczynam ale zostaje przerzucona przez ramię- puszczaj mnie- zaczynam okładać chłopaka pięściami i krzyczeć, ale to nie pomaga.
Nawet nie zauważam kiedy stoję w naszym pokoju, a raczej to Nathan stoi ze mną na ramieniu.
Już po chwili leże na łóżku.
-Co ty do cholery wyprawiasz?- chłopak podnosi głos
-Nie twój interes- odpowiadam.
-Chyba mój, skoro jesteś pod moją opieką, Rose- mruczy
-Jestem pełnoletnia i nie jesteś moim ojcem
-Tak, bo go już nie mas- trafia w mój punkt.
Jestem pijana i mimo wszystko problemy nie odeszły.
Do moich oczu napływają łzy.
-Jesteś dupkiem. Jednym wielkim popiepszonym dupkiem. Naprawdę cieszę się, że dasz mi spokój, gdy tylko dojedziemy do Nowego Jorku, bo nie mogę na ciebie patrzeć. Nie mogę znieść twojej obecności nawet jak jestem pijana. Ty nie masz uczuć i nie obchodzą cię uczucia innych- wrzeszczę
-Zamknij się!
-Nie, nie zamknę się. prawda boli, co? Otóż myślisz, że jesteś boski i  wszyscy cię lubią. Nie pomyślałeś, że zwyczajnie się boją? Tak się boją, że nigdy nie znajdziesz dziewczyny, która cię pokocha, bo ty sam nie potrafisz kochać. Jesteś bez uczuć Nathan.
-Rose, proszę cię zamilknij- warczy
-Nie! Nie zamilknę! Mam dosyć tego, że uważasz iż możesz sobie mną pomiatać. Byłam przerażoną dziewczynką, ale już ją nie będę.  Nie mam dla kogo żyć więc wszystko mi jedno czy zabijesz mnie teraz, czy zrobisz to później. Gdzieś mam czy mnie tu zostawisz, bo i tak wszystko jest zniszczone, a odpowiedzialny jesteś za to tylko ty! To ty pozwoliłeś mojemu bratu być dilerem. To ty dałeś mu tą szanse po śmierci rodziców, dobrze wiedząc, że ma młodszą zagubioną siostrę, którą niestety jestem ja!- krzyczę- nienawidzę cię!- krzyczę wciąż płacząc- nie! Zostaw mnie!- krzyczę, gdy kładzie mi swoją dłoń na ramieniu.
-Rose nie mów tak- mówi spokojnie
-Jak? Ze cię nienawidzę. Oh, ale to prawda! Zniszczyłeś moje życie. Zniszczyłeś Max’a. Zniszczyłeś mnie!
-Zamknij się już, bo zaraz nie wytrzymam!- wrzeszczy ciągnąc się lekko za włosy- nic o mnie nie wiesz, dziewczynko- syczy na mnie
-Nie zamknę się. tłumie to w sobie tyle czasu i chcę wreszcie ci powiedzieć jak bardzo cię nienawi….- zaczynam
Nawet nie orientuje się kiedy usta chłopaka pokrywają się z moimi. Jestem zaskoczona tym ruchem i gdyby nie alkohol w mojej krwi pewnie bym go odepchnęła, ale dzieje się inaczej. Wręcz przeciwnie.
Wtapiał lewą dłoń jego włosy i delikatnie za nie pociągam. Pod wpływem zaskoczenia i energii chłopaka przechylam się przez co upadam plecami na łóżko.
Ściągam jego skórzaną kurtkę z jego umięśnionych barków i rzucam gdzieś na podłogę.
Nasze usta wciąż są połączone, a język chłopaka próbuje dostać się do mojego, na co mu pozwalam.
Gdybym nie wypiła tyle wygrałby rozsądek i odepchnęłabym go z całej siły, ale w tej chwili wygrywa pożądanie i alkohol. Naprawdę chcę to powstrzymać, ale nie mogę.
Chłopak odrywa się ode mnie na chwilę, by zdjąć swoją koszulkę, a następnie wręcz przysysa się do mojej szyi składając tam pojedyncze pocałunki.
Z mojego gardła wydobywa się cichy jęk, gdy chłopak zasysa moją skórę. Robi mi malinkę. Ten dupek właśnie robi mi malinkę. Cholera jasna! Ja nie mogę! Nathan robi mi malinkę!
Jak daleko to wszystko zajdzie?
W jednej chwili trzeźwieję odpychając chłopaka od siebie z  całej siły.
-Co jest?- pyta zdezorientowany
-Łapy przy sobie- krzyczę.
-Jeszcze przed chwilą mnie do siebie ciągnęłaś- śmieje się chamsko.
-Jeszcze przed chwilą rzucałeś się na mnie jak wygłodniałe zwierzę- gram tą grą co on i momentalnie jego uśmiech znika, a pojawia się na mojej twarzy- no co się  tak gapisz? To ty mnie pocałowałeś- znów się uśmiecham- i to drugi raz.
Nie wiem czemu ale sprawia mi to satysfakcję widząc go takiego zakłopotanego.
Teraz to już zupełnie otrzeźwiałam.
-Ale to nie ja zaczynałem cię rozbierać- wskazuje na swoją kurtkę i bluzkę
-Może, ale to nie ja zrobiłam tobie malinkę- przykładam dłoń do lekko pieczącego miejsca.- skończmy tą głupią rozmowę, bo chyba zaraz zwymiotuje. Idę spać.
Wchodzę pod kołdrę zamykam oczy.
_____________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Jak widzicie wróciłam, miałam być już środę, ale rodzice postanowili przedłużyć pobyt do dzisiaj, bosko, nie?
No dobra, ale nie będę Wam o tym pisać, ważne jest, że wróciłam i wstawiam nowy rozdział.
Dwunasta część pojawi się jeszcze w tym tygodniu, ale nie wiem kiedy, bo mam obsuwę..
Jak zawsze czekam na wasze opinie.
Ps. Będąc w Niemczech wpadłam na pewien pomysł, a mianowicie: może po każdym rozdziale na twisterze byście pisali co się Wam podobało, co nie, jakieś pomysły uwagi, krytyka ( która bardzo cenię, jeżeli ma ona jakiś sens i jest uzasadniona) pochwały i tym podobnym.
Spróbujemy dziś i jak się uda to to będzie, jak nie to nie.
A więc piszemy #DangerousNathanSykesBlog
Więc pozdrawiam Was serdecznie Kate ♥  i czekam na opinie :  )

35 komentarzy:

  1. Idealne <3 czekam na nexta :* !! :* ~D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham to i ta końcówka <3 Już miałam nadzieję, ale jednak nie tak prędko, kocham to, że trzymasz nas w niepewności ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział Idealny <333 Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskiee !! Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham to opowiadanie <3 Zajebiste *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. No no no... Ten wyjazd dobrze Ci zrobił xD Czekam na dalsze części (Moja siostra też :D)
    PS. Uwielbiam to opowiadanie.
    PPS. Coś mi się wydaje, że ta "nienawiść" szybko zamieni się w coś bardziej... "słodkiego" :DDDD
    Pozdro ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. JEJKU MEGA! DOBRZE ŻE ROSE GO ODPYCHA! ALE TEŻ MAM NADZIEJE, ŻE OBYDWOJE SIĘ W SOBIE ZAKOCHAJĄ :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe, ciekawe, ciekaawe jest tee twoje opowiadanie :D.Te nagłe zwroty akcji-genialne
    #Paat# 

    OdpowiedzUsuń
  9. I widzisz jak dobrze ze cie pospieszalam? Rozdzial przecudny i opinie takze. Czekam na next. Byle szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. jak zawsze rozdział świetny <3 nie mogę się doczekać kolejnego :D ~Karolina O. ;3 P.S. najbardziej mi się podobało z tą malinką :D

    OdpowiedzUsuń
  11. syper !!! najbardziej mi sie podobala koncowka / julia

    OdpowiedzUsuń
  12. super!!! czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przecudne :) czekam na kolejne ;p mam nadzieję, że pojawi się za niedługo;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow *o* . Dziewczyno Kocham Cie i te Twoje opowiadania :3 . Jejciaa czekaam na nastepny <3 // Wicia *__*

    OdpowiedzUsuń
  15. Geenialne mam nadzieje ze w srode bedzie kolejna czesc ;* Najlepsza byla koncowka. Czytam,czytam a tu juz koniec xD ~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie kluciutkie :(( :D Dalej proszę :**

    OdpowiedzUsuń
  17. cudowne :) next :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetnie <3 Czekam na następny rozdział :3 Dobrze że wróciłaś , mam nadzieje że wyjazd się udał ;>

    OdpowiedzUsuń
  19. TAK TAK TAK!!!! NAREEEEESCIEE! :D KOCHAM TWOJE OPOWIADANIAA :D :D CZEKAM NA NASTEPNE ;D #Iza

    OdpowiedzUsuń
  20. świetne *.* czeka na następny rozdział ;D Aaaa...

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy następny rozdział.? <33333 Naaajlepszeeeee opowiadanie. <3333333

    OdpowiedzUsuń
  22. Czekam na kolejny rozdział :P opowiadanie jest świtne :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedy następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  24. czytam od niedawna i jest Świetny!!! :D Ciekawy i powalający pomysł na bloga <3
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  25. great post, very informative. I'm wondering why the opposite specialists of this sector don't realize this.
    You should continue your writing. I'm confident, you have a great readers' base already!


    My web site: Wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  26. They certainly are playful and dextrous, tending to appropriate
    and play with small objects for hours on end -- not to mention titter
    and squee at their owners and each other incessantly.
    If you ever mishandle newts or salamanders they will do this as the response to being threatened.
    Don't make any sudden movements as you don't
    want your boa constrictor to bite you as boas are sensitive to humans
    and can easily feel threatened.

    my homepage; crimsonchilla

    OdpowiedzUsuń
  27. I blog often and I really thank you for your information. This great article has truly peaked my interest.
    I will bookmark your blog and keep checking for new informatiuon about once a week.
    I opted in for your RSS feed too.

    Here is my weblog; marathon bracelet

    OdpowiedzUsuń
  28. magnificent issues altogether, you just gained a logo new
    reader. What might you suggest about your put up that you just made some days ago?
    Any certain?

    Review my web-site ... marathon runner bracelet

    OdpowiedzUsuń
  29. Excellent post. Keep posting such kind of information on your page.

    Im really impressed by it.
    Hello there, You have done a fantastic job. I'll
    certainly digg it and in my view suggest to my friends. I am sure they will be
    benefited from this web site.

    Here is my page: als charm

    OdpowiedzUsuń
  30. I like reading through a post that will make men and women think.
    Also, thank you for allowing me to comment!


    Take a look at my homepage - tower of saviors hack free

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.