poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 8



Gdy dociera do mnie to co się dzieje od razu spoglądam na dziewczynę, która bezradnie opada na ziemię z płaczem. Od razu do niej podbiegam.
-Monic, nie bój się, te strzały mogły być ostrzegawcze lub do kogoś innego- przytulam dziewczynę.
-Rose, dwa strzały. Były tylko dwa strzały. Ostrzegawcze byśmy zobaczyły, a w środku jest gang składający się z parunastu osób. To na pewno były strzały do chłopaków- łka.
Mimo, że słowa dziewczyny są prawdopodobne, próbuje jakoś ją uspokoić, bo przecież jak chłopacy zostali postrzeleni my musimy stąd odjechać.
-Monica, wstawaj. Musimy stąd odjechać- mówię do płaczącej dziewczyny.
-Nie mogę, muszę tam iść- zaczyna się podnosić, ale ja ją powstrzymuje.
Podnoszę wzrok słysząc  czyjeś ciężkie kroki, już miałam razem z dziewczyną uciekać ale napotykam zielononiebieskie tęczówki.
Wstaję by mieć lepszą widoczność i już dokładnie widzę Willa i Nathana, którzy idą powolnym i ciężkim krokiem w stronę samochodu.
-Monica, wstawaj jedziemy- powtarzam
-Nie, nie nie!- mamrocze
-Wsiadać do tego cholernego samochodu, obie!- krzyczy Nathan, gdy z lokalu wybiega paru umięśnionych kolesi.
Ciągnę dziewczyna na tylne siedzenie, a chłopacy podbiegają do samochodu. Nathan od razu wciska pedał gazu i odjeżdżamy.
-Co to było?!- krzyczy Monica- tak mnie przestraszyliście- po jej łzach zostały tylko czarne ślady.
-Przepraszam, ale jesteśmy cali- uśmiecha się Will
-Nie odzywaj się do mnie!- warczy dziewczyna, na co Nathan się uśmiecha.
-Gdzie jedziemy?- pytam
-Jak to gdzie? Do domu- mówi Nathan.
-Po co my byłyśmy wam potrzebna?- nie chcę tego mówić, ale pytanie samo wydobywa się z moich ust.
-Po to byś zadawała pytania!- warczy chłopak.
Już się nie odzywam.
W ciszy i to takiej cholernie krępującej ciszy wracamy do budynku w lesie i w takiej samej ciszy wchodzimy do domu.
Ja i dziewczyna od razu oddzielamy się od chłopaków i wędrujemy do kuchni, by coś zjeść. Oni zaś siadają w salonie przed telewizorem.
-O co chodzi?- pytam dziewczynę.
-Mam złe przeczucia. Pewnie nie wiesz gdzie byliśmy, prawda?- pyta a ja kimam przecząco głową- no właśnie. Tam jest najniebezpieczniejszy gang w całym Londynie, Nathan był ich liderem kiedyś, ale uznał, że woli działać solo. Od tamtego czasu, gdy odszedł mają wiecznie jakieś spory. Dlatego się boję, i zastanawiam się też dlaczego nas ze sobą wzięli. Czy obawiali się nas zostawić w domu? Bo przez cały okres ich „Działalności” zabrali mnie dwa razy na misję, nie licząc dzisiaj, i zawsze oznaczało to zmianę miejsca, dlatego zdziwiłam, się gdy powiedzieli, że wracamy do domu- opowiada dziewczyna.
-Mozę po prostu nie myśleli, że tak wyjdzie, może chcieli..- zaczynam ale przerywają mi pękające szyby w kuchni.
Po chwili chłopacy stoją w kuchni, a jeszcze sekundę później zostaje pociągnięta na podłogę i upadam.
Za całą trójką czołgam się ku wyjściu z kuchni, a w salonie podnoszę się na nogi, ale zostaje przyciśnięta przez Natana i mimowolnie się schylam.
Chłopak nakierowuje mnie na drzwi i wprowadza do garażu. Will i Monica już siedzą na swoich miejscach. Will na miejscu kierowcy, a Monica siedzi na fotelu pasażera.
-Co to było?- pytam cicho
-Nie sądziłem, że znajdą nas tak szybko- mówi Nathan- Will, wiesz gdzie jechać, prawda?
-Tak. Ale pierw muszę zgubić ogon- mówi patrząc w środkowe lusterko.
Cała nasza trójka odwraca się i widzi czarną furgonetkę podążającą za nami.
-Schyl się- mówi Nathan i pociąga w dół, przez co prawie na nim leżę. Już po chwili tylnia szyba pęka, a o siedzenie zahacza pocisk.
Delikatnie mnie z siebie zsuwa i podnosi się z wyciągniętą bronią i zaczyna szczekać w czarny samochód.
-Nath uważaj, bo może trochę trząść- mówi Will i skręca w jakąś leśną drogę.
Nathan nie przerywa swojego ataku na tamten samochód.
Po paru minutach pościgu chłopak przestaje szczekać a Will zwalnia.
-Co się stało?- pytam
-Złapali gumę i ich zgubiliśmy- odpowiada mi Will
-Czyli już nas nie gonią?- pytam
-Oh, oczywiście, że gonią tylko mają małe opóźnienie - tym razem udziela się Nathan.
Już się nie odzywam.
Jedziemy tym lasem przez godzinę, by wyjechać na autostradę.
Nie rozumiem co się dzieje i nie wiem gdzie jedziemy, nie wiem także po co ciągną mnie ze sobą.
Ze zmęczenia po prostu usypiam, a gdy się budzę czuje jak moje nogi dyndają w powietrzu, więc gwałtownie otwieram oczy i pierwsze co widzę to piękne oczy Nathana.
Czy on mnie niesie? Tak,  to by wyjaśniało dlaczego pod stopami nie czuje podłoża.
Postanawiam się nie odzywać, bo po co? I tak się niczego nie dowiem, więc wzmacniam uścisk na szyi chłopaka, chodź wiem, że i tak mnie nie upuści, chyba.
Jednak po chwili czuje jak chłopak siada i delikatnie sadza mnie obok. Podnoszę się na krześle i dopiero teraz dostrzegam, że jesteśmy na lotnisku.
Co do cholery?
-Co się dzieje?- pytam jeszcze zaspanym głosem- gdzie jesteśmy?
-Jesteśmy na lotnisku- odpowiada mi Nathan
-Gdzie Will i Monica?- kontynuuje
-Zaraz przyjdą, poszli kupić bilety.
-Bilety? Jakie bilety?
-Takie z papieru- odpowiada na co mierzę go wzrokiem.
-Chodziło mi dokąd- wzdycham
-Do Los Angeles.
-Co?- krzyczę, a ludzie wokół spoglądająca mnie jak na idiotkę.
-Ciszej- mówi chłopak- lecimy do los Angeles- powtarza.
-Poprzez „lecimy” masz na myśli siebie, Monicę i Willa, prawda? Ja tu jestem, bo nie chciało wam się mnie odwozić- mówię wręcz błagalnym tonem. Sama nie wierze w te słowa.
-Nie. Mam na myśli Ty i ja a także Will i Monica- mówi spokojnie, ale po jego zaciśniętych dłoniach mogę wywnioskować, że się denerwuje.
-Dlaczego? Wypuść mnie, a ja wraz z Max’em uzbieramy te pieniądze i oddamy ci co do grosza. Obiecuje. Tylko mnie wypuść, tęsknie za moim bratem, i nie potrzebnie mnie wszędzie ciągniesz- mówię smutno
-Mamy bilet- mówi Will, nawet nie zauważyłam, że stoją obok nas
-Kiedy lot?- pyta Nathan totalnie zbywając mnie
-Za dziesięć minut, chodźmy na odprawę.- odpowiada Monika z kamiennym wyrazem twarzy.
Czy coś się stało, gdy spałam? Co mnie ominęło?
-Nigdzie nie jadę, chcę do Max’a- tupie nogą jak małe dziecko, gdy Nathan łapie mnie za przedramię i ciągnie w stronę wejścia do odpowiedniego samolotu.
-Rose, powinnaś nami lecieć- mówi Monic- zaufaj nam
-Zaufać wam? Przestępcą?- kpię- aż taka głupia nie jestem. Chcę do mojego brata!- to już krzyczę.
Chcę uciekać, ale Nathan chwyta mnie w swoje ramiona i przyciąga do ciebie.
-Wszystko ci wytłumaczymy, ale wsiądź do tego cholernego samolotu, Rose- szepcze mi na ucho.
Ulegam im, bo nie mam innego wyjścia. Na ucieczkę nie mam szans, bo moja koordynacja ruchowa jest gorsza niż u niemowlaka. Biegać za szybko też nie potrafię.
***
Nie odzywam się do nikogo przez całą podróżno Stanów.
Lot minął spokojnie, mimo że trwał około dwanaście godzin nie zmrużyłam oka i jak wspomniałam nie odezwałam się słowem.
Po wylądowaniu z całą resztą wychodzimy z lotniska i wsiadamy do czarnego BMW. To ich samochód, czy go ukradli? Nie ważne…
I po parunastu minutach zatrzymujemy się przy wielkim domu na plaży.
-Rose chodź- łapie mnie za rękę Monika i wyciąga z auta.
 Przechodzimy przez wielki ogród po to by wejść do ogromnego domu.
***
Siedzimy wszyscy w salonie, który jest dwa razy większy od poprzedniego.
-Will? Wiesz co robić?- pyta nagle Nathan
-Tak, mamy tu bić dwa tygodnie, a potem dokańczamy do was- odpowiada niedbale chłopak.
-Dokładnie, jakby coś się działo dzwoń- mówi.
-Okej. A kiedy jedziecie?- pyta Monica
-Po jutrze, chce im trochę głowie namieszać- odpowiada chłopak.
-Okej, mam czas by kupić coś z ubrań Rose- odzywa się dziewczyna.
-Co? Wytłumaczy mi ktoś co chodzi? Zawlekliście mnie tu z Londynu bez słowa wyjaśnienia. Przecież uzbierałabym te pieniądze razem z Max’em- odzywam się w końcu, ale przerywam widząc ich miny.- co jest?- pytam. Cisza- co jest do jasnej cholery?!- krzyczę
-Rose…- zaczyna Will
-Max nie żyje- dopowiada Nathan
Nie, to nie może być prawda. Nie! Osuwam się na podłogę i zwijam się w kłębek. Łzy wypływają z moich oczu strumieniami.
Już po chwili czuje czyjąś rękę na ramieniu, potem na boku i latam. Znaczy Nathan mnie podnosi i siada na kanapę ze Mną na kolana.
Ja wtulam się w jego klatkę piersiową i wybucham płaczem.
Dlaczego to właśnie mnie spotyka najgorsze?
-Nie płacz-mówi w moje włosy delikatnie mną bujając, dosłownie jak matka z niemowlęciem- znajdziemy ich- dopowiada.
-Co?- wysilam się by na niego spojrzeć, lecz widzę tylko zamazany obraz.
-Mówię, że znajdziemy ich zabijemy- odpowiada mi przytulając mnie mocniej do siebie.
_________________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Hejka, to znowu ja. Jestem w szoku, że udało mi się dzisiaj napisać rozdział. Jestem tak z siebie dumna dlatego wstawiam ten rozdział dziś. Co do następnego termin brzmi tak samo jak pisałam w poprzedniej notce: Środa, czwartek
Czekam na wasze opinie, bo naprawdę one znaczą dla mnie dużo.
Mam również prośbę do anonimów. Proszę podpisujcie się imieniem, ksywką, nikiem z Twittera. Czymkolwiek.  
No to do zobaczenia, Kate
Zapraszam też na mojego AskaTwittera

33 komentarze:

  1. Kocham <3
    ~ Carly

    OdpowiedzUsuń
  2. <3 Ale dlaczego on nie żyje ;c ... Czekam na kolejną część <3 Nie wiem co jeszcze napisać, ale bardzo mnie wciągnęło i bardzo mi się podoba to opowiadanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kate , Uwielbiam Cię ! :* a co do rozdziału , to świetny jak zawsze ♥ ~ D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to opowiadanie <3 ono jest po prostu Zajebiste ! ;* czekam z niecierpliwością do środy/czwartku ;3 /Nikola

    OdpowiedzUsuń
  5. O mój boże *.* Jesteś tak utalentowana, że brak mi słów... Kocham twoje opowiadania, są super, kreatywne i wg. :D Dodasz w środę? Chodzi, o to żeby jak najszybciej sie da. Nie chce pospieszać, ale ja się uzależniłam człowieku! :D Obyś dodała jaaaaak najszybciej ;*
    Monika (twoja wierna fanka ♥ xd)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeny Dziewczyno Podziwiam Cię i Chciałabym pisać tak wspaniale jak ty :) To jest po prostu uzależniające i bardzo, ale to bardzo genialne ^^ Czekam na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne, boskie, i wgl.
    Andzia : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Boskie <3. Biedna Rose, nie dość że straciła rodziców to jeszcze teraz straciła brata :(.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne czekam na kolejną.Masz wielki talent powinnaś wydać książke

    OdpowiedzUsuń
  10. cudowne :D czekam na next :D <3!

    OdpowiedzUsuń
  11. Suuper <3 czekam na dalsza czesc ;* ~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  12. Te opowiadanie jest świetne!!!♡.Dawno nie czytałam lepszego.Masz talent ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Cuudowne. <3 Przeczytałam wszystkie części w jeden dzień i szczerze przyznam aż się wzruszyłam. <3 Mam ogromną nadzieje że kolejna część będzie jeszcze dziś. <3 ~ Patka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mmm boski ! :D <3 ~karo

    OdpowiedzUsuń
  15. WOW pisze to już drugi raz w komentarzu ale. po prostu nie wiem co powiedzieć jesteś wspaniała :D
    pisz szybko bo nie wytrzymam długo bez kolejnego rozdziału :)
    ~Monika J.

    OdpowiedzUsuń
  16. jest ŚWIETNE !!! kiedy dasz następną część ? nie mogę się już doczekać =D

    OdpowiedzUsuń
  17. Superrrrraśne! <3 Czekam do środy/czwartku :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak zawsze świetne <3 ~`Karolina O. ;3

    OdpowiedzUsuń
  19. Słuchaj ja nie mam bladego pojęcia jak ty robisz ale piszesz tak zajebiście że człowiek oczu nie może oderwać *_* Masz talent na prawdę , nie wiem wydaj książkę xd Tak będzie najlepiej talent się nie zmarnuje , kto wie może kiedyś o tobie w gazecie przeczytam xd Mam nadzieje. Czekam na następny rozdział <3 <3<3

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak mogłaś zabić Maxa?!
    Smuuutam :cccc
    Ale rozdział ogólnie ciekawy, dużo akcji ♥
    W skrócie: niesamowicie! :3
    smiertelnamysl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny! czekam na kolejny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny !!
    Zapraszam do siebie, liczę na szczery komentarz www.very-crazy-duo.blogspot.com ;****

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetnie ;D /Karola

    OdpowiedzUsuń
  24. A juz tracilam nadzieje ze Nath jest normalny... Ale rozdzial super xx szkoda tylko ze Max nie zyje... Nath uwazaj na siebie i Rose! A co do tt to cie zaobserwuje xx jak cos to tak jak tu jestem Annalyne Sykes. Pozdro xx

    OdpowiedzUsuń
  25. Super :** chce już dalej <33

    OdpowiedzUsuń
  26. Dodaj dzis kolejna czesc :**

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.