piątek, 21 lutego 2014

Rozdział 10




-Rosie, obudź się- słyszę nad uchem Nathan’a
Otwieram oczy i od razu dostrzegam, że stoi nade mną już całkowicie ubrany.
Widząc jego poważną minę wyskakuje z łóżka  i gdy widzę swoje odbicie w lustrze jestem przerażona. Mam  worki pod oczami, ubranie jest całe pogniecione, ale czego się spodziewać gdy mam je na sobie już trzeci dzień, włosy poplątane.
-Mówiłem byś zdjęła ubrania do spania- wzdycha chłopak pojawiając się za mną- proszę- podaje mi torbę- trochę ubrań i kosmetyków Monic. Później zrobimy zakupy- biorę od niego torbę.
Już po chwili zajmuje łazienkę by doprowadzić się chodź trochę do porządku. Bez przymierzania wiem, ze ubrania Monic będąca duże, dlatego decyduje się na ubraniu cokolwiek.
Czyli po prostu białą bluzkę i czarne spodnie. Włosy związuje w kucyka, a twarz przemywam wodą.
Po tych wszystkich czynnościach wychodzę z łazienki.
-Chodźmy już, zjemy w drodze, okej?- pyta a ja kiwam głową.
Chłopak zabiera cały nasz bagaż. Nawet nie widziałam by niósł go wcześniej, może był w samochodzie i dopiero teraz go przyniósł.
***
Jedziemy z Nathanem i trzeba przyznać, że atmosfera jest nie najgorsza, dopóki w radio nie puszczają Rihanny
Na na na na
Come on
Na na na
Come on
Na na na na na
Come on
Na na na
Come on, come on, come on
Na na na na
Nathan podśpiewuje pod nosem na co ja zaczynam się głośno śmiać.

Feels so good beeing bad (Oh oh oh oh oh)
There's no way I'm turning back (Oh oh oh oh oh)
And now the pain is my pleasure cause nothing could measure (Oh oh oh oh oh oh)
Love is great, love is fine (Oh oh oh oh oh)
Outta box, out of line (Oh oh oh oh oh)
The affliction of the feeling leaves me wanting more (Oh oh oh oh oh oh)
-Jesteś głupi- śmieje się
-Ale wywołałem uśmiech na twojej twarzy- mówi dumnie.
-Tak, śmieje się z twojej głupoty- odpowiadam mu.
-Zawsze jakiś powód do uśmiechu.
Naprawdę jest miło patrzeć na uśmiech tego chłopaka. Znam go niecałe  dwa tygodnie, a zdążyłam poznać tylko gorsze strony.
-Nie szczerz się tak- mówi.
-Dlaczego? Śmieszysz mnie- odpowiadam.
-Ja tylko śpiewam o seksie- mówi jakby tu był najzwyklejszy temat na świecie. W sumie może jest, ale nie dla mnie.
-Tyyylko- przeciągam.
-No tylko. A piosenka jest naprawdę dobra, mimo, że stara- uśmiecha się.
-Powiedzmy- mówię ciszej.
-Nie mów, że krępujesz się o tym mówić. A z przyjaciółką nie wymieniacie się doświadczeniami? Słyszałem, że dziewczyny mówią o sobie wszystko.
-Tak, znaczy nie, bo ja nie…- urywam
-Ty jesteś dziewicą?- spogląda na mnie tymi wielkimi oczami.
-Patrz na drogę- upominam go i odwracam się do okna.
Jestem pewna, że moje policzki są już czerwone.
Już nic nie mówi, ale jestem pewna, że śmieszy go cała sytuacja.
-Tak, mam dwadzieścia lat i nigdy nie uprawiałam seksu. Po prostu nigdy nie trafiłam na odpowiedniego chłopaka- nie dociera do mnie to, że właśnie mówię to na głos.
-Ale ja nic nie mówię- staje w swojej obronie chłopak
-Ale śmiejesz się ze mnie.
-Zawszę się z ciebie śmieje, maluszku- mierzwi mi włosy.
-Zostaw mnie!
-Spokojnie, złość piękności szkodzi. Nie denerwuj się skarbie- szepcze.
-Przestań mnie  tak nazywać!
-Tak, czyli jak?
-Tak pieszczotliwie, nie lubię tego.
-Dobrze Rosie- wygina usta w uśmiechu na co tylko warczę- oj nie gniewaj się rosie- akcentuje to zdrobnienie.
-Zamknij się po prostu- mówię cicho.
-Oh Rosie, zluzuj troszkę- szepcze na co ja tylko prycham.
Już nic nie mówię, bo nie mam zamiaru się kłócić, skoro muszę wytrzymać z nim podróż przez całe Stany Zjednoczone.
Po chwili pojazd zatrzymuje się.
-Oh Rosie, nie gniewaj się- mówi jak dziecko chłopak, słyszę jak pasy się odpinają- no weź, jesteśmy na siebie zdani, więc nie gniewaj się- chłopak przechodzi nad skrzynią zmiany biegów i wpycha się na siedzenie pasażera tym samym przyciskając mnie do szyby.
-Naruszasz moją przestrzeń osobistą- warczę
-O to chodzi- przyciska mnie jeszcze bardziej.
-Nathan wracaj na swoje miejsce i odpal ten samochód byśmy dojechali szybciej!- piszczę.
-Masz rację, szybciej się od ciebie uwolnię- mamrocze i wraca na swoje stare miejsce.
Już się nie odzywamy, tak samo przy obiedzie i kolacji. Cały dzień miną w spokoju i ciszy.
Gdy tak jestem sam na sam z Nathan’em wydaje się jeszcze gorszy niż był. Ciągle mi dokucza i robi na złość, a najgorsze, że czerpie z tego tak wielką przyjemność.
Zatrzymujemy się przed kolejnym motelem, hotelem czy czym to tam jest.
Nathan wyciąga z bagażnika jedną jedyną torbę i chwyta mnie za rękę, dokładnie tak jak wczoraj.
-Dobry wieczór- wita nasz blond włosy chłopak w moim wieku.
-Dobry wieczór- odpowiadam zanim Nathan zdąży wyładować na nim agresję.
-Sykes- mówi Nathan- pokój dwuosobowy na jedną noc- mówi szorstko a chłopak przełyka głośno ślinę i wpisuje dane do komputera
-Można dowody?- pyta chłopak. Nathan wyciąga z portfela swój fałszywy dowód i ja robię to samo.
-Dobrze to będzie 98 dolarów, bo rozumiem, że tylko nocleg
-Tak tylko nocleg- warczy mój „mąż” Boże to nawet brzmi niedorzecznie.
-Proszę- chłopak podaje kluczę Nathan’owi, ale zabieram je szybciej.
Bez słowa razem z kluczem kieruję się w stronę pokoi.
-Kochanie pokój 209- słyszę za sobą głos Nathan’a co jeszcze bardziej mnie denerwuje- ach te kobiety- słyszę jak dopowiada- same problemy- mówi i słyszę jak podąża za mną- Rosie! Czekaj- słyszę za sobą.
Dochodzę do odpowiednich drzwi i przekręcam kluczyk by je otworzyć. Wchodzę i dosłownie zamykam Nathan’owi drzwi przed nosem, przez co na moją twarz wkrada się drobny uśmieszek.
-No chyba sobie żartujesz- słyszę za drzwiami na co śmieję się cicho- Rose otwórz te drzwi.
-Oh, teraz Rose?- kpię.
-Rose otwieraj- warczy
-Hm…  co powiesz na nie- odpowiadam i siadam na dużym dwuosobowym łóżku
-No nie wygłupiaj się- słyszę jego głos, nie wiem czemu ale ta sytuacja mnie śmieszy.
-Ale ja się nie wygłupiam. Chcesz się ode mnie uwolnić a proszę cię bardzo. Śpij na wycieraczce- naprawę trudno mi nie wybuchnąć śmiechem.
-Kurwa Rose otwieraj te drzwi!- oj, chyba na serio się wkurzył.
Niepewnie podchodzę do drzwi i przekręcam kluczyk w zamku.
Drzwi od razu się otwierają a ja stoję twarzą w twarz z wściekłym Nathan’em. No może nie twarzą w twarz, bo jest wyższy o głowę, ale w każdym razie mierzymy się spojrzeniami.
Chłopak wchodzi do pokoju, a ja cofam się odruchowo parę kroków. Torba ląduje na łóżku i drzwi zostają zamknięte.
Nathan nie przerywając kontaktu wzrokowego podchodzi do mnie, a ja się cofam, lecz gdy na potykam na swojej drodze przeszkodę w postaci  ściany zaczynam panikować.
Chłopak już po chwili opiera się dłońmi o ścianę zagradzając mi pole do ucieczki.
-Zdenerwowałaś mnie Rosie- akcentuje to „i”- a czy nie wspomniałem, że masz być mi do cholery posłuszna?- podnosi lekko głos-  i co ja mam z  tobą zrobić- wzdycha ciężko bawiąc się kosmykiem włosów, które zdążyły pouciekać z mojego kucyka.
-Możesz mnie zostawić w spokoju- mowie pewnie
-Oh, nie mogę kochanie- mamroczę mi do ucha- obiecałem, ci ze cię ochronie- przygryza płat mojego ucha- ale wiesz co? Zawrzyjmy umowę- proponuje
-Jaką umowę?- pytam
-Ja dowiozę cię bezpiecznie do Nowego Jorku, i tam dam ci spokój… ale- zaczyna gdy chcę coś powiedzieć- masz się mnie słuchać i nie denerwować- mówi twardo.
-Dobrze- zgadzam się od razu na co chłopak się śmieje- wszystko by się od ciebie uwolnić- cholera, miałam tego nie mówić. Jego ciało sztywnieje i gwałtownie przyciska mnie do ściany.
-Oh nawet nie wiesz jak o tym marzę, kochanie- syczy- jesteś ostatnio Gray taka wkurwiająca. Uważaj, bo jeszcze sam cię zabije- warczy, a moje ciało sztywnieje ze strachu.
Jego piękne tęczówki pochłania stopniowo czerń.
-Tak na przyszłość Gray- zaczyna- nie radzę być pyskatą, bo pogarszasz sprawę i jeszcze bardziej działasz mi wtedy na nerwy.
-Nathan odsuń się, ledwo oddycham- sapie
-Weź sobie moje słowa do siebie- mruczy do mojego ucha po czym się odsuwa.
Ja od razu zaciągam się powietrzem.
Chłopak wyciąga z kieszeni kurtki pudełko papierosów, jednego z nich wkłada między usta i zapala zaciągając się dymem.
Od razu podchodzę do okna i je otwieram co śmieszy bruneta.
-Od kiedy palisz?- kpię.
-Od niedawna, zacząłem,  gdy cię pierwszy raz zobaczyłam- mówi
Ałć. To zabolało…
-Dobra a teraz na poważnie- podchodzę do chłopaka bardzo blisko- mów- karzę
- Ale co?- pyta
-Mów dlaczego moja rodzina nie żyje.
-Myślałem, że…- zaczyna
-Że zapomniałam?- dokańczam za niego kiwa głową- nie zapominam takich rzeczy. Gadaj!- mówię pewnie, chłopak siada na łóżko
-Nie rozkazuj mi mała- warczy
-Obiecałeś- przypominam mu.
-No dobrze- mięknie a ja się uśmiecham- na pewno chcesz usłyszeć całą historię?- pyta
-Jakbym nie chciała to raczej bym nie pytała, głupku- wzdycham
-Co z umową?
-Obowiązuje, od teraz- uśmiecham się.
-No więc to bardzo długa historia- zaczyna
-Jak będziesz tak przedłużał, to bez wątpienia jest długa- mówię, a chłopak się śmieje.
-Przerywasz mi.
-Przepraszam, mów.
-Zanim zacznę wiedz że…
-No kurwa!- piszczę
-Dobrze już dobrze, nie gorączkuj się Rosie- odpowiada spokojnie.
_________________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Okay i mamy dziesiątkę. Jak wrażenia po przeczytaniu?
Następny rozdział w niedzielę!
No to miłego weekend’u życzę pozdrawiam Kate

25 komentarzy:

  1. Twój blog został nominowany do Liebster Award! http://blask-susan.blogspot.com/2014/02/liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny jak zawsze ♥ ~ D

    OdpowiedzUsuń
  3. nienawidzę kiedy Nathan jest taki chamski -,- , ale rozdział jak zawsze ŚWIETNY! ~Karolina O. ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne :) Dlaczego musimy tak długo czekać na następne opowiadania ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojejku juz nie moge sie doczekac ja chce dalej! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Też chcę dalej? <3 To jest genialne ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Proszę dodaj jutro kolejną część. <3 ~ Mila.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co by tu powiedzięć? ? Swietnie.To opowiadanie stało się naprawde ciekawe. Prawde mówiąc na początku się do tego opowiadania zniechęciłam ale z kolejnymi rozdziałami coraz bardziej się w to wkrecam.Świetnie piszesz ; D-#Paat#

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny
    ciekawe dlaczego zginęła jej rodzina ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zwykle super ;) Nie moge sie doczekać ~Monia xd

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudownie piszesz. Ciekawe jak to dalej bedzie z Nathanem. Ps: uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Super /Oliwia p'

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku jej <3 Świetny czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz skarbie ze to koffam xx Ale teraz serio Nath ogar bo robisz sie dziecinny... Czyli upadabniasz sie do mnie. Ja tez czesto wkurwiam sie na brata xx z tym ze on nie jest moim 'mezem' czekam na nexta kochanie.
    PS. Piszemy na tt?

    OdpowiedzUsuń
  15. w takim momencie zakańczać.. czekam na następną część z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  16. boskie *.* i skończyłaś w takim momencie? Dlaczego? A czemu Natham jak sie mocno wkurzy rb mu sie czarne oczy i wgl?
    ~karolina <3

    OdpowiedzUsuń
  17. boskie *.* i skończyłaś w takim momencie? Dlaczego? A czemu Natham jak sie mocno wkurzy rb mu sie czarne oczy i wgl?
    ~karolina <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Boskie .Chyba umrę z ciekawości;-) ale postaram się dotrwać do kolejnej części

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja szybkość mnie przeraża... Gdybym nie weszłam na mój profil na blogerze to bym się nawet nie skapła, że wstawiłaś już 3 rozdziały. :P Moja inteligencja mnie rozpierdala! :P
    Ale do sedna. Rozdział świetny! Zresztą jak zawsze. :P
    Pozdrawiam i kocham :*

    PS. Czy ty kiedyś nie prowadziłaś bloga z opowiadaniami na życzenie? Bo coś mi się kojarzy. Ale nie wiem czy to ty. :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Suuper ! <3 kocham to opowiadanie ~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  21. Superrrr .... Ale on jej nie porzuci prawda ? No bo on się z nią umuwił i wgl :( Ma być Happy a nie :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Extra on będzie teraz bardzo miły co nie ? Ma byc fajnie i wgl oni będą razem <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny nie moge sie doczekać kolejnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.