piątek, 31 stycznia 2014

Prolog



Pięknie ubrana kobieta wraca wraz ze swoim mężem z bankietu, firmowego małżonka. Jest szczęśliwa, bo wróci do domu do swoich nastoletnich dzieci. Nigdy nie przepadała, za tymi imprezami, ale robiła to dla męża, który jest dla niej wszystkim.
Mężczyzna także bardzo cieszy się, że mogą wrócić do domu. Dawno niespędzani czasu jako rodzina, dzisiaj właśnie obiecali dzieciom wrócić szybciej, i wszyscy obejrzą rodzinnie film. Niby oklepane, ale całej rodzinie to starczy.
Ich dzieci toczą ze sobą wojnę na każdym kroku, między nimi są trzy lata różnicy. Syn-  Maksymilian, chodź nie znosi, gdy ktoś zwraca się do niego pełnym imieniem. Córka – szesnastoletnia Rose.  Kłócą się o wszystko, o najdrobniejsze rzeczy, o to kto ogląda telewizję, o to kto ma sprzątać w domu. Rzadko kiedy w tym domu panuje spokój, ale w głębi duszy ani jedno nie potrafi żyć bez drugiego. Jest to naprawdę kochająca się rodzina, której brakuje dla siebie czasu.
Mężczyzna otwiera drzwi od samochodu swojej żonie, a sam następnie zajmuje miejsce kierowcy.
Odjeżdżają.
Jest ciemno, mimo wczesnej godziny. Chwile po 20. A już ciemno. Śnieg sypie bardzo mocno przez co utrudnia jazdę i samochód jedzie powoli i ostrożnie.
-Jak sadzisz? Co robią?- pyta kobieta.
-Pewnie Ross, siedzi u siebie w pokoju, a Max okupuje komputer- zaśmiewa się mężczyzna.
-Pewnie- wzdycha kobieta.
-Kochanie, coś się stało?- pyta mężczyzna.
-Nic, ale mam złe przeczucia. Mam wrażenie, że coś się stanie. Coś złego- mówi niepewnie.
-Nic się nie stanie kochanie, obiecuje- uśmiecha się mężczyzna.
Patrzy w oczy swojej kobiety. Tylko przez chwilkę, króciutką chwilkę.
Potem tylko oślepiające światła, gwałtowny skręt, mocne uderzenie.
-Kocham cię!- mówi małżeństwo w tym samym czasie.
***
Biegnąca dziewczyna jest już strasznie zmęczona, gdy odebrała telefon od razu się rozbudziła, mimo, że było już dawno po północy.
Usnęła na kanapie czekając na rodziców, którzy obiecali wrócić wcześniej. Miała do nich żal, że Ne przyjechali.
Teraz zrobiłaby wszystko, by nie wracali wtedy do domu.
Tuż za nią biegnie równie spanikowany chłopak. Szybko się ubrali i pojechali do szpitala, w którym znajdują się ich rodzice.
-Rosalie Gray, przywieziono tutaj moich rodziców- mówi, gdy stoi przy recepcji.- co się z nimi stało, gdzie są?
-Sala 122- odpowiada starsza pani siedząca za okienkiem.
Razem z bratem kierują się tam, gdzie kazała recepcjonistka. Spostrzegają lekarza właśnie wychodzącego z Sali ich rodziców. Podchodzą do niego.
-Przeprasza.- zaczyna nieśmiało dziewczyna.
-W czym mogę pomóc?- odpowiada lekarz
-Nasi rodzice… leżą w tej Sali. Co z nimi?- pyta chłopak.
-Oh, przykro mi bardzo…- wzdycha doktor.
-Nie…- odzywa się dziewczyna.
-Przykro mi, ale państwa rodzice nie żyją- mówi smutno.
Pod dziewczyną załamują się nogi i omdlewa. Starszy blat szybko jalapie, a lekarz udziela pomocy lekko klepiąc ją po policzkach.
Zostali sami, zdani na siebie. Przecież Max ma dopiero 19 lat- pomyślała- nie da rady się mną zająć…
Bali się, oboje nie wiedzieli co będzie dalej.
____________________

Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Taki skromny prolog : )
Pozdrawiam Oliwia

15 komentarzy:

  1. Ciekawie się zapowiada :) ... Jeśli będziesz kontynuowac to na pewno będe czytac :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada sie ciekawie chętnie będę czytała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku :o To straszne, że stracili rodziców ale czekam na 1 ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się fajnie:) czekam na kolejny wpis:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawie sie zapowiada,ja będę czytać napewno pisz dalej..

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest dużo błędów, proponuję przeczytać i pooprawiać:) Fabuła fajna, czytam dalej! :D

    tosamocozwykle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Smutne :(
    Ale czekam jak rozwinie się dalsza akcja :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dopiero teraz dzisiaj 15.05 trafiłam na twojego bloga chyba zaznaczę ten dzień na kalendarzu ponieważ spotkałam najlepiej napisany prolog :)
    Ojeju jeżeli to mnie rozwaliło to co będzie z 35-oma rozdziałami

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomysł jest dobry i sam prolog mi się już spodobał, mam nadzieję, że potem bd tylko pozytywnie zaskakiwana :) sama piszę od pół roku opowiadania na jakieś tam konkursy i zaczęłam je publikować tak po trochu na blogu. Masz potencjał i może też znajdziesz coś dla siebie. W necie jest masa konkursów literackich i może warto się zacząć promować, co ty na to? :)

    Zapraszam też do mnie http://prototyptworczosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski prolog :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawie się zapowiada! To straszne , że stracili rodziców :o :'( Prolog boski! Rozpisałabym się tutaj bardziej, ale zabieram się do czytania tego cudeńka!

    Pozdrawiam Natalgła :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzxo smutny prolog... Jestem ciekawa co będzie dalej olcia♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo smutny prolog... Ale pięknie opsane wciągająco... olcia♥

    OdpowiedzUsuń

~Pamiętaj, że każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo.
~Wszelki spam, reklama swoich blogów, będzie usuwana
~Uzasadniona krytyka mile widziana
~Nie zapomnij tutaj wrócić! : )
~Jeżeli podoba Ci się blog, zaobserwuj.