sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 1



Budzą mnie promienie słońca. Z uśmiecham na twarzy odkrywam kołdrę i staje na zimnych kafelkach. Mimo, że jak zawsze muszę wcześnie wstać, ale budzę się z uśmiechem na twarzy. Życie jest tylko jedne i nie mogę, go marnować na smutek.
Wystarczająco zmarnowałam życia po śmierci rodziców. Płakałam dniami i nocami, miałam depresje, z której  wyciągnął mnie mój brat. To wydawało mi się śmieszne, ponieważ za życia rodziców kłóciliśmy się na każdym kroku, a po tym wypadku… staliśmy się prawdziwym rodzeństwem.
Mimo, że od tamtego styczniowego dnia tyle minęło, rany są wciąż świeże. Sporo się zmieniło. Max znalazł pracę, ja skończyłam szkołę i również zaczęłam pracę w kawiarence. Czasem było trudno. Po rodzicach dostaliśmy spadek, ale wszystko poszło na opłaty.
No cóż, powoli jednak wychodzimy na prostą i może za rok będę już mogła studiować.
Ubrana schodzę na dół i kieruje się do kuchni.
Mój brat już krząta się po kuchni robiąc sobie kanapki do pracy. Wchodzę do pomieszczenia z uśmiechem na twarzy.
-Cześć- witam się.
-O, już wstałaś?- pyta.- chcesz?- wskazuje na kanapki.
-Jasne- biorę jedną i zaczynam jeść.
-Dobra, ja lecę do pracy, widzimy się wieczorem- całuje mój policzek.
-Przyjedziesz po mnie?- pytam
-Jasne, o 20.00?- pyta zza ściany
-Tak, dzisiaj zamykam.
Już potem tylko odgłos zamykających się drzwi i odjeżdżającego samochodu.
Dokańczam śniadanie, którego nie zjadł Max i wracam do swojego pokoju.
Ubieram czarne rurki, białą koszule, a swoje brązowe loki zostawiam rozpuszczone. Na nogi wsuwam czarne Converse, a po rzęsach parę razy przejeżdżam tuszem.
Z moim uśmiechem zamykam drzwi do domu i spacerkiem kieruje się do pracy.
***
Parzę kawę i zanoszę ją na odpowiedni stolik.
-Proszę.- uśmiecham się i stawiam kawę przed uroczym staruszkiem, który jest naszym stałym klientem.
-Ależ dziękuje, wszyscy tutaj parzą dobrą kawę, ale twoja jest po prostu nieziemska- uśmiecha się mężczyzna.
-Dziękuje, Luke- odpowiadam.- tutaj masz gazetę- kładę na stole przed jego nosem.
Obdarzam go jeszcze uśmiechem i wracam na swoje miejsce.
Słyszę ten denerwujący dzwonek, oznaczający, że ktoś wszedł do lokalu. Podnoszę wzrok i widzę wysokiego, dość szczupłego bruneta. Spogląda na mnie i siada przy jednym ze stolików.
Jest ubrany na czarno, czarne spodnie, czarne buty, czarna skórzana kurtka, biały T-shirt. Jest całkiem przystojny, ale jego wzrok, postura, wszystko wywołuje na mojej skórze ciarki.
Patrzę na zegar wiszący na ścianie za mną. 18.56. jeszcze godzina do zamknięcia. Nie rozumiem dlaczego tak późno zamykamy. O tej porze w tej dzielnicy Londynu nie ma klientów.
Po chwili, żegnając się ze mną wychodzi Luke, a tajemniczy chłopak wciąż siedzi w tym samym miejscu.
Po godzinie dalej nie zmienił miejsca, nic nie zamawia, więc muszę do niego podejść.
Powoli kieruje się do chłopaka, by w końcu stanąć przy stoliku.
-Przepraszam, ale zamykamy- mamroczę. Chłopak podnosi się.
-Nareszcie- mówi.
-Słucham?
-Dobrze, ze słuchasz. Myślałem, że ten staruch nigdy nie wyjdzie.- wzdycha.
-Przepraszam?- dziwie się.
-Ach, no tak, kochanie ty nie wiesz. Braciszek nie powiedział?- kpi.
-O czym?
-O tym, że ze mną się nie zaczyna, jest mi winny kasę i ciągle nie oddaje, więc postanowiłem przyśpieszyć wypłatę. Kwiatuszku idziesz ze mną- uśmiecha się chytrze.
-Co?
-Chodź.- warczy.
-Nigdzie z tobą nie idę.- mówię twardo.
-Uwierz, lepiej będzie jak pójdziesz z własnej woli, bo ja nie zamierzam cię nosić.- mówi ochryple.
-Nigdzie nie idę.- powtarzam się.
-No cóż, jak mus to mus.
Nie zdążam zareagować, bo chłopak przerzuca mnie sobie przez ramie i zaśmiewa się pod nosem gdy uderzam go pięściami w plecy krzycząc by mnie puścił.
Wcale nie obchodzi się ze mną delikatnie. Wrzuca mnie na przednie siedzenie. Próbuje otworzyć drzwi, ale są zatrzaśnięte. Świetnie…
Chłopak wsiada obok mnie ciągle się śmiejąc, a ja siłuje się  z klaką.
-Oh, Rosie, lepiej zaprzestaj walk, bo jak mi coś popsujesz to nie będzie już tak miło- śmieje się i odpala samochód.
-Nie mów tak do mnie- warczę.
-Jak? Rosie?- przeciąga śmiejąc się ze mnie.
-Wypuść mnie.- splatam ręce na piersiach.
-Zapnij pasy- mówi spokojnie, wykonuje jego żądanie.
Później już nic nie mówię. Najzwyczajniej w świecie jestem przerażona. Jadę samochodem z chłopakiem, którego nigdy na oczy nie widziałam. Nie wiem gdzie mnie wiezie, co zamierza ze mną zrobić, czy przeżyję? Czy umrę? Jaki udział w tym ma Max? Dlaczego nic mi nie powiedział. Kim w ogóle jest mój porywacz? Tyle pytań a żadnej odpowiedzi…
Jakieś półgodziny od odjazdu skręcamy w las. Boże! Gwałciciel! Teraz boje się jeszcze bardziej. Cała drżę, jak i z zimna, tak i z przerażenia. Jedziemy jeszcze pięć minut i moim oczom ukazuje się wielka willa.
A mówiąc wielka, mam na myśli ogromna. Ale skąd taki budynek w środku lasu?
Auto się zatrzymuje. Oprawca wychodzi i otwiera mi drzwi.
-Wysiadaj!- warczy
-Nie!
-Już!
-Nie.
-Boże!- krzyczy i na siłę mnie wyciąga.
Ciągnie mnie i na nic moje protesty, znów przerzuca  mnie przez bark i wchodzi do domu.
-Nathan. To ty?- słyszę męski głos, a po chwili moim oczom ukazuje się blondyn z szerokim uśmiechem na twarzy.-zdurniałeś?- krzyczy
-No co? Stawiała się- śmieje się … Nathan.
-Myślałem, że te twoje dziwki same idą- śmieje się.
-To siostra Max’a- odpowiada.
-Zaraz co? To jest ten „Twój genialny plan odzyskania kasy”?
-Tak- odpowiada pewnie.
-I co zamierzasz z nią zrobić?- kpi.
-No nie wiem, wziąć okup.
Rozmawiają sobie jak gdyby nigdy nic, a  ja dalej zwisam przez ramie chłopaka.
Po chwili w końcu przypomina sobie o moim istnieniu. Zawraca i kieruje się w stronę chodów. Szybko pokonuje wszystkie schodki i otwiera drzwi od jakiegoś pokoju. Stawia mnie na ziemię.
-Nie waż się wychodzić.- grozi i wychodzi.
Siadam na łóżko i chowam twarz w dłonie. Wyciągam telefon z kieszeni spodni. Super rozładowany. Mam nauczkę, że powinno się ładować telefon.
Pojedyncza łza spływa powoli po moim policzku. Co teraz ze mną będzie? Przecież Max obiecał, że skończył z tym wszystkim. Obiecał, ze nie wróci do dilerstwa. Dlaczego? Dlaczego nasza rodzina tak cierpi?!
Kładę się na łóżku i zwijam się w kłębek.
[…]
-Nie będę kryła cię przed rodzicami!- krzyczę.
-Oj nie dramatyzuj- odpowiada brat.
-Człowieku, ty jesteś naćpany, jak ja mam nie dramatyzować, co?  Masz 18 lat, ale to nieznaczny, że wszystko ci wolno.  Czego ci brakuje, że bierzesz i handlujesz tym świństwem? Co ci to da? Wymuszony szacunek, bo cię jeszcze nie złapali? Proszę cię. Ja nie będę wyciągała cię z tego syfu- krzyczę do ledwo kontaktującego brata.
-Spokojnie- burczy
-Jak ja mam być spokojna, widząc swojego brata naćpanego? –wręcz wrzeszczę.
-Luz- odpowiada
-Nie mam siły z tobą rozmawiać. Jak ty nie powiesz rodzicom, bądź pewny, że ja to zrobię- grożę i wychodzę z budynku.
***
I znów, znów widzę brata naćpanego, tym razem przynajmniej ma powód, nasi rodzice zginęli, nie żyją. Ale czemu on nie myśli o mnie? czemu nie pomyślał, że tylko on mi został. Podchodzę do niego i lekko nim potrząsam.
-Co jest?- pyta zdezorientowany.
-Max, wstawaj- mówię.
-Po co?
-Idziemy do domu- odpowiadam spokojnie.
-Ale ja nie chcę Ross.- mówi
-Czemu?
-Bo tam są wspomnienia- odpowiada.
-To dlatego bierzesz? By zapomnieć?
-Tak.
-A wcześniej? Wcześniej też brałeś.
-Chciałem poczuć jak to jest odlecieć.- odpowiada
-Wstawaj- pomagam mu się podnieść.
Wsiadamy do taksówki i po chwili jesteśmy w domu. Max powoli odzyskiwał świadomość.
-Rzucę.- mówi- przestanę.- szepcze cicho.
-Naprawdę?
-Tak, jesteś moją siostrzyczką- uśmiecha się nie śmiało.
-Nigdy nie wrócisz do tego?
-Nigdy.
-Mały palec?- chłopak śmieje się.
-Mały palec.- zahaczamy paluszkami z uśmiechem.
[…]
Obiecał… złamał obietnicę… okłamał mnie… ale dlaczego?…
__________________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Pozdrawiam Oliwia

24 komentarze:

  1. szybko dawaj mi następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ulubione <3 Widze że specjalizujesz się teraz w pisaniu opowiadań bardziej brutalnych, zaskakujących a nie o jakiejś cukierkowej miłości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, moim zdaniem takie przesłodzone opowiadania robią się po jakimś czasie mdłe. Są razem jest super, a nad dobrą sprawę nic się nie dzieje, nie ma się pomysłów na coś takiego. W opowiadaniach z nutką brutalności nigdy nic nie jest wiadomo. Nie wiadomo czy główni bohaterzy będą szczęśliwi.
      Sam zaczęłam kochać takie opowiadania, i prawie przy każdym płaczę. Wiele nie miało szczęśliwego zakończenia, przez co potrafiłam płakać jak głupia, dawały mi do myślenia i dlatego taka zmiana w moim pisaniu.

      Usuń
  3. Boskie , daj szybko następny rozdział.Proszę to jest wciągające <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jacie to jest super.Piszesz boskie opowiadania , nie mogę doczekać się następnego rozdziału , daj szybko plisss :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Opowiadanie super ;) Życzę weny do napisania kolejnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. cudowne <3<3 czekam na next :))

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne <3 kocham twoje opowiadania, są dużo lepsze niż te takie "przeslodzone". Nie mogę doczekać się następnego! Jesteś genialna, masz wielki dar! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne :D czekam na kolejne :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku <3 Świetne czekam na 2 ^^ Pozdrawiam i życze weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. O cudowne! :D obserwuje:*
    Czekam na next niecierpliwie :*
    + zapraszam do mnie
    http://life-moment-love-force.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo wciągające....

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie tylko tyle nic dodać nic ująć :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nooo ..... lubie to :D

    OdpowiedzUsuń
  14. dopero zaczęłam czytać, a już mnie wciągnęło.*.* coś czuję że dziś skończę wszytkie 19 części jakie do tej pory są.<3

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny! Na pewno przeczytam resztę w wolnej chwili ;) szczególnie spodobał mi się moment dotyczący wspomnień, jak żywcem wyjęty z jakiejś książki... masz talent! Mała rada - nie powtarzaj wyrazów w bliskim sąsiedztwie i uważaj na przecinki- ale fabuła świetna!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak dla mnie rozdział jest po prostu świetny!
    Masz talent kobieto! Aaa ta fabuła.. no normalnie bajka! ...
    Teraz zmykam czytać kolejne rozdziały!

    Natalgła :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne ale i smutne kocham coś takiego olcia♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Thanks , I have recently been looking for information about this subject
    for ages and yours is the best I have discovered so far.
    But, what concerning the bottom line? Are you sure in regards to the source?


    Also visit my page line disney tsum Tsum cheat

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.