środa, 19 lutego 2014

Rozdział 9



Nathan zanosi mnie do pokoju na piętrze i Kładzie na łóżku po czym wychodzi. Chyba myśli, że zasnęłam..
No cóż. Do snu mi jeszcze daleko. Nie mogę zamknąć oczu, bo od razu widzę twarz Max’a. Mój braciszek, mój starszy braciszek nie żyje. Dlaczego wszyscy ode mnie odchodzą? Dlaczego do cholery?
W końcu, po paru godzinach zmęczenie bierze górę i usypiam
^Biegnę. Biegnę ciemnym lasem. Nawet nie wiem gdzie biegnę, ale wiem, że uciekam. Uciekam przed kim? Przedzieram się przez jakieś krzaki i upadam, upadam na jakiejś polanie, a w oddali widzę cztery postacie. To moi rodzice? Tam jest też Max i jakaś zakapturzona postać.
Moja rodzina leży związana na ziemi, moja matka płacze, a Max błaga o wybaczenie. Niepewnie podchodzę bliżej, ale blokuje mnie niewidzialna ściana. Teraz mogę spojrzeć w czarne oczy szaleńcy. Przyglądam się twarzy.. przecież to ja. To ja zabijam moją rodzinę jednym ruchem jakiegoś szerokiego miecza.
Krzyczę, znaczy próbuje, ale nie potrafię wydobyć z siebie żadnego dźwięku. 
Momentalnie moja twarz zmienia się w twarz szaleńcy. Zamiast zielonych oczu mam czarne, zamiast rudawobrązowych włosów pojawiły się czarne jak węgiel, skóra znacznie pobladła.
To nie jestem już ja. To jest potwór.^
Krzyczę! Tym razem naprawdę krzyczę. Zaczynam rzucać się na łóżku, ale nie mogę otworzyć oczu. Nie śpię, ale boje się otworzyć oczy.
-Cicho, już spokojnie- czuje na swoim ramieniu czyjąś dłoń, więc niepewnie otwieram oczy. Widzę Nathana, dlatego mrugam kilkakrotnie by upewnić się, że to nie sen- już cicho, to tylko sen- mówi znów przytulając mnie do siebie.
Nie ogarniam co się dzieje. Czy Nathan po raz enty tego dnia okazuje mi współczucie? Może jednak ma jakieś uczucia. Nie, to raczej litość…
Uspokój się maluchu- mówi cicho. O mamy nową ksywką- obiecuje, że znajdziemy ich, a teraz śpij.
Szepcze i chce wyjść.
-Nathan?- mówię niepewnie, gdy on jest już przy drzwiach- mógłbyś ze mną zostać?- pytam cicho, wiedząc jaka jestem żałosna- albo zapomnij o pytaniu- dopowiadam szybko chowając się pod kołdrę.
Słyszę tylko cichy śmiech chłopaka i czuje jak materac ugina się pod ciężarem.
Wystawiam głowę zza kołdry i widzę siedzącego chłopaka, który ściąga swoją bluzkę.
O mój Boże… Jakie on ma mięśnie? Mimo, ze jest ciemno widać je doskonale.
Podnosi kołdrę kładzie się obok mnie.
-Śpij maluchu, jutro czeka nas długa podróż- mówi po czym się kładzie.
Niedługo po tym zasypiam.
Gdy się budzę zegarek wskazuje 3.00 No tak zmiana czasu…
Ale z tego co słyszę wszyscy inni też już wstali. Postanawiam pójść ich ślady i wstaje z łóżka po to by zejść na dół.
Dopiero teraz dostrzegam, że  dom musiał być drogi, ściany są białe, co pasuje do czarnej podłogi. Na korytarzach są szklane ściany prowadzące w stronę pięknego i zadbanego ogrodu. Szczerzę muszę przyznać, że jestem zachwycona.
-Rose?- słyszę kobiecy głos za sobą, na co podskakuje- chodź na dół- uśmiecha się dziewczyna.
Podążam za nią na dół, gdzie spotykam chłopaków siedzących przy stole i zażarcie o czymś rozmawiających.
Jednak ja idę za dziewczyną do kuchni.
W ciszy jem swoje śniadanie, ale przerywam, gdy do kuchni wbiega Nathan.
-Mamy zmianę planów, musimy wyjechać już dziś- mówi szybko- Monic, kupiłaś jakieś ubrania?- dopowiada
-Kiedy? Przecież jest ledwo przed czwartą nocy- odpowiada dziewczyna.
-No trudno, Rose chodź- wychodzi z pomieszczenia a ja patrzę na dziewczynę.
-Czemu nie mogę zostać z wami?- pytam
-Musisz jechać nim, bo on jest w stanie cię obronić bardziej niż ja i Will. My jesteśmy tu tylko dla zmyłki. Spotkamy się w Nowym Jorku- mówi.
-Nowym Jorku? Przecież to drugi koniec kraju- odpowiadam.
-No właśnie. Przylecieliśmy do Los Angeles, by zmylić gang. Gdybyśmy kupili bilety do Nowego Jorku od razu by wiedzieli gdzie nas szukać, a teraz będą szukać w LA i trochę im zajmie dojście, że Ciebie i Nathana tu nie ma. Leć do niego- mówi na jednym wdechu dziewczyna.
Przytulam dziewczynę i wychodzę z kuchni tym samym wpadając na Willa.
-Trzymaj się mała- uśmiecha się i zamyka mnie w żelaznym uścisku
-Kurwa Will nie mamy czasu!- krzyczy Nathan, a szatyn od razu mnie wypuszcza.
Nathan ciągnie mnie za rękę w stronę garażu i praktycznie wpycha do samochodu.
Okrąża go i zajmuje miejsce kierowcy szybko odpalając samochód.
Wyjeżdżamy z  podjazdu i od razu kierujemy się na autostradę.
-Jak się trzymasz?- ni stąd ni zowąd zaczyna Nathan
-A jak mam się trzymać? Zostałam sama, nie mam nikogo, jestem w dalszym ciągu porwana i nie rozumiem dlaczego ciągle mnie ze sobą ciągniesz. Max nie żyje, ale ja mogę oddać ci te pieniądze, nie wiem po co zabrałeś mnie ze sobą do Stanów, zapłaciłeś mi za bilet, to też mam doliczyć do długu? Co? – marudzę
-Za dużo gadasz. Ucisz się- warczy.
Powrócił zimny i bez uczuciowy Nathan…
-Otwórz schowek- mówi a ja robie to co chce- jest tam duża szara koperta?
-Tak- odpowiadam
-Okej, wyjmij ją- nakierowuje mnie- otwórz ją i powiedz co tam jest.
Biorę do ręki dużą kopertę i otwieram ją, jej zawartość mnie dziwi, nie tyle dziwi co przeraża. Znajduje tam paszporty, dowody, pieniądze.
Patrzę na zdjęcia i przerażam się, bo widzę moją twarz.
Imię: Rose
Nazwisko: Sykes.
Lat: 20
Data urodzenia: 11.03.1993
Imię Matki: Isabelle
Imię Ojca: Robert
Nazwiska rodowe: Gray
-Co to jest?!- krzyczę
-Paszporty nie widzisz?- kpi Nathan
-Dlaczego mam twoje nazwisko?- pytam. Milczy- dlaczego pytam?
-Od teraz jesteśmy małżeństwem- zamieram- nie denerwuj się rosie, tylko fikcyjnym- śmieje się
-Ciebie to wszystko śmiesz?- krzyczę
-Tak trochę- znów się uśmiecha.
-Dupek!- rzucam kopertę na tylne siedzenie i spoglądam w okno- jak zdobyłeś je tak szybko?- pytam- no słucham!
-Wtedy co cały dzień jeździliśmy po Londynie, w tym klubie, wtedy- odpowiada.
-Miałeś to wszystko zaplanowane? Skąd mogłeś wiedzieć, że z tobą pojadę?- kpie- czy, to już wtedy… czy wtedy Max…- zaczynam
-Tak. Will miał do niego pojechać i doprowadzić do porządku, ale znalazł go leżącego w kałuży krwi z karteczką w ręce.
-Co pisało na tej kartce?- pytam z łzami w oczach
-„Jesteś następna Rose”- mówi
-Dlaczego?- tylko tyle potrafię wydusić.
-Powiem co wszystko. Wszystko to co ukrywał przez ostatnie lata Max, ale musisz mi obiecać, że będziesz silna i że po tym co usłyszysz nie zmienisz zdania o twojej rodzinie, bo wiedz, że kochali cię najmocniej.
-Obiecuje- chlipię przez łzy.
-Dobrze. A więc…- zaczyna ale urywa zdanie dostrzegając za nami czarny samochód- cholera, jak tak szybko nas znaleźli?- pyta sam siebie chłopak.- trzymaj kierownice Rose- nakazuje, a ja odruchowo chwytam kółko.
Chłopak opuszcza dach i wymierza parę ciosów w samochód za nami, celuje w koła, by nie mogli nas gonić. Trzeba przyznać, że znowu mu się udało.
Gdy powrotem przejmuje „stery” jestem spokojniejsza.
-Dokończ- przerywam ciszę podczas, gdy chłopak rozkłada dach.
-Ale co?
-To co zacząłeś
-Dobrze, ale później- zbywa mnie
-Obiecujesz?- pytam
-Yhm- mamrocze
-Nathan!- piszczę
-Tak, obiecuje. Teraz już siedź cicho!- warczy.
Dalsza podróż mija spokojnie, już nikt nas nie goni, a ja i Nathan wymieniliśmy może dwa zdania.
Gdy się ściemnia chłopak zjeżdża z drogi do jakiegoś hotelu.
Wysiadam z samochodu, a chłopak dołącza do mnie. niespodziewanie chwyta mnie za dłoń i ciągnie do budynku zatrzymując się przy rejestracji.
-Dobry wieczór- mówi starsza kobieta.
-Dobry- odpowiada Nathan – Sykes- mówi niedbale do kobiety.
-Ach tak, proszę- podaje mu klucz.
Nikt nic więcej nie mówi, a Nathan ciągnie mnie po schodach.
Zabieram klucz od chłopaka i otwieram pokój.
Jest jedno łóżko małżeńskie.
-Śpisz na podłodze- mówię. Chłopak odchyla głowę do tyłu głośno się śmiejąc
-Chyba nie- odpowiada- ta ja tu płacę
-No to ja śpię na podłodze- podchodzę do łóżka i zabieram poduszkę i kołdrę.
-Przecież jesteśmy małżeństwem- chłopak chwyta mnie w tali i przyciąga do siebie przez co zderzam się z jego twardą klatką piersiową.
-Tak fikcyjnym- syczę- łapy przy sobie- warczę
-Dzisiaj w nocy sama się do mnie kleiłaś- szydzi przyciągając mnie mocniej
-Tak, bo miałam zły sen a ty byłeś pobliżu- odpowiadam i go odpycham.
Chłopak ściąga bluzkę i spodnie i wchodzi pod kołdrę podczas, gdy ja ciągle stoję w tym samym miejscu z poduszką w dłoni.
-Jeny chodź, ja nie gryzę- mówi chłopak- łóżko jest wystarczająco duże Pani Sykes- wykrzywia usta w uśmiechu.
-Dobrze, ale łapy przy sobie- mówię i wchodzę pod kołdrę.
-Nie będzie ci za ciepło w tym wszystkim?- kpi chłopak.
-Zamknij się- warczę odwracam się do niego plecami. Znów słyszę jego cichy śmiech.
-To będą długie  i trudne dni- mówi pod nosem i również się kładzie.
Nie komentuje tego, bo wiem, że to tylko go rozśmieszy.
Zaciskam powieki i próbuje zasnąć, co przy tej zmianie godziny jest trudne.
-Tak…- budzi mnie ściszony głos chłopaka- jest ze mną… tak cała i zdrowa… obiecałem, że jej wszystko powiem… powinna wiedzieć, nie ma już nikogo to chociaż niech wie dlaczego i jakie niebezpieczeństwo jej grozi… Ym.. śpi… Tak obiecuje… Przestrzegajcie planu, jakby było komplikacje macie od razu zadzwonić… Pa
Dziwna  ta rozmowa, ale głupi by się domyślił, że chodzi o mnie. Niebezpieczeństwo? Jakie niebezpieczeństwo?
_________________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
No  to zaczynamy.
Na wstępie notatki proszę przeczytanie jej bo coś czuje, że wyjdzie długa, wybaczcie : )
Okay, rozdział pewnie pojawiłby się jutro, gdyby nie udało napisać mi się wczoraj . Zapytacie dlaczego. Odpowiedź jest prosta. Wczoraj wieczorem zaczęłam czytać opowiadanie,  ale o tym później. Tak wyszło, że przed chwilą dopiero skończyłam ( czytałam całą noc do teraz… z drobną drzemką)
Chciałam też powiedzieć, że ostatnie tylko na to opowiadanie mam wenę, więc w sumie dobrze dla was, chyba…


No cóż, następna część powinna być na: piątek? Tak piątek jest dobry.
Co do opowiadanie. Chciałam też wam je gorąco polecić. Na wstępie mówię, że jest o Justin’ie Bieberze. ( jak źle napisałam, to przepraszam, ale nie wiem jak to się odmienia x D )
 B.R.O.N.X Zapraszam, bo opowiadanie, jej po prostu idealne. Od prawie trzech godzin płaczę i nie mogę przestać. Każde zdanie zmusza do płaczu, w pozytywnym znaczeniu. Naprawdę. Opowiadanie wzbudza tyle emocji, raz jestem zła, raz szczęśliwa, raz płaczę- tego ostatniego najwięcej, ale może tylko ja, bo zawsze wzruszam się przy opowiadaniach i filmach.
Dobra, nie będę nic więcej pisać, bo notka jest długa i tak połowa jej nie przeczyta.

ROZDZIAŁ JEST NIE SPRAWDZANY, WIĘC WYBACZACIE ZA   WSZYSTKIE BŁĘDY.

Przypominam by podpisywaćsiępod komentarzem, jeżeli publikujecie go anonimowo.
Pozdrawiam Kate♥
Się rozpisałam....

29 komentarzy:

  1. Jak zwykle świetnie <3 Czekam na następny rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealne <3 Czekam do piątku ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. BOSKIE! Jak zwykle ^^ ~`Karolina O. ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne :)) czekam na kolejną część ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo <3 To jest świetne,boskie Ty jesteś niesamowita uwielbiam tego bloga.Z rozdziału na rozdział to jest... po prostu cudenko,zawsze czekam z niecierpliwie na następny rozdział <3
    Pozdrawiam Twoja największa i najwierniejsza fanka <3
    Ps.Uwielbiam wszystkie twoje opowiadania!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne <3 nie moge sie doczekać piatku xd - Natalia

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie <3. Weny życzę ;) - Joanna O.

    OdpowiedzUsuń
  8. CUDOWNY!!! <33 CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA NEXT :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja kocham to opowiadanie jest najlepsze na swiecie :* i czekam z zapartym tchem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. cudowne :) pisz tak dalej Ula

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam twoje wszystkie opowiadania i wgl wszystko co piszesz zawsze się dużo rozpiszesz . Właśnie przeczytałam twoją wiadomość na stronach na których piszesz opowiadania i współczuję ci z powodu choroby i wgl trzymaj się . Opowiadania boskie , masz swoje życie prywatne i nie przejmuj się tym co nie którzy piszą , sama czekam z niecierpliwością na nowe rozdziały i wgl , ale jak ktoś nie może pisać nie ma weny , problemy zdrowotne i bardzo dobrze rozumiem to , że masz życie prywatne , a nie tylko żebyś siedziała i dodawała nowe rozdziały i tak dodajesz najczęściej . To opowiadanie jest boskie <3 i czekam z niecierpliwością na następne .

    Niki :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow ! Dalej ! to najlepsze opowiadanie jakie czytałam ;)) / Julia

    OdpowiedzUsuń
  13. Idealne <3 ~ D

    OdpowiedzUsuń
  14. czekam na następne bo to było super / oliwia

    OdpowiedzUsuń
  15. Rose Sykes... Jak to ladnie brzmi xx Ale Nath moglby byc milszy w niektorych sytuacjach ;) Mam nadzieje ze Monic i Willowi nic sie nie stanie... Rose nie boj sie nie bedziesz nastepna. Nathan cie obroni xx Tak po za tym mam wrazenie ze on cos do niej ten tego... Zreszta ona do niego tez... Dobra nie spamuje dluzej xx Opowiadanie zaiste i czekam na next. Do piatku ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jesteś kochana <3 I życzę Ci zdrowia kochana, nie przejmuj się tamtymi opowiadaniami, tylko ratuj się Słońce nasze ^^ Pozdrawiam rozdział jak każdy jest taki, że dech zapiera a to z tym małżeństwem lepiej by nikt nie wymyślił <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak zwykle opowiadanie Zajebiste! <3 czekam z niecierpliwością do piątku ;* /Nikola

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne :D Już czekam na kolejny rozdział :D /Karola

    OdpowiedzUsuń
  19. Super :) czytałam B. R. O. N. K. S i to jest genialne ryczałam jak głupia *-*

    OdpowiedzUsuń
  20. Baaaaaardzo Lubie twoje opowiadanie ;****** piszesz naprawde cudnie, opowiadanie wciaga, nie moge sie doczekać. A jak ty to wymyśliłaś z tym małżeństwem?! Cuuuuudnie, pozdrawiam zdrowiej Kate
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  21. Zajebisty! :) Czekam na next! <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Super zresztą jak zawszę :D bardzo się cieszę, że akurat na to opowiadanie masz wenę:) - Asia.xd

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne boski i nie wiem co więcej napisać . Podziwiam twój talent i życzę zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  24. Opowiadanie suuper <3 Czekam na kolejną czesc :* Ej a jak z tym opowiadaniem Love is Brutal ?~ Andzela

    OdpowiedzUsuń
  25. Dallleeeejjj kocham to :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Prosze piątek :* Nie mogę się doczekać! Kocham twoje opowiadanie, i dobrze że masz na nie wenę :D Kocham kocham kocham ♥ Dodasz w piątek? Pros, uzależniłam się xD
    PS Nie pośpieszam, ale dodaj jutro prosze xdddddddd ~Monia

    OdpowiedzUsuń
  27. super na prawde nie moge doczekac sie kolejnej czesci ..... czekam na wiecej ;)

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.